Alicja i Jolanta są żonami, powinny znaleźć się w polskim rejestrze. Sąd nie miał wątpliwości

6 min. czytania
28.04.2026 14:11
Obserwuj nas na Google

- Świętowanie będzie głośne, huczne i w dużym gronie – cieszyła się tuż po wyjściu z sądowej sali Alicja Sienkiewicz-Prochowicz. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł, że akt małżeństwa Alicji i Joli, które wzięły ślub na portugalskiej Maderze, powinien być zarejestrowany w Polsce. To kolejny wyrok w sprawie transkrypcji małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą. Rząd nadal nie wie, co z nimi zrobić.

Wyrok WSA w sprawie transkrypcji małżeństwa jednopłciowego
fot. Piotr Kozłowski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie było stanowisko sądu wobec transkrypcji małżeństwa Alicji i Jolanty.
  • Dlaczego urzędy odmawiały transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego.
  • Co orzekł TSUE i NSA w sprawie małżeństw jednopłciowych.
  • Jakie kroki podjęły Alicja i Jola w walce o uznanie małżeństwa w Polsce.

Były ogromne emocje, stres i niepewność. A chwilę po ogłoszeniu wyroku także łzy. Zwłaszcza po tych słowach: -   Sąd zobowiązuje kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w dniu 27 października lipca 2023 roku w Quinta do Furao Santana w Portugalii przez Alicję Sienkiewicz i Jolantę Prochowicz - odczytała we wtorek (28 kwietnia) sędzia Anna Strzelec. To najważniejszy punkt wyroku ogłoszonego przez WSA w Lublinie w sprawie transkrypcji małżeństwa Alicji i Jolanty Sienkiewicz-Prochowicz zawartego w wakacje 2023 roku na portugalskiej Maderze. Właśnie wtedy Joli i Alicji popłynęły łzy szczęścia.

- Mamy nadzieję, że ten wyrok pociągnie za sobą dobre skutki dla reszty par, które walczą o to, co my. Będziemy świętować w dużym gronie, bo mamy ogromne wsparcie rodziny i bliskich - mówiła Alicja Sienkiewicz-Prochowicz tuż po wyjściu z sali rozpraw.

Sąd w sprawie Alicji i Joli: Odmowa wpisu niezgodna z prawem

Wyrok WSA w Lublinie jest kolejnym, który nakazuje konkretnemu Urzędowi Stanu Cywilnego, tym razem w Lublinie, transkrypcję aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że odmowa wpisania małżeństwa dwóch kobiet do rejestru była naruszeniem konstytucji, ustaw i unijnych traktatów. 

- W  ocenie sądu zaskarżona decyzja oraz utrzymująca ją w mocy decyzja organu pierwszej instancji zostały wydane z mającym wpływ na wynik sprawy naruszeniem przepisów prawa materialnego. W rozpoznawanej sprawie organy obu instancji nie kwestionowały legalności zawarcia przez skarżące małżeństwa na terenie Portugalii będącej państwem członkowskim Unii Europejskiej oraz złożenia przez skarżące wraz z wnioskiem dokumentów niezbędnych do dokonania transkrypcji. Natomiast organy odmówiły transkrypcji aktu małżeństwa skarżących, stwierdzając, że transkrypcja w tym przypadku wobec tego, że dotyczy aktu małżeństwa osób tej samej płci, byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej - uzasadniała sędzia sprawozdawca Iwona Tchórzewska. Wtorkowy wyrok jest nieprawomocny.

Alicja i Jola walczą o transkrypcję aktu małżeństwa, czyli uznanie w Polsce związku zawartego w innym kraju od blisko trzech lat. Kobiety pobrały się na Maderze w lipcu 2023 roku po dwóch latach związku. Było to możliwe, bo małżeństwa jednopłciowe Portugalia zalegalizowała w 2010 roku. Żony, jak się określają, przyjęły wówczas wspólne nazwisko Sienkiewicz-Prochowicz.

Redakcja poleca

Jednak mimo zawarcia ślubu na terenie Unii Europejskiej oraz wspólnego zamieszkiwania Alicja i Jolanta w polskim systemie prawnym są dla siebie zupełne obcymi osobami. Stąd ich próba uregulowania stanu cywilnego w Polsce. - Uznałyśmy, że chcemy ślub zarejestrować i mieć z tego tytułu prawa, ale też obowiązki. Stwierdziłyśmy też, że to nasz obowiązek obywatelski. To miał być również sygnał dla innych par w podobnej sytuacji, że jest to możliwe. Chcemy, żeby państwo polskie wiedziało o naszym ślubie, zaakceptowało go i traktowało nas jak inne małżeństwa, a nie udawało, że nas nie ma – tłumaczyła w rozmowie z RadioZET.pl Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz.

Walka rozpoczęła się tuż po powrocie z Portugalii. W sierpniu 2023 Alicja i Jolanta próbowały zarejestrować związek w Urzędzie Stanu Cywilnego w Lublinie. Skończyło się odmową. Nie pomogło też odwołanie do wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego ( Koalicja Obywatelska). Dlatego skierowały wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnym. Zrobiły to już w 2024 roku, ale sprawa od razu została zawieszona. Kobiety czekały na wydanie orzeczenia przez Naczelny Sąd Administracyjny, który miał zdecydować o transkrypcji ślubu zawartego przez Jakuba i Mateusza w Berlinie. Przed wydaniem wyroku wystąpił z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Najpierw, w listopadzie TSUE orzekł, że urzędy stanu cywilnego w krajach członkowskich mają obowiązek uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Powołał się tu m.in. na unijną swobodę przemieszczania się osób. Następnie, w marcu taki sam wyrok wydał NSA.

Spór o transkrypcję małżeństw jednej płci. Zgody nie ma nawet w koalicji

- Najtrudniejsza w tej sądowej walce była przedłużająca się niepewność oraz poczucie okropnej niesprawiedliwości. Tego, że przecież nikomu nie robimy krzywdy, chcąc nazywać się żonami. Chcemy po prostu, żeby te podstawowe prawa człowieka w Polsce były przestrzegane. Szczególnie trudny był też argument wojewody związany z zagrożeniem porządku prawnego. Proszę sobie wyobrazić, co czują dwie dziewczyny, które czytają, że ich związek stanowi zagrożenie dla porządku prawnego Rzeczpospolitej. Natomiast mamy ogromną sieć wsparcia, za którą tutaj w tym momencie bardzo dziękujemy, i chcemy być takim teraz wsparciem dla innych par. Trzymamy za nie kciuki - mówiła we wtorek Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz.

Redakcja poleca

Od wyroku WSA w Lublinie może jeszcze odwołać się wojewoda lubelski z KO. Na sali rozpraw nie było jego przedstawiciela. - Pan wojewoda złoży wniosek o przekazanie pisemnego uzasadnienie wyroku. Od treści uzasadnienia będzie zależała decyzja o ewentualnej apelacji - mówi Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego.

Jeśli nie będzie apelacji, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie będzie miał obowiązek wpisania związku Joli i Alicji do rejestru małżeństw. Tu pojawia się kolejny problem. Rząd przekonuje, że na razie nie ma narzędzi, które pozwalałyby na transkrypcję małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. I na razie nie spieszy się z ich wprowadzeniem. Kilka dni temu w Gościu Radia ZET przyznał to europoseł KO Borys Budka. - Ten temat niestety budzi kontrowersje w koalicji rządzącej. Dla mnie, jako prawnika, sprawa jest stosunkowo prosta. Nie wszystkim koalicjantom podoba się pomysł legalizacji małżeństw jednopłciowych – mówił wiceszef KO. Zapewniał jednak, że koalicja znajdzie formułę jak to zrobić „w niedługim czasie”.

Na ten fakt zwracają też uwagę przedstawiciele Urzędu Miasta Lublin. Beata Pietryczuk z biura prasowego lubelskiego ratusza przyznaje, że po uprawomocnieniu się wyroku w sprawie Alicji i Jolanty USC w Lublinie będzie zobowiązany do dokonania wpisu w rejestrze. Ale dodaje: - Warto podkreślić, że obowiązujący w Polsce porządek prawny nie daje podstaw, aby dokonywać wszystkich transkrypcji. Ich rrejestracja będzie możliwa po wprowadzeniu odpowiednich narzędzi w systemie rejestrów państwowych. W związku z tym oczekujemy na przestawienie przez ministra właściwego do spraw informatyzacji rozwiązania formalno-technicznego które umożliwi taki wpis. Podejmiemy wszelkie starania, aby po powrocie akt z WSA zgodnie z literą prawa skutecznie wykonać wyrok - zapewnia Pietryczuk.

Wkrótce kolejne rozprawy przed sądami. Środowisko LGBT nie chce dłużej czekać

Dotychczas do lubelskiego USC wpłynęły trzy wnioski o transkrypcję akty małżeństwa par jednopłciowych. W Warszawie złożono kilkanaście kolejnych. W skali kraju jest ich jednak zdecydowanie więcej. Nie wiadomo jednak czy kilkadziesiąt, czy kilkaset, bo nikt takich statystyk nie prowadzi. Natomiast kwestią czasu będą kolejne rozprawy przed sądami administracyjnymi w tej sprawie. Szykuje się ich co najmniej kilka.

Środowisko LGBT nie chce dłużej czekać na ruch ze strony rządu. Oczekuje jak najszybszego wprowadzenia regulacji, które nie będą zmuszały kolejnych par jednopłciowych do walki przed sądem o uznanie ich małżeństwa zawartego za granicą. Dlatego w sobotę (25 kwietnia) zorganizowało protest przed siedzibą premiera. Przypomnijmy też, że jednym ze 100 przedwyborczych konkretów PO była legalizacja związków partnerskich. W koalicji nie było jednak co do tego zgody. Ostatecznie Lewica i PSL przygotowały ustawę o statusie osoby najbliższej. Nadal nie została jednak ona uchwalona. A nawet jeśli zostanie, to bardzo prawdopodobne jest weto prezydenta Karola Nawrockiego. Same osoby w związkach jednopłciowych zauważają też, że ustawa nie rozwiąże wielu ich problemów.

Z decyzjami NSA i TSUE nie zgadzają się z kolei politycy PiS. Grupa posłów tej partii złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów, na podstawie których NSA zobowiązał urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET