Do tragedii doszło w miejscowości Gorczyn (woj. łódzkie). Sprawą zajęli się reporterzy telewizji NOWA.TV. Kacper słyszał od kolegów ze szkoły, że "ma inną orientację i inaczej się ubiera". Był ofiarą drwin i wyszydzania. Nie wytrzymał tej atmosfery. Krótko po rozpoczęciu nowego roku szkolnego, nastolatek powiesił się w domu.
Kacper mówił mamie o swoich problemach. Wyznał, że koledzy grozili mu pobiciem. Jego mama mówiła w materiale, że chłopiec walczył z z rówieśnikami o akceptacje. Ci jednak nie tolerowali jego orientacji. - Dokuczali mu w szkole, wyzywali go - wyjawia zrozpaczona kobieta. Dodała, że Kacper był bardzo wrażliwym nastolatkiem. I nie dawał sobie rady z tą sytuacją.
W poprzednim roku szkolnym chłopiec uczęszczał do gimnazjum w Łasku. Mama, chcąc mu pomóc, zdecydowała o jego przeniesieniu do innej szkoły. Nie pomogło. Osoby, które upatrzyły sobie Kacpra jako obiekt drwin, mieszkały w tej samej miejscowości.
To, że Kacprowi dokuczają rówieśnicy nie było sekretem. W materiale słyszymy, że wszyscy o tym wiedzieli. Nikt jednak nie pomógł. Dyrektorka szkoły w Łasku sprawy komentować nie chce.
Ta sprawa wstrząsnęła wieloma osobami. Głos zabrały środowiska walczące o prawa środowiska LGBT. Organizacja "Miłość nie wyklucza" apeluje o lekcje tolerancji i zapobieganiu spirali przemocy w szkołach. Pisarz Jacek Dehnel komentuje, że Kacper "miał pecha urodzić się gejem w Polsce".
RadioZET.pl/NOWA.TV/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET