243 minuty opóźnienia i dantejskie sceny w pociągu z Krakowa. Pasażerowie przeżyli szok

2 min. czytania
10.01.2024 16:17
Obserwuj nas na Google

Stres i szok towarzyszyły pasażerom, którzy jechali w niedzielę 7 stycznia z Krakowa do Łodzi. Ich podróż zdawała się trwać w nieskończoność, bo pociąg najpierw się spóźnił, potem zepsuł, następnie zawrócił i spóźnił jeszcze raz.

PKP Intercity
fot. East News/Andrzej Iwanczuk/REPORTER/facebook.com/fakttrojmiasto

Pasażerowie jadący pociągiem PKP Intercity z Krakowa do Łodzi mieli być na miejscu po 3 godzinach od wyjazdu, dokładnie o 22.30. Dojechali w środku nocy, ok. 2.30. Czterogodzinne opóźnienie spowodowane było awarią taboru. Jednak najbardziej pasażerów zmęczyło i wprawiło w osłupienie zachowanie niektórych jadących.

Redakcja poleca

Opóźniony pociąg z Krakowa do Łodzi. Problemy z toaletami, kłótnie i... upominki od załogi

Podróż opisała jadąca feralnym składem dziennikarka "Faktu". Jeszcze w Krakowie na wyjazd pasażerowie czekali 20 minut. Wreszcie pociąg ruszył w stronę docelowej Łodzi, ale problemy powróciły za Radomskiem, gdzie "pociąg stanął w szczerym polu". Okazało się, że powodem postoju była "awaria taboru".

Obsługa bezskutecznie próbowała naprawić usterkę. W tym czasie pasażerowie zaczęli się niecierpliwić. Jedna z kobiet chciała wysiąść, ale załoga pociągu na to nie pozwoliła. Pasażerowie próbowali skorzystać z toalety, niestety jedna się zatkała, drugą zablokował pijany mężczyzna, który zwrócił "zawartość swojego żołądka tuż przed jej drzwiami".

"To u jeszcze innej pasażerki, siedzącej nieopodal toalety, spotęgowało stres. Popłakała się, zabrała rzeczy i popędziła do innego przedziału. Na tym jednak nie koniec dramatów. Jeszcze inna osoba przez telefon poważnie pokłóciła się z mężem, który nie potrafił zrozumieć, że ona nie ma pojęcia, jak długo potrwa opóźnienie i kiedy będzie w Łodzi" - pisze dziennikarka "Faktu".

Aby wynagrodzić pasażerom niedogodności podróży, obsługa WARS-u rozdawała wodę i batoniki. To jednak, jak zauważyli niektórzy pasażerowie, wynika z rozporządzenia unijnego.

Feralny skład z Krakowa do Łodzi ruszył w kierunku... Krakowa

Z relacji dziennikarki "Faktu" wynika, że kiedy pociąg w końcu ruszył, udał się w stronę minionego już Radomska. Tam pasażerowie mieli przesiąść się do innego składu. Zanim nowy tabor ruszył do Łodzi, minęło jeszcze kolejne 20 minut. Do Łodzi dotarli dopiero po siedmiu godzinach, w środku nocy.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET/fakt.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET