Dwie Polki ewakuowane z Afganistanu. "Dziennikarka odmówiła wejścia na pokład"
Dwie obywatelki Polski wyleciały z Afganistanu w ramach ewakuacji - przekazał we wtorek wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. Dodał, że jedna polska dziennikarka odmówiła wyjazdu z Kabulu, którym od niedzieli rządzą talibowie.
Afganistan znajduje się w większości pod kontrolą talibów. Sunniccy fundamentaliści weszli w niedzielę do Kabulu, stolicy kraju. Dotychczasowe afgańskie władze praktycznie bez walk poddały się talibom. USA i inne państwa organizują ewakuację swojego personelu dyplomatycznego oraz afgańskich współpracowników wojsk koalicji wraz z ich rodzinami.
Podczas briefingu przed resortem dyplomacji wiceszef MSZ Marcin Przydacz przekazał: - W tym momencie z Afganistanu wylatują dwie obywatelki Rzeczypospolitej. Mamy nadzieję, że w najbliższych godzinach znajdą się już w bezpiecznym miejscu, z którego będą mogły przyjechać do Polski.
Ewakuacja z Afganistanu. Dwie Polki w drodze do ojczyzny
- Dzięki zabiegom dyplomatycznym, dzięki dobrej współpracy z naszymi sojusznikami dwie obywatelki są już na pokładzie samolotu - przekazał Przydacz. - Miejsc, które mogliśmy zaoferować, były trzy. Jedna osoba, jedna dziennikarka odmówiła wejścia na pokład samolotu z nieznanych mi przyczyn, natomiast w oczywisty sposób, kiedy wylądują tam także i polskie samoloty, będziemy starali się przekonać tę osobę do powrotu z tego niebezpiecznego w tym momencie miejsca - podkreślił.
Jedyną polską dziennikarką, która obecnie znajduje się w Kabulu, jest Jagoda Grondecka. Współpracowniczka "Krytyki Politycznej" w ostatnich dniach często wypowiadała się w mediach na temat aktualnej sytuacji w Kabulu. Na pytania dziennikarzy, czy planuje ewakuację, odpowiadała, że ma kilka opcji, ale nie będzie ich zdradzać.
Przydacz podkreślił, że możliwość przelotu dwóch Polek, w tym jednej z mężem, wynika ze współpracy z państwami sojuszniczymi m.in. podczas akcji "Lot do domu" organizowanej podczas pandemii koronawirusa.
Polskie samoloty w Afganistanie
Do Afganistanu wyruszyły również polskie samoloty wojskowe, które mają zabrać z Kabulu m.in. miejscowych współpracowników wojsk koalicji. - Chcemy to zrobić w sposób jak najbezpieczniejszy, jak najbardziej odpowiedni. Nie będę udzielał szczegółowych informacji dotyczących tej misji - zapowiedział wiceszef MSZ.
Wyjaśnił, że około 100 osób może zostać ewakuowanych polskimi samolotami wojskowymi, a dwie wspomniane Polki odleciały samolotem państwa sojuszniczego. Przydacz dziękował także za przychylność i otwartość Uzbekistanu za możliwość współpracy przy misji ewakuacyjnej. Pytany, jakie warunki muszą spełniać osoby, które aplikują o polską wizę humanitarną lub chcą ewakuować się z Afganistanu zapewnił, że Polska będzie chciała przyznawać wizy jak najszybciej.
Poinformował, że poza dokumentem tożsamości Afgańczycy muszą wykazać potwierdzenie informacji o kooperacji z siłami sojuszniczymi, czy działalności politycznej na rzecz demokratycznego Afganistanu, które mogą powodować zagrożenie ich zdrowia i życia. - My dokonujemy wszelkich możliwych sprawdzeń takich osób, czy rzeczywiście ta osoba w taki sposób działała, czy zmieniła się jej postawa polityczna w ostatnich miesiącach czy latach - dodał Przydacz.
Zauważył jednocześnie, że kontakt z Polakami w Afganistanie nie jest łatwy. Zajmuje się tym polska placówka dyplomatyczna w New Delhi, która działa w trybie kryzysowym.
Premier Mateusz Morawiecki poinformował w poniedziałek, że rząd podjął decyzję o posłaniu do Afganistanu samolotów, żeby w bezpieczny sposób ewakuować zarówno obywateli polskich, jak i pracowników naszej misji wojskowej w Afganistanie. Zapewnił, że rząd zrobi wszystko, by każdego, kto pomagał Polsce jako tłumacz czy w innej formie, "potraktować jak najbardziej humanitarnie, przyznać wizę humanitarną i przetransportować do Polski czy do Europy".
RadioZET.pl/PAP - Grzegorz Bruszewski, Mateusz Roszak
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET