Urodziła dziecko przy Biedronce. Są relacje świadków. „Spanikowałem”
– Stała w rozkroku, złapała dziecko na ręce. Spanikowałem, zacząłem wołać „Kobieta urodziła, kobieta urodziła” – relacjonuje jeden ze świadków porodu przy wejściu do jednego ze sklepów sieci Biedronka w woj. pomorskim. Mimo niemałych problemów urodzone w tych niecodziennych okolicznościach dziecko jest całkowicie zdrowe, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Historia, którą opisuje „Gazeta Pomorska”, wydarzyła się w sobotę, ok. godz. 18, pod dyskontem Biedronka, przy ul. Cmentarnej w Czersku (woj. pomorskie). Gazeta cytuje relacje dwojga świadków zdarzenia. Różnią się od siebie, ale przedstawiają sytuację, w której krzykiem wołającej o pomoc kobiety mało kto się zainteresował.
Kobieta urodziła pod Biedronką
Pan Tomasz opowiada, że zauważył kobietę, która stała przy wejściu do dyskontu i wołała o pomoc. Wedle jego słów jako jedyny miał się zainteresować jej cierpieniem i dostrzec, że rzeczywiście zbliża się moment porodu.
– Prosiła, by wezwać jej partnera. Postanowiłam go poszukać. W sklepie był tłum ludzi. Podszedłem do kasjerki, powiedziałem jej na ucho, żeby klienci nie słyszeli. Ale sprzedawczyni odpowiedziała, że nie mają nagłośnienia, odwróciła się ode mnie i kasowała dalej. Wiedziałem, że trzeba dzwonić na pogotowie – relacjonuje mężczyzna w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.
Na świat przyszło najmniejsze dziecko w historiiŚwiadek przyznaje, że stał metr od rodzącej kobiety. „Stała w rozkroku, złapała dziecko na ręce. Spanikowałem, zacząłem wołać »Kobieta urodziła, kobieta urodziła«” – relacjonuje. Podkreśla, że dopiero po tym, jak dziecko się rozpłakało, inni ludzie zaczęli podchodzić i oferować pomoc, wcześniej również się bali.
– Postanowiłem zadzwonić po pogotowie. Wtedy zbiegło się kilka osób – ktoś przyniósł koc, ktoś wodę, ktoś rękawiczki. Również pobiegłem do samochodu po koc. Okryliśmy kobietę. Znowu zadzwoniłem na pogotowie, żeby zapytać, co robić. Powiedzieli, żeby matka przytuliła dziecko i żeby ją okryć kocami i czekać na karetkę. Przyszedł partner tej pani i jakiś kolega. Stali, patrzyli. Kobieta była zadowolona, dziękowała wszystkim. Dziecko żyło, płakało – mówi dziennikarzom.
Dziecku nic nie zagraża
Nieco inaczej to zajście wspomina – także cytowana przez „GP” – pani Angelika. „Słyszałam, jak kobieta krzyczała »Ja rodzę«. Nikt się nie interesował. Pobiegłam do auta po rękawiczki lateksowe i koc termiczny. Było już widać połowę dziecka. Gdy się urodziło, chwyciłam je i podałam matce. Owinęłam kocem. Byli przy mnie jakiś chłopak z dziewczyną, potem zbiegło się więcej osób” – mówiła.
Znamy imiona polskich sześcioraczków. Mama: powoli dochodzę do siebieWiadomo natomiast, że dziewczynka, która urodziła się w tych niecodziennych okolicznościach, jest w dobrym stanie, a jej życiu bądź zdrowiu nic nie zagraża. Jak podają przedstawiciele szpitala w Chojnicach, otrzymała najwyższą punktację w skali Abgar.
RadioZET.pl/Gazeta Pomorska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET