Tragedia w escape roomie. Prokuratura: „Wiemy, jak doszło do wspólnego wyjścia dziewcząt”

Redakcja
2 min. czytania
12.02.2019 19:10
Obserwuj nas na Google

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie zakończyła we wtorek przesłuchania rodziców pięciu nastolatek, które 4 stycznia zginęły po zatruciu tlenkiem węgla w koszalińskim escape roomie. Zeznania rodziców mają pomóc w ustaleniu czasu poszczególnych zdarzeń.

fot. AP/Associated Press/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

„Wiemy, jak doszło do wspólnego wyjścia dziewcząt na urodziny, jakie były przygotowania” – mówił rzecznik koszalińskiej prokuratury Ryszard Gąsiorowski. Dodał jednak, że na ten moment prokuratura nie może informować o szczegółach prowadzonego śledztwa.

Poinformowano natomiast, że po przesłuchaniach rodziców zmarłych nastolatek po raz kolejny odbyły się oględziny miejsca tragedii. „Część rodziców chciała tam osobiście być i ewentualnie zwrócić uwagę biegłych na zagadnienia, które w ich opiniach należy wyjaśnić” – tłumaczył Gąsiorowski.

Nie były pod wpływem alkoholu, narkotyków. Prokuratura o przyczynach śmierci nastolatek w escape roomie

Wcześniej, jeszcze w szpitalu, w charakterze świadka przesłuchany został 25-letni Radosław D., pracownik escape roomu, który odniósł obrażenia w pożarze. Zeznawały też właścicielka domu przy ul. Piłsudskiego 88 w Koszalinie i kobieta wynajmująca od niej pomieszczenia, w których działał escape room. Na tym etapie postępowania, jak poinformował rzecznik prokuratury, nie było podstaw, by którejś z tych osób postawić zarzuty.

Według ustaleń prokuratury to 28-letni Miłosz S. z Poznania faktycznie organizował i prowadził escape room w Koszalinie, choć działalność gospodarcza zarejestrowana była na jego babcię. Zajmował się zawodowo obsługą tego typu pokoi zagadek. Prokuratura postawiła mu zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu osób. Podejrzany został aresztowany tymczasowo na trzy miesiące. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Miłosz S. obsługiwał także inne escape roomy. Nowe fakty z Koszalina

Pożar w escape roomie w Koszalinie. Zginęły nastolatki

Do tragedii doszło 4 stycznia. W escape roomie w Koszalinie zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Dziewczyny świętowały urodziny jednej z nich.

Niestety w pomieszczeniu obok tego, w którym przebywały wybuchł pożar. Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony i nie otworzył dziewczętom drzwi.

Opinia biegłych jednoznacznie wskazuje na to, że przyczyną śmierci pokrzywdzonych było zatrucie tlenkiem węgla. Obecnie śledczy wciąż czekają na opinię z zakresu pożarnictwa i opinię ekspertów z laboratorium kryminalistycznego.

Koszalin pożegnał Julię, Amelię, Wiktorię, Karolinę i Małgosię

RadioZET.pl/PAP/MK

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET