`

Napadł na studentkę w Łodzi, twierdzi, że nic nie pamięta. Są zarzuty i areszt dla 29-latka

Redakcja
2 min. czytania
28.02.2019 15:15
Obserwuj nas na Google

Są zarzuty i trzymiesięczny areszt dla 29-latka, który w poniedziałek nad ranem zaatakował studentkę łódzkiej „Filmówki”. Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych na policję zgłosiły się jeszcze trzy inne poszkodowane kobiety.

fot. materiały policji

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Do ataków doszło w centrum Łodzi w poniedziałek rano. O sprawie zrobiło się głośno po dramatycznym facebookowym wpisie 23-letniej studentki. Dzień później mężczyzna został zatrzymany, a na policję zaczęły zgłaszać się kolejne poszkodowane.

W czwartek prokuratura postawiła 29-latkowi zarzuty usiłowania zgwałcenia dwóch kobiet: 23-letniej studentki i 28-latki oraz o naruszenie nietykalności cielesnej 41-latki - kobieta została pobita, gdy stała na przystanku.

„Nie narażę na to piekło innych kobiet”. Wstrząsająca relacja pobitej studentki, którą usiłowano zgwałcić - Nie masz uprawnień do wyświetlania tego obiektu.

Sprawca jednak nie przyznaje się do winy.

Podczas przesłuchania tłumaczył, że w niedzielę wieczorem razem z kolegami z pracy pił alkohol w kilku lokalach. Wspólnie odwiedzili też nocny klub. Stamtąd poszli na stację benzynową.

– Jak twierdzi, jest to ostatni element nocy, który zapamiętał. Obudził się następnego dnia rano i nie jest w stanie sobie przypomnieć, co się stało – powiedział w czwartek Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, cytowany przez „Dziennik Łódzki”.

Fot. KWP w Łodzi

Za usiłowanie gwałtu i pobicie mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Po południu sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla podejrzanego.

W odrębnym śledztwie prokuratura sprawdza też wątek prawidłowości działań policji z udziałem 23-letniej poszkodowanej studentki.

Kolejna ofiara

Tymczasem w czwartek rano na komisariat zgłosiła się czwarta już zaatakowana przez 29-latka kobieta. Mężczyzna szedł za nią i zaczepiał. Miał krzyczeć, że „gdyby chciał, mogłaby już nie żyć”. W tym przypadku skończyło się na groźbach, a to czyn ścigany na wniosek osoby pokrzywdzonej.

– Kobieta takiego wniosku nie złożyła, twierdzi, że gróźb się nie obawia – powiedział prokurator Kopania.

RadioZET.pl/Dziennik Łódzki/JŚ

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET