Bunt lekarzy w szpitalu w Nowym Targu. To efekt zmian po tragicznej śmierci ciężarnej Doroty

2 min. czytania
12.09.2023 13:55
Obserwuj nas na Google

10 lekarzy specjalistów złożyło wypowiedzenia z pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. Ze stanowiska zrezygnował też ordynator oddziału - ustaliło Radio ZET. To odpowiedź na warunki, jakie postawił im dyrektor placówki Marek Wierzba w związku ze śmiercią pacjentki w piątym miesiącu ciąży w maju tego roku.

Szpital w Nowym Targu
fot. Facebook/Podhalański Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Nowym Targu

Zgodnie z zaleceniem powołanego przez dyrektora pełnomocnika do spraw restrukturyzacji oddziału ginekologiczno-położniczego, lekarze specjaliści mają ograniczyć pracę w prywatnych gabinetach na rzecz przyjmowania pacjentek w szpitalnej poradni. Chodzi o zwiększenie ich zaangażowania w leczenie i opiekę nad pacjentkami. W szpitalnej poradni obecnie pracują tylko rezydenci.

- Rozmowa na temat konieczności zmian spowodowała, że pan dr Wojciech Kuberski złożył rezygnację i poszedł na dłuższy urlop. Po tym wpłynęło 10 wniosków od lekarzy o rozwiązanie umowy wraz z pismem, pod którym nikt się nie podpisał. Jest w nim napisane, że lekarze będą pracować, jeżeli na stanowisko ordynatora wróci dr Kuberski – mówi Radiu ZET dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu Marek Wierzba.

Redakcja poleca

Bunt lekarzy w szpitalu w Nowym Targu

Zmiany wprowadzane w szpitalu w Nowym Targu to pokłosie tragedii, do której doszło tam pod koniec maja. Na oddział ginekologiczno-położniczy została przyjęta 33-letnia pani Dorota w piątym miesiącu ciąży. Kobiecie wcześniej odeszły wody płodowe. Lekarze nie zdecydowali się na przeprowadzenie aborcji. Według bliskich pani Doroty medycy kazali ciężarnej leżeć kilka dni z nogami podniesionymi powyżej głowy. W efekcie w organizmie pacjentki rozwinęła się sepsa, doszło do obumarcia płodu, a następnie śmierci kobiety. Rzecznik Praw Pacjenta, który badał tę sprawę stwierdził, że w szpitalu naruszono prawo pani Doroty do leczenia zgodnie z wiedzą medyczną i prawo do rzetelnej informacji o stanie zdrowia.

Co dalej z podhalańską porodówką? - Sytuacja jest bardzo trudna - przyznaje dyrektor Wierzba. I wyjaśnia - jeśli lekarze nie wycofają złożonych wypowiedzeń, od 1 października szpital będzie musiał ograniczyć liczbę pacjentek przyjmowanych na oddział ginekologiczno-położniczy i liczbę przeprowadzanych zabiegów. Szukamy nowych lekarzy i mamy już na tym polu pewne osiągnięcia, ale zachęcam lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia do ich wycofania - mówi dr Wierzba.

Jeszcze w maju tego roku o śmierci 33-letniej ciężarnej dyrektor szpitala powiadomił prokuraturę. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez personel szpitala złożyła też rodzina zmarłej. Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci kobiety prowadzi prokuratura regionalna w Katowicach.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET