Tłumy turystów w Tatrach i mnóstwo wypadków. "Spadali kilkaset metrów"

2 min. czytania
27.12.2020 18:12
Obserwuj nas na Google

W niedzielę w Tatrach pojawiło się bardzo wielu turystów. Doszło też do serii wypadków – najpoważniejsze na Rysach – powiedział PAP ratownik dyżurny TOPR.

Tatry wypadek
fot. MAREK BEREZOWSKI /REPORTER

Tatry. Najgroźniejszy wypadek wydarzył się na Rysach, gdzie spod wierzchołku spadło dwóch mężczyzn, którzy w wyniku poślizgnięcia spadli kilkaset metrów w okolicę tzw. Buli pod Rysami. Obaj doznali groźnych obrażeń. Zostali śmigłowcem przetransportowani do szpitala w Nowym Targu.

Kolejne zdarzenie miało miejsce również na Rysach, niemal w tym samym czasie. Tym razem turysta miał więcej szczęścia, gdyż spadając po śniegu doznał niegroźnych obrażeń. Został również śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

Tatry. Tłumy turystów i seria wypadków. Interwencje TOPR

Do kolejnego poważnego zdarzenia doszło w rejonie Czerwonych Wierchów nad Kobylarzowym Żlebem, gdzie słabo wyposażony młody turysta zasłabł. W ten rejon nie udało się dotrzeć wezwanym na pomoc ratownikom TOPR śmigłowcem z uwagi na silny wiatr, dlatego po poszkodowanego wyruszyła ośmioosobowa piesza wyprawa.

Ludzie zakleszczeni w autach, trzy osoby nie przeżyły. Na miejscu śmigłowce LPR

Kolejny wypadek wydarzył się na Kozim Wierchu, gdzie troje turystów pośliznęło się i spadło ze szlaku.

"Choć początkowo wypadek wyglądał groźnie, na szczęście dla turystów zakończył się potłuczeniami. Na miejsce wypadku ratownicy udali się na pokładzie śmigłowca, ale po dotarciu do poszkodowanych okazało się, że zeszli oni o własnych siłach na dół" – relacjonował ratownik.

Wypadki w Tatrach. Niebezpieczne warunki w górach

Kolejne wypadki miały miejsce w Dolinie Roztoki oraz na Wiktorówkach, gdzie w wyniku poślizgnięcia na śniegu turyści doznali urazów nóg.

"Auto ścięło drzewa, po czym dachowało". Dwie osoby zginęły w wypadku

Następne wezwanie TOPR-owcy otrzymali od dwójki turystów, którzy zboczyli ze szlaku i zabrnęli w trudny teren w rejonie Świnickiej Kotlinki. Przypadkowy turysta pomógł się im wydostać na prawidłowy szlak, lecz nie powiadomili o tym fakcie ratowników, którzy w międzyczasie dotarli na miejsce wezwania.

W niedzielę w Tatrach panował mróz i było słonecznie. Szlaki są mocno oblodzone i pokryte kilkunastocentymetrową warstwą śniegu. W partiach graniowych wieje silny wiatr.

RadioZET.pl/ PAP/ TOPR

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET