`

"Były spojrzenia, szepty". Oni lecieli z Sebastianem M. z Dubaju do Polski

2 min. czytania
27.05.2025 08:38
Obserwuj nas na Google

Sebastian M., poszukiwany w związku z tragicznym wypadkiem na A1 w 2023 roku, w którym zginęła rodzina z 5-letnim dzieckiem, został już sprowadzony do Polski. "Fakt" przytacza relację pasażerów i personelu lotu z Dubaju do Warszawy, którzy lecieli razem z eskortowanym przez policję 33-latkiem. 

fot. PAP, Policja

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy Sebastian M. został sprowadzony do Polski.
  • Co mówią pasażerowie, którzy lecieli z nim samolotem z Dubaju.
  • Co wydarzyło się we wrześniu 2023 roku na A1.

Sebastian M. już w Polsce. Kiedy usłyszy zarzuty?

Sebastian M. został zatrzymany 23 maja na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich.  W poniedziałek po godz. 19 samolot rejsowy z Dubaju z M. na pokładzie wylądował na płycie warszawskiego lotniska Okęcie. Wyprowadzony z samolotu przez funkcjonariuszy mężczyzna został przewieziony do Katowic. Tam, według informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową, we wtorek odbędzie się przesłuchanie oraz postawienie mu zarzutów za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

"Fakt" ujawnił kulisy 7-godzinnego lotu na trasie Dubaj-Warszawa. Samolotem leciało ponad 160 osób, a jednym z nich był eskortowany przez policję 33-latek. Umieszczono go na końcu maszyny, z dala od innych pasażerów, w obstawie funkcjonariuszy. - Szybko zorientowaliśmy się, że to on. Policjanci byli po cywilnemu, ale ich obecność dało się wyczuć. Nikt nie podchodził, nikt nie zadawał pytań - mówiła w rozmowie z dziennikiem pani Elżbieta, która również wracała do Polski rejsem FDB1839.

Redakcja poleca

Takie same wrażenia miała inna z pasażerek, pragnąca zachować anonimowość. - Były spojrzenia, szepty, ale bez krzyków czy paniki. Widziałam, jak go prowadzili. Miał kajdanki. Policjanci nie spuszczali go z oczu - relacjonowała kobieta. - Ludzie patrzyli, ale nie pytali. Było jasne, że to nie jest zwykły pasażer. Nikt nic nie mówił głośno, ale większość wiedziała, z kim lecimy - przyznał z kolei jeden z członków załogi, także w rozmowie z "Faktem". 

Wypadek na A1. Nie żyje małżeństwo i ich 5-letni syn

Do wypadku na A1 doszło we wrześniu 2023 roku w Sierosławiu niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). W samochodzie osobowym zginęli rodzice i ich 5-letni syn. Za kierownicą drugiego auta - które według ustaleń śledczych miało jechać z prędkością 250 km/h - siedział Sebastian M. Po wypadku mężczyzna uciekł z Europy.

Na polecenie ówczesnego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wydano za nim list gończy. M. był też poszukiwany na podstawie czerwonej noty Interpolu. Policja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wspierana przez polską Specjalną Grupę Poszukiwawczą zatrzymała go w Dubaju. Został wypuszczony z aresztu za kaucją i według doniesień mediów otrzymał tzw. złotą wizę, dającą mu status rezydenta.

Polska prokuratura, w ramach procedury ekstradycyjnej, wnioskowała o wydanie Sebastiana M. do Polski. W styczniu Sąd Apelacyjny w Dubaju, orzekając jako sąd pierwszej instancji, stwierdził "nieprawomocnie prawną dopuszczalność ekstradycji Sebastian M. do Polski". Orzeczenie to zostało w lutym zaskarżone przez mężczyznę, a na początku maja Sąd Najwyższy Zjednoczonych Emiratów Arabskich ostatecznie uznał ekstradycję za dopuszczalną.

Źródło: Radio ZET/fakt.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET