Afera w straży granicznej. Policja na zlecenie prokuratury przeszukała dom… sygnalisty

3 min. czytania
20.02.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Policja na zlecenie prokuratury wkroczyła do domu sygnalisty, który ujawnił przestępczy proceder w Komendzie Głównej Straży Granicznej – dowiedziało się RadioZET.pl. Chodzi o bezprawne sprawdzanie danych osobowych w bazie PESEL przez strażników. - Przeszukanie jest bardzo mocnym naruszeniem sfery prywatności - komentuje mecenas Mariusz Paplaczyk.  

Straż graniczna (fot. ilustracyjne)
fot. Pawel Wodzynski/East News
  • Policja na zlecenie prokuratury przeszukała dom byłego strażnika, który ujawnił przestępczy proceder w straży granicznej.
  • Mecenas Mariusz Paplaczyk ocenia działania prokuratury jako "nadgorliwe". Radomska prokuratura wydała nakaz przeszukania domu sygnalisty w sprawie o zniesławienie.
  • W listopadzie ubiegłego roku portal RadioZET.pl ujawnił, że funkcjonariusze straży granicznej nielegalnie wykorzystywali dane osobowe z bazy PESEL. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w tej sprawie.

W listopadzie ubiegłego roku ujawniliśmy, że w Komendzie Głównej Straży Granicznej funkcjonariusze mieli bezprawnie wykorzystywać dane osobowe w bazie PESEL. Kilku strażników sprawdzało m.in. adresy zamieszkania osób niezwiązanych z prowadzonymi postępowaniami. - Wiemy o przypadkach sprawdzania danych osobowych sąsiadów, znajomych, ale też adresów zamieszkania np. celebrytów. Sprawdza się dziesiątki, jak nie setki osób - słyszeliśmy od naszych źródeł.

Przestępczy proceder przełożonym i organom ścigania ujawnił jeden z funkcjonariuszy straży granicznej. Sam padł ofiarą przestępstwa. Podczas sprawy rozwodowej jego żona, funkcjonariuszka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej, miała wykorzystywać nielegalnie pobrane dane osobowe z bazy PESEL. Na jej zlecenie sprawdzeń mieli dokonywać inni strażnicy.

Redakcja poleca

Sprawa trafiła do prokuratury i ciągnie się już od ponad dwóch lat. Wciąż nikomu nie postawiono zarzutów. Decyzja miała zapaść pod koniec roku, ale prokuratura niespodziewanie przedłużyła śledztwo o kolejne trzy miesiące. Jak tłumaczył nam prokurator Piotr Skiba, powodem wydłużenia postępowania było pojawienie się w sprawie materiałów niejawnych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że prokurator prowadzący śledztwo powtarza czynności, tym samym sprawa utknęła w martwym punkcie. Po naszej publikacji sprawą nielegalnego wykorzystywania bazy PESEL zainteresował się Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Sygnalista posądzony o zniesławienie

Strażnicy, którzy są zamieszani w aferę, cały czas pełnią służbę. Nie wyciągnięto wobec nich żadnych konsekwencji. Z tego względu funkcjonariusz, który ujawnił przestępczy proceder, postanowił odejść ze służby. Cały czas zmaga się jednak z konsekwencjami ujawnienia afery. Dotarliśmy do pisma, z którego wynika, że jego już była żona, funkcjonariuszka SG, wraz z partnerem, pracownikiem cywilnym policji, złożyli zawiadomienie do prokuratury. Twierdzą, że są pomawiani przez mężczyznę.

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód wszczęła dochodzenie w sprawie zniesławienia. Śledczy błyskawicznie przeszli do działania. W grudniu 2024 roku prokurator Dorota Kołtun-Zaręba wydała postanowienie o wydaniu rzeczy i przeszukaniu w domu rodzinnym sygnalisty.

W styczniu policjanci wkroczyli pod jego nieobecność do domu. Na miejscu byli rodzice sygnalisty, którzy również tam mieszkają. Byli świadkami przeszukania. Funkcjonariusze szukali komputerów i innych urządzeń, na których mężczyzna miał stworzyć pisma pomawiające byłą żonę i jej partnera.

Prawnik: Nie w każdej sprawie dokonuje się przeszukania

Przeszukanie, jak i samo dochodzenie, zaskoczyło sygnalistę. Poprosiliśmy eksperta od prawa karnego o ocenę działań prokuratury. Mecenas Mariusz Paplaczyk jest zaskoczony nadgorliwością śledczych w tej sprawie. - Przedmiotem ochrony jest dobro i cześć konkretnych osób. Nie widzę interesu państwa, żeby w takie postępowanie się angażowało - mówi adwokat.

Redakcja poleca

Mecenas Paplaczyk przypomina sobie tylko jedną sprawę, w której służby wykazały się podobną nadgorliwością. W 2011 roku funkcjonariusze ABW wkroczyli do mieszkania Roberta Frycza, który administrował krytyczną wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego stroną Antykomor.pl. Funkcjonariusze zabrali Fryczowi komputer i nośniki danych. Dwa lata później Sąd Apelacyjny w Łodzi umorzył sprawę znieważania prezydenta przez Frycza.

- Trzeba pamiętać o zasadzie proporcjonalności. Dobieramy adekwatne środki do celów postępowania karnego. Przeszukanie jest bardzo mocnym naruszeniem sfery prywatności. Nie w każdej sprawie występuje się z takim nakazem - wyjaśnia ekspert.

Poprosiliśmy Prokuraturę Rejonową Radom-Wschód o komentarz dotyczący nakazu przeszukania domu sygnalisty. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Do Sądu Rejonowego w Radomiu wpłynęło już zażalenie na działania śledczych. W marcu odbędzie się posiedzenie sądu w tej sprawie. O adekwatność działań prokuratury w tej sprawie zapytaliśmy również Prokuratora Generalnego Adama Bodnara. Rzeczniczka ministra odesłała nas do prokuratury prowadzącej sprawę lub jednostki pełniącej nad nią nadzór.

- Prokurator Generalny Adama Bodnar nie będzie ingerował w prowadzone postępowania. Funkcje kontrolne nad pracą prokuratorów sprawowane są przez przełożonych oraz jednostki nadrzędne w ramach wewnętrznego i zwierzchniego nadzoru służbowego - przekazała Anna Adamiak z Prokuratury Krajowej.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET