Skompromitowany prokurator doradza prezydentowi. Kancelaria pomija niewygodne fakty
Kancelaria Prezydenta po blisko miesiącu odpowiedziała na pytania RadioZET.pl w sprawie powołania do Rady Bezpieczeństwa i Obronności prokuratora Jerzego Ziarkiewicza. Jednak kluczowe wątki dotyczące postępowań dyscyplinarnych i grożących mu zarzutów karnych pominięto. Sprawa człowieka Zbigniewa Ziobry będzie miała ciąg dalszy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegał proces powołania Jerzego Ziarkiewicza do Rady Bezpieczeństwa i Obronności.
- Dlaczego nominacja Ziarkiewicza budzi kontrowersje w kontekście jego zawodowej przeszłości.
- Co prezydencka kancelaria odpowiedziała na pytania dotyczące zarzutów wobec Ziarkiewicza.
„Decyzje o powołaniu poszczególnych gremiów oraz zaproszeniu konkretnych osób do udziału w ich pracach podejmowane są w ramach kompetencji Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przy wsparciu Kancelarii Prezydenta RP, w tym członków kierownictwa i doradców. Nabór do składów rad nie ma charakteru sformalizowanego ani konkursowego” - tak zaczyna się odpowiedź Biura Mediów i Listów Prezydenta na pytania portalu RadioZET.pl w sprawie powołania prokuratora Jerzego Ziarkiewicza do Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP, które ma doradzać Karolowi Nawrockiemu w tak newralgicznej dziedzinie, jaką jest bezpieczeństwo.
Jednak odpowiedź, którą otrzymało RadioZET.pl po blisko miesiącu oczekiwania, jest niekompletna. Pominięto w niej wiele kluczowych kwestii i znaków zapytania dotyczących prokuratora.
Długa lista grzechów Ziarkiewicza nie przeszkadza prezydentowi
Jerzy Ziarkiewicz to były szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie, do której został delegowany z Prokuratury Krajowej. W przeszłości blisko współpracował ze Zbigniewem Ziobr o, ministrem sprawiedliwości w rządzie PiS. Do kierowanej przez Ziarkiewicza prokuratury trafiały sprawy kluczowe z punktu widzenia Zjednoczonej Prawicy. Te niewygodne miały być przechowywane w garażu na tyłach jednostki. Na początku 2024 roku Ziarkiewicza odwołano z funkcji. Prokuratura chce postawić mu poważne zarzuty. Nie może tego zrobić, bo najpierw konieczne jest uchylenie immunitetu śledczemu. Wniosek w tej sprawie utknął w Sądzie Najwyższym. Trwa też postępowanie dyscyplinarne.
To, o czym piszemy, nie przeszkodziło Karolowi Nawrockiemu powołać Ziarkiewicza do Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP. Stało się to 12 marca. Nominację prokuratorowi wręczał niedawno zdymisjonowany szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.
Rada to gremium konsultacyjno-doradcze. Wśród jej zadań są m.in. „przygotowywanie opinii i ekspertyz dla Prezydenta RP, wskazywanie zagrożenia dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej w obszarze bezpieczeństwa i obronności, a także przegląd i analiza rozwiązań legislacyjnych dotyczących spraw bezpieczeństwa i obronności”.
W radzie znaleźli się bliscy współpracownicy Nawrockiego, w tym wspomniany Sławomir Cenckiewicz, ale też politycy PiS (były szef MON Mariusz Błaszczak czy były szef KPRM Michał Dworczyk mający zarzuty w aferze mailowej). Według zapowiedzi Cenckiewicza rada zagwarantuje „najwyższej klasy wiedzę ekspercką dla budowy programu nowoczesnego państwa”.
Kancelaria Prezydenta ignoruje kluczowe pytania. „Charakter wewnętrzny”
RadioZET.pl jeszcze w marcu zapytało Kancelarię Prezydenta, z jakiego powodu w składzie rady znalazł się Jerzy Ziarkiewicz, jakie ma kompetencje oraz czy głowa państwa ma wiedzę o ciążących na prokuratorze zarzutach dyscyplinarnych i toczących się śledztwach? Dopytywaliśmy, czy to nie budzi zastrzeżeń kancelarii oraz, czy osoba o takiej reputacji powinna doradzać prezydentowi.
Prezydenccy urzędnicy odpowiedź, a w zasadzie stanowisko, przekazali dopiero w piątek, 24 kwietnia, czyli po blisko miesiącu. Do większości naszych pytań się nie odnieśli. „Przy doborze osób uwzględniane są w szczególności ich doświadczenie zawodowe, dorobek ekspercki oraz aktywność w obszarach objętych zakresem prac danego gremium. Jednocześnie wskazujemy, że proces podejmowania decyzji w tym zakresie ma charakter wewnętrzny i nie podlega szczegółowemu raportowaniu” - czytamy w odpowiedzi.
Nie wyjaśniono w niej, jakim „dorobkiem eksperckim” może się pochwalić Jerzy Ziarkiewicz. Z naszych informacji wynika, że nie jest on imponujący. Przed błyskawicznym awansem do Prokuratury Krajowej nie mógł się pochwalić spektakularnymi sukcesami. Natomiast uważany był za karnego wykonawcę poleceń Ziobry. Niewygodne dla PiS śledztwa długo się ślimaczyły.
Wiadomo, że za zasiadanie w radzie Ziarkiewicz nie otrzymuje wynagrodzenia. „Członkowie rad pełnią swoje funkcje społecznie” - potwierdza Biura Mediów i Listów Prezydenta.
Ziarkiewicz odwieszony, prokuratura nie składa broni
Przypomnijmy, że Jerzy Ziarkiewicz niedawno wrócił do pracy w Prokuraturze Krajowej. Przynajmniej w teorii. Na początku kwietnia Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym nie zgodził się na przedłużenie trwającego półtora roku zawieszenia w czynnościach. To triumf Ziarkiewicza, który po tej decyzji mógł przyjść do pracy. Jednak tego nie zrobił. Poszedł na kilkutygodniowy urlop. W sumie do wykorzystania ma ponad 100 dni.
Odwieszenie Ziarkiewicza nie kończy jednak sprawy. W połowie kwietnia prokuratura odwołała się od tej decyzji. „Pierwszy Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego skierował dziś (15 kwietnia – przyp red.) do Sądu Najwyższego odwołanie od postanowienia Sądu Dyscyplinarnego przy PG z 1 kwietnia 2026 r. o nieprzedłużeniu zawieszenia w czynnościach byłego Prokuratora Regionalnego w Lublinie J. Z.” - informują śledczy.
Fiaskiem zakończyła się jednak próba obniżenia wynagrodzenia Ziarkiewicza, który w okresie zawieszenia zarabiał ponad 43 tys. zł. - W związku z decyzją sądu dyscyplinarnego o nieprzedłużeniu zawieszenia i jej natychmiastowej wykonalności rzecznik dyscyplinarny nie zaskarżał decyzji dotyczącej nieobniżenia wynagrodzenia prokuratorowi Ziarkiewiczowi - informuje RadioZET.pl Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego.
Nadal trwają śledztwa w sprawach dotyczących działań Ziarkiewicza z czasów, gdy kierował Prokuraturą Regionalną w Lublinie. Śledczy z Prokuratury Krajowej chcą postawić mu zarzuty przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy i ukrywania dokumentów. Natomiast Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu prowadzi postępowanie dotyczące jego wyjazdów służbowych. W ramach delegacji Ziarkiewicz w 2023 roku wyjeździł prywatnym autem ponad 120 tys. km, czyli tak jakby trzykrotnie objechał równik. Średnia dzienna, po odliczeniu świąt i urlopu, wyniosła 500 km dziennie. To przełożyło się na wypłatę ponad 140 tys. zł. Śledztwo w tej sprawie trwa, prokuratura nie postawiła jeszcze zarzutów Ziarkiewiczowi.
Aby to się stało, Sąd Najwyższy musiałby najpierw uchylić immunitet. Wniosek w tej sprawie został przekazany do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN w lutym biegłego roku. Do tej pory nie został rozpatrzony. Nie wyznaczono nawet terminu rozprawy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET