Kompletnie pijany zaatakował... pomagających mu ratowników
Pijany w sztok 41-latek zaatakował w Łodzi załogę karetki pogotowia. Jak informuje PAP, medycy… udzielali mężczyźnie pierwszej pomocy. Teraz grozi mu nawet więzienie.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 4 lipca, przy ulicy Świtezianki w Łodzi. Policja otrzymała zgłoszenie o pobiciu ratowników medycznych.
W rozmowie z pokrzywdzonymi ustalono, że podczas udzielania pomocy medycznej zostali zaatakowani przez pacjenta, który wcześniej leżał nieprzytomny na przystanku. W trakcie badań, już w karetce, 41-latek stał się agresywny i zaczął atakować medyków. Mężczyzna był pijany.
Badanie alkomatem wykazało później, że miał prawie 4 promile alkoholu w organizmie.
Pobił na śmierć 3-latka. Szokujące zeznania: ścisnąłem i coś mu chrupło w środku– Uderzał, szarpał i ubliżał ratownikom. Od agresora czuć było wyraźną woń alkoholu, badanie wykazało prawie 4 promile alkoholu w organizmie – informowała rzeczniczka.
Po wszystkim sprawca wyparł się swoich czynów. Policjanci sprawdzili, że był już w przeszłości wielokrotnie notowany przez policję. Atak na ratowników na służbie może go sporo kosztować. Za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy publicznych napastnikowi grozi nawet 5 lat więzienia.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET