Pełnomocnik Birgfellnera chce złożyć skargę na opieszałość. "To nasz prawniczy obowiązek"
Złożenie skargi na opieszałość do prokuratury wyższego rzędu w związku z niewszczęciem śledztwa przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie zapowiedział po środowym przesłuchaniu pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera mec. Jacek Dubois.
Gerald Birgfellner w środę po raz szósty zeznawał w warszawskiej prokuraturze okręgowej w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze jego pełnomocnik. Środowe przesłuchanie trwało od ok. godz. 9.30 do ok. godz. 20.
Pełnomocnik Austriaka, mec. Jacek Dubois, zapowiedział złożenie skargi na opieszałość do prokuratury wyższego rzędu w związku z niewszczęciem śledztwa. "Nie jest to miejsce, gdzie jesteśmy przekonani, że losy ocen prawnych się odmienią, natomiast jest to nasz prawniczy obowiązek" – podkreślił Dubois.
Taśmy Kaczyńskiego. Będzie postępowanie przeciwko prezesowi PiS? Prokuratura zabiera głosJak zapewnił, do zawiadomienia załączono wszystkie dokumenty i "wszystkie sytuacje" zostały opisane. "Jeżeli pani prokurator oczekiwałaby jeszcze jakichś dokumentów, to miała sześć tygodni na to, żeby o tym powiedzieć" – dodał. "Dziwnym zbiegiem wypadków, kiedy już mamy zakończyć, mówi, że potrzebuje nowych dokumentów" – powiedział mecenas.
Birgfellner: jestem traktowany jak kryminalista
Wcześniej drugi z pełnomocników Geralda Birgfellnera, mec. Roman Giertych informował, że "prokuratura nam powiedziała, że mamy przetłumaczyć 20 tysięcy stron i że w kwietniu będzie następne przesłuchanie".
Dubois wskazywał, że postępowanie sprawdzające nie służy "zbieraniu dowodów". Jego zdaniem prokurator stara się robić w ramach postępowania sprawdzającego to, co powinna robić w postępowaniu wszczętym.
"Nie przesłuchuje się świadków, nie zabezpiecza się dokumentów, nie działa się w żaden sposób, bo nie ma kilku faktur za hotele, których pani prokurator mogła zażądać sześć tygodni temu" – powiedział.
Gerald Birgfellner po wyjściu z prokuratury powiedział dziennikarzom, że jest "naprawdę rozczarowany". Jak zaznaczył, wierzył w polski wymiar sprawiedliwości. "W ostatnich dniach i godzinach jednak nie byłem traktowany, jak poszkodowany, ale jak kryminalista" – podkreślił.
RadioZET.pl/PAP/MK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET