W Sejmie od 20 lat, ale niewielu go kojarzy. Oto prawa ręka Grzegorza Brauna
Chociaż w Sejmie zasiada od ponad 20 lat, jest niemal niewidoczny. Stroni od publicznych wystąpień i mediów. W regionie rozbijał lokalny PiS, nic sobie z tego nie robiąc. Dziś jest prawą ręką Grzegorza Brauna. Dawni współpracownicy mówią o nim albo źle, albo wcale. Kim jest Sławomir Zawiślak, który w kluczowym dla Konfederacji Korony Polskiej regionie będzie układał listy wyborcze?
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób Sławomir Zawiślak zbudował swoją pozycję w polityce.
- Dlaczego Zawiślak dołączył do partii Grzegorza Brauna.
- Jakie zadania stoją przed politykiem w kontekście wyborów parlamentarnych w 2027 roku.
Konferencja w Gietrzwałdzie, Zjazd Tysiąclecia w Skaryszewie, manifestacja „Polska za Pokojem”, zjazd KINGS, protest przeciwko KSeF. We wszystkich tych wydarzeniach z ostatnich miesięcy tuż obok Grzegorza Brauna, lidera Konfederacji Korony Polskiej, staje polityk z bujną siwą fryzurą opadającą na czoło. Mimo że w polskim Sejmie zasiada od 2005 roku, czyli 21 lat, wiele osób go nie kojarzy. To Sławomir Zawiślak, wcześniej związany z Prawem i Sprawiedliwością, od czerwca ubiegłego roku poseł koła Korony, której lider co rusz wygłasza antysemiskie i antyunijne przemowy i zaprzecza istnieniu komór gazowych w Auschwitz.
Posłowi Zawiślakowi, który dopiero po 40. ukończył historię na KUL i przewodniczy oddziałowi Światowego Związku Żołnierzy AK, to nie przeszkadza. Za chwilę będzie musiał zbudować struktury partii w kluczowym regionie i ułożyć listy wyborcze. Wbrew pozorom jest do tego dobrze przegotowany. - Będzie grał przede wszystkim na siebie. Tak jak zawsze - mówi jeden z polityków. Kim jest Sławomir Zawiślak?
Od taksówkarza do dyrektora. Tak zaczęła się kariera posła Korony
Niespełna 63-letni poseł pochodzi z rolniczej rodziny. Urodził się w Krasnobrodzie, niedaleko Zamościa. W tym drugimi mieście skończył I Liceum Ogólnokształcące mieszczące się w murach słynnej Akademii Zamojskiej. Później w życiorysie Zawiślaka pojawia spora luka. W oficjalnym biogramie poseł pisze, że w latach 1991-1998 prowadził działalność gospodarczą. Trudnił się usługami transportowymi. W rzeczywistości był po prostu taksówkarzem.
Do polityki wszedł dzięki znajomości z Markiem Grzelaczykiem, związanym z prawicą byłym wojewodą zamojskim i prezydentem Zamościa w latach 1998-2002. Grzelaczyk był wówczas członkiem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Zawiślak też zapisał się do partii, zaczął współpracować z prezydentem. Chwilę później wskoczył na fotel wicedyrektora w urzędzie wojewódzkim w mieście. Po roku został specjalistą, a następnie dyrektorem krytego basenu w mieście.
- I wybuchła afera. Bo Zawiślak nie miał tytułu magistra, a na dyrektorskim stanowisku jednak powinno ono być wymagane. Zwłaszcza, że były to czasy wysokiego bezrobocia w mieście, kiedy wiele osób z wyższym wykształceniem nie mogło znaleźć pracy. Ludzi kłuło w oczy, że Zawiślak bez wykształcenia i doświadczenia tylko dzięki politycznym koneksjom dostał dobrze płatną posadę - mówi RadioZET.pl jeden z zamojskich polityków.
Wyborcy między innymi tę decyzję jednoznacznie ocenili przy urnach. W 2002 roku pierwsze bezpośrednie wybory prezydenta miasta Grzelaczyk przegrał z kretesem. Zajął ostatnie miejsce z wynikiem nieco ponad 5 proc. Funkcję objął Marcin Zamoyski, potomek założyciela miasta. A Zawiślak dość szybko zrezygnował z zarządzania krytą pływalnią.
„Sławek złapał złotą rybkę”. Z czego znany jest poseł Zawiślak?
Pracując w publicznych jednostkach, zaczął obserwować politykę z bliska. Najpierw w 1998 roku wstąpił do zamojskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. W 2002 roku parę miesięcy po powstaniu Prawa i Sprawiedliwości zapisał się do partii. Został szefem w okręgu chełmskim. Bez powodzenia kandydował w wyborach do rady powiatu zamojskiego.
Przełom przyszedł w 2005 roku. 42-letni wówczas Zawiślak, który rok wcześniej został absolwentem historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, dostał dobre drugie miejsce na liście wyborczej PiS w okręgu obejmującym Chełm i Zamość. Ponad 5,8 tys. głosów zapewniło mu poselski mandat, który sprawuje do dziś. Co ciekawe z „trójki” startowała wówczas była wpływowa polityczka PiS Beata Mazurek. Zrobiła znacznie lepszy wynik. A kilkanaście lat później to właśnie ona stała za próbą zmarginalizowania Zawiślaka w partii. Próbą nieudaną. Ale o tym za chwilę.
- Dostanie się to Sejmu było dla Sławka niczym złapanie złotej rybki. Człowiek niemal bez żadnych kompetencji, zaplecza, nie potrafiący zbudować strategii, ba nawet się wypowiedzieć, nagle zostaje posłem. Proszę sobie zobaczyć jego sejmowe wystąpienia. To dukanie z kartki. I to nie tylko w pierwszych tygodniach czy miesiącach. Mijały lata, a on nadal nie potrafił się nauczyć publicznych wystąpień, unika ich do dziś. Na uroczystościach powie parę zdań i oddaje głos swoim współpracownikom. Sam rusza w tłum. Ściska dłonie, słucha, kiwa głową. Nie można mu natomiast odmówić jednego – pracowitości. W każdej kampanii jeździ po terenie, namawia do głosowania, organizuje wiece. A po wyborach znika i wiedzie spokojny żywot posła - dodaje osoba z otoczenia Zawiślaka.
Taki styl zapewniał byłemu posłowi PiS reelekcję w każdych kolejnych wyborach: w 2007, 2011, 2015, 2019 i 2023. Nieważne czy partia Jarosława Kaczyńskiego rządziła, czy była w opozycji, Zawiślak trwał (i trwa) w poselskich ławach. W tzw. międzyczasie próbował też sił w wyborach samorządowych i europejskich. Z kretesem przegrywał walkę o fotel prezydenta Zamościa w 2010 i 2024 roku. W tych ostatnich wbrew zakazowi centrali PiS i groźbie wyrzucenia z partii. Ugrupowanie Kaczyńskiego wcześniej poparło urzędującego wówczas prezydenta Andrzeja Wnuka. Zawiślak jednak się nie wycofał. Skończyło się pogrożeniem palcem. Wynik, zaledwie 12 proc., był przedostatnim w stawce pięciorga kandydatów. Aż trójka z nich była związana z prawicą.
Od lewej: Grzegorz Braun, Sławomir Zawiślak, Ryszard Zajączkowski
Próba upokorzenia zakończona niepowodzeniem
Jeden z zamojskich polityków twierdzi, że start Zawiślaka ma na celu jedynie przypomnienie się wyborcom i budowę kapitału na przyszłość. Już pod kolejną kampanię. Bo poseł był na wylocie z PiS.
Tu trzeba na chwilę wrócić do wspomnianej Beaty Mazurek, niegdyś bardzo wpływowej działaczki PiS, bliskiej współpracowniczki Jarosława Kaczyńskiego i rzeczniczki ugrupowania. To właśnie ona nie chciała, żeby pozycja Zawiślaka w okręgu chełmsko-zamojskim rosła. Wówczas jeszcze w obronę posła zaangażował się Przemysław Czarnek, rosnąca gwiazda PiS. Co ciekawe Czarnek polityki uczył się przy Zawiślaku. Był jego współpracownikiem, przygotowywał analizy prawne czy interpelacje. Stąd pewna cicha sympatia kandydata na premiera do Zawiślaka.
Znamienna była sytuacja z września 2020 roku, kiedy to obecny poseł Korony nie wziął udziału w głosowaniu w sprawie tzw. piątki dla zwierząt, projektu szczególnie ważnego dla Jarosława Kaczyńskiego. Posła razem z kilkunastoma innymi parlamentarzystami zawieszono w prawach członka partii. Nie trwało to jednak długo. Po dwóch miesiącach Zawiślak wrócił do łask.
W partii nie zapomnieli jednak o tym wybryku. Próbę ukarania, a nawet upokorzenia go, podjęto dopiero w wyborach w 2023 roku. Doświadczonego posła umieszczono na dalekim 11. miejscu listy do Sejmu. Wokół dołożono czwórkę innych kandydatów z Zamościa. A na 16. miejscu działaczkę PiS o tym samym nazwisku. Mimo „niebiorącego” miejsca Zawiślak zgarnął prawie 11 tys. głosów. Więcej niż posłanka Monika Pawłowska startująca z „czwórki” czy Ryszard Madziar, człowiek Jacka Sasina, który dostał „dwójkę”.
Zawiślak w kluczowym regionie w układance wyborczej
Zawiślak do Korony dołączył na początku czerwca 2025 roku, kilkanaście dni po pierwszej turze wyborów prezydenckich, w których Grzegorz Braun zajął sensacyjne czwarte miejsce z ponad 6 proc. poparciem. Swój transfer tłumaczył tym, że popierał koncepcje „dobre dla narodu polskiego” i „zgodne z chrześcijańskim poglądem”. - Stwierdziłem, że Konfederacja Korony Polskiej jest siłą polityczną bardzo dobrze docenioną przez wyborców, że odnajdę w tej formacji największe możliwości pilnowania polskiej racji stanu, dbania o interes narodowy oraz prawa Polek i Polaków jako właścicieli swojej ojczyzny - nie ukrywał poseł.
- Cały Sławek. Wyczuł, że w PiS jego dni są policzone, a Braun jest na fali. Za dwa lata wybory. Jako poseł i lider w regionie weźmie dla siebie jedynkę, to oznacza niemal pewną reelekcję - tłumaczy polityk z Zamościa.
Teraz zadaniem posła będzie budowa struktur oraz listy wyborczej partii w okręgu nr 7. To jedno z kluczowych miejsc w wyborczej układane Brauna, który właśnie na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu miał najwyższe poparcie w wyborach prezydenckich. W powiecie zamojskim, z którego wywodzi się Zawiślak, głosowało na niego prawie 12 proc. wyborców. W powiatach bialskim i chełmskim (wchodzą w skład okręgu nr 7) jeszcze więcej. To właśnie głosy z tych regionów mogą zdecydować o tym, czy ugrupowanie Brauna mające dziś w sondażach od ośmiu do nawet 11 proc. poparcia wejdzie w przyszłym roku do Sejmu.
Wbrew pozorom do wyborów nie zostało dużo czasu. W ciągu roku trzeba zbudować struktury iznaleźć ludzi, którzy zapełnią listy wyborcze. Zawiślak ma na to sposób. Od lat szefuje oddziałowi Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, pokazuje się na patriotycznych uroczystościach, składa wieńce pod pomnikami, otacza się kombatantami, zaprasza na historyczne wykłady, które prowadzi m.in. kontrowersyjny ks. Tadeusz Guz, znany z głoszenia antysemickich i antycovidowych teorii.
Wehikuł wyborczy Zawiślaka. Poglądy? „Nigdy ich nie miał”
Ale to nie wszystko. - Dziś prowadzimy dyskusję na temat stowarzyszenia, które pan Morawiecki zakłada z innymi posłami. Kierownictwo PiS mówi, że to wbrew zasadom partii. Tymczasem pan Zawiślak już dawno takie stowarzyszenie założył. To Stowarzyszenie Rozwoju Lokalnego Zamojszczyzna. Jest ono wehikułem wyborczym posła. Podobnie jak związek żołnierzy Armii Krajowej. Z tych dwóch organizacji będą wywodziły się struktury partii Grzegorza Brauna, kandydaci na posłów, a w kolejnych wyborach na radnych - mówi RadioZET.pl Andrzej Wnuk, związany z PiS prezydent Zamościa w latach 2014-2024, dziś już poza polityką.
I dodaje: - Oczywiście teraz nie znajdzie pan w tych organizacjach rozpoznawalnych postaci. Natomiast niewykluczone, że one się pojawią. Mogą to być osoby z lokalnego PiS-u czy szerzej środowisk prawicowych niezadowolone ze swojej pozycji, z proponowanych miejsc na listach wyborczych. Na pewno zostaną przygarnięte przez Koronę z otwartymi rękoma, bo poseł Zawiślak przez lata robił dużo, żeby lokalny PiS torpedować i dzielić. Pan poseł ma też dużą zdolność do pozyskiwania osób niezadowolonych. Robi to w swoich stowarzyszeniach.
Wnuk w przeszłości był bliskim współpracownikiem Zawiślaka. To właśnie poseł PiS miał namówić go do kandydowania w wyborach na prezydenta miasta w 2014 roku. Poseł obawiał się kolejnej bolesnej porażki. Tymczasem Wnuk sensacyjnie pokonał Marcina Zamoyskiego rządzącego miastem od 12 lat. Wbrew pozorom Zawiślak wcale z tej sytuacji się nie cieszył. Obawiał się, że pod samym nosem wyrośnie mu polityczna konkurencja. Drogi polityków dość szybko się rozeszły.
Dziś Wnuk dość mocno krytykuje Zawiślaka. - Pan poseł nie tworzył nigdy struktur PiS-u, nie był ideowcem, nie zajmował się budowaniem czegokolwiek oprócz budowania własnego wizerunku i zaplecza. Niekoniecznie politycznego, ale właśnie tego stowarzyszeniowego. Powiem więcej. Według mnie on nigdy nie miał poglądów jako takich. Ma te, które są w danej chwili mu potrzebne, żeby zdobyć władzę, mandat poselski. Stara się przykleić do kogoś, kto mu to zagwarantuje. Dokładnie tak zrobił, przechodząc do Korony Grzegorza Brauna - przekonuje Wnuk.
Propozycje Brauna byłyby dla AK-owców zdradą ideałów
Na wykorzystywanie środowiska kombatanckiego do realizacji politycznych interesów zwraca uwagę prof. Rafał Wnuk, historyk i dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (zbieżność nazwisk przypadkowa), także pochodzący z Zamościa. Gdy w sobotę, 11 kwietnia, Grzegorz Braun i jego zwolennicy zorganizowali w okolicy muzeum marsz „Polska za pokojem”, prof. Wnuk ostro skrytykował wydarzenie. Przypomniał, że lider Korony „podtrzymuje kłamstwo oświęcimskie”, a podczas konferencji przed marszem „padł szereg nieprawdziwych stwierdzeń antyukraińskich, antyżydowskich, uderzano również w państwa NATO. Najmocniej jednak wybrzmiewa to, co nie zostało podczas tego wiecu wypowiedziane. Poseł Braun nie powiedział, że to Putin zaczął wojnę w Ukrainie, nie wskazał Rosji jako agresora.”
Zauważył, że w czasie II wojny światowej „najwięksi zbrodniarze jak Stalin czy Hitler (a teraz Putin), maskowali swoje nienawistne uprzedzenia i zbrodnicze zamiary frazesami o pokoju.”
Zawiślaka na wydarzeniu nie było. Jak to możliwe, że szef zamojskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK wpisuje się w narrację prorosyjską narrację? - Pan poseł Zawiślak w pewnym momencie przyłączył się do środowiska AK-owskiego i uważa się za jego reprezentanta. Natomiast jak słyszę i widzę, co mówi i robi, nie tylko on, ale całe środowisko Grzegorza Brauna, to uważam, że wielu z tych nieżyjących osób nie zgodziłaby się z takimi poglądami. Miałem ten przywilej, że zbierałem relacje od żołnierzy Armii Krajowej. Wiem, jak propaństwowo myśleli. Antyeuropejska i prorosyjska retoryka byłaby dla żołnierzy AK, ludzi Polski Podziemnej nie do zaakceptowania. Oni walczyli o Polskę w ramach Europy Zachodniej. Chodziło im też o wyrwanie się ze zniewolenia przez Związek Radziecki. Zwłaszcza na Zamojszczyźnie. Sądzę, że to, co proponują Grzegorz Braun i Sławomir Zawiślak, traktowaliby jako zdradę ideałów - mówi wprost prof. Rafał Wnuk, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Prof. Rafał Wnuk, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
Byli współpracownicy o Zawiślaku: źle albo wcale
Historyk przypomina sobie też historię związaną z posłem Korony z początków swojej pracy w Instytucie Pamięci Narodowej. Jak tłumaczy, kontakt był jedyniekorespondencyjny. - Poseł Zawiślak bardzo mocno zaangażował się w atakowanie historyków, którzy ustalili, że jeden z dowódców AK i WiN, bardzo znany i ceniony po skazaniu na karę śmierci, ale potem wypuszczony w 1956 roku, został zwerbowany i potem do końca życia był agentem. Udowodnili to w oparciu o bezsporne dowody, dokumenty. Poseł nie przyjął tego do wiadomości. Wtedy zorientowałem się, że to człowiek, którego ustalenia historyczne interesują o tyle, o ile zgadzają się z jego wyobrażeniami o przeszłości - dodaje prof. Wnuk.
Jeszcze dosadniej o poglądach Zawiślaka wypowiada się Andrzej Wnuk. - Jedynym poglądem, który bezsprzecznie posiada poseł Zawiślak, jest antyszczepionkowość. W przeszłości demonstracyjne lekceważył obostrzenia covidowe, chwalił się tym, że nie nosi maseczki. Nie robił tego tak jak poseł Braun w Sejmie, ale tu lokalnie. Podobnie jak jego żona, która jest nauczycielką w jednym z liceów w Zamościu. Mnie taka podstawa odrzuca. Dziś jedynym celem pan posła Zawiślaka jest dociągnięcie do emerytury. Zostało mu już niewiele. Z PiS-em pewnie byłoby to niemożliwe, stąd wybór Korony - uważa Andrzej Wnuk.
Pozytywnych głosów w sprawie działalności posła Zawiślaka trudno szukać wśród jego byłych współpracowników. Nie chcieli o niej rozmawiać ani Przemysław Czarnek, ani Beata Mazurek, ani inni posłowie PiS. - Może dlatego, że nic by nie powiedzieli. Nie kojarzę jego żadnej merytorycznej pracy. Ani prowadzenia ustawy, ani sensownych interpelacji czy wystąpień. Dla osoby, która jest 20 lat w Sejmie, to kompromitujące - zauważa jeden z parlamentarzystów.
Sławomir Zawiślak nie zdecydował się na rozmowę z portalem RadioZET.pl. Nie odbierał od nas telefonu, nie odpowiedział na prośbę o kontakt.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET