`

Bocheński zareagował na zdjęcie Trzaskowskiego i się zaczęło. "Taki ciężki los"

2 min. czytania
08.03.2024 15:22
Obserwuj nas na Google

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy próbował zadrwić ze swojego konkurenta? Wszystko zaczęło się od zdjęcia na profilu Rafała Trzaskowskiego, urzędującego włodarza stolicy, który ubiega się o reelekcję. Tobiasz Bocheński odpowiedział mu filmem. Nie czekał długo na ripostę.

Rafał Trzaskowski, Tobiasz Bocheński
fot. Instagram.com/trzaskowskirafał/Twitter.com/TABochenski

W mediach społecznościowych urzędującego prezydenta Warszawy pojawiło się zdjęcie z książką. Widać na nim, że Rafał Trzaskowski, jadąc metrem, jest zatopiony w lekturze "Diuny". "Film świetny, ale książka... mega zakręcona, ale lepsza. Warto sobie przypomnieć. Ktoś z was już oglądał drugą część?" - napisał.

Wybory samorządowe 2024. Trzaskowski w metrze z książką. Bocheński odpowiada

Internauci wyrzucali Trzaskowskiemu, że z książką podróżuje tylko z okazji kampanii wyborczych. Poprzednio włodarz stolicy dał się sfotografować przy lekturze w 2020 roku, kiedy chciał zostać prezydentem Polski i w 2018 roku, kiedy kandydował na prezydenta Warszawy.

Redakcja poleca

Na zdjęcie zareagował także oponent Trzaskowskiego, popierany przez PiS Tobiasz Bocheński. Na Twitterze opublikował film, na którym widać, jak podróżuje metrem ze stosem książek. - Panie Tobiaszu, jak to możliwe, że jedzie pan metrem bez fotografa i kamerzysty? - pytała bohaterka nagrania. - Również jak wyglądam przez okno, to nie widzę, żeby świat płonął - odpowiedział jej były wojewoda łódzki i mazowiecki.

Nie trzeba było długo czekać na ripostę Trzaskowskiego. "Komentujecie foty prezydenta miasta w komunikacji miejskiej? Super, bo wywołujecie temat popularności naszego transportu zbiorowego w mediach. W kampanii moi ludzie robią mi foty w metrze? No, robią, bo za mną chodzą. Szczęście, że nie łażą tak często poza kampanią" - napisał.

I dodał: "selfiacze w komunikacji miejskiej strzelam rzadko (choć parę razy, wstyd przyznać, się zdarzyło)". "Uwaga! Na rowerze też selfie raczej nie robię, bo facjatę można obić, z welocypedu spadając. A w kampanii, no jakże, chodzą za mną i fota za fotą, jak tylko dotknę Veturilo. Do zobaczenia w metrze. Ale to raczej ja będę obserwował Was, bo najczęściej bejsbolówkę mam naciągniętą głęboko na oczy. Choć jak będziecie mocno wypatrywać - kto wie?" - dodał.

"Do wpisu dołączam zdjęcie z tramwaju, w nielicującej z powagą urzędu czapce z daszkiem. Z czasu, gdy nie startowałem w żadnych wyborach. Fotografa nie było, musiałem sobie radzić sam, telefonem. Taki ciężki los" - podsumował.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET