`

Zbrodnia na UW. “Ta sprawa może zakończyć się umorzeniem”

3 min. czytania
08.05.2025 15:16
Obserwuj nas na Google

- W pierwszej kolejności trzeba ustalić, czy podejrzany był osobą poczytalną w momencie popełnienia czynu i czy posiadał zdolność rozpoznania znaczenia swojego działania.  To jest warunek podstawowy, żeby w ogóle rozmawiać o jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej w tej sprawie - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl kryminolog dr Zbigniew Nowak. W czwartek prokuratura ma przesłuchać 22-letniego studenta prawa podejrzanego o brutalną zbrodnię na Uniwersytecie Warszawskim.

fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak może zakończy się sprawa morderstwa na Uniwersytecie Warszawskim.
  • Jakie kolejne kroki podejmą śledczy wobec podejrzanego.
  • O innej sprawie zabójstwa na polskiej uczelni.

Jak tłumaczy kryminolog dr Zbigniew Nowak, na tym etapie możemy jedynie domniemywać, czym kierował się sprawca morderstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Powodów może być wiele: od narkotyków, przez stres, po problemy psychiczne. - Przesłanek do takiego zachowania może być mnóstwo. Na przykład rozwijająca się choroba psychiczna u człowieka w wieku 22 lat - wyjaśnia Nowak i dodaje: -  Być może był to jakiś proces w jego głowie i finalizacja dłużej zakładanego planu, który bazował na  chęci “pokazania się” światu.

Redakcja poleca

“Trzeba wyjaśnić motywację sprawcy, zajrzeć w jego psychikę”

Według eksperta sprawa morderstwa na UW może okazać się bardzo trudna dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Trzeba założyć, że proces wyjaśnienia tej sprawy może być bardzo długi. - Z doniesień medialnych można wnioskować, że zbrodnia była zaplanowana. To mogłoby oznaczać, że sprawca morderstwa był poczytalny. Wykonał swój plan, doznał spełnienia i na tym sprawa się kończy. Natomiast to jest zdecydowanie bardziej skomplikowana kwestia. U podstaw takiego planu przestępczego jest motywacja i psychika sprawcy okrutnej zbrodni. Wyjaśnienie tych kwestii to jest ogromne zadanie przed biegłymi. Historia pokazuje, że ich opinie mogą być po prostu sprzeczne ze sobą, co nie ułatwi wyjaśnienia tej sprawy - tłumaczy kryminolog.

Pierwszym krokiem do zrozumienia, dlaczego doszło do tej brutalnej zbrodni, mogą być wyjaśnienia samego podejrzanego. Na czwartkowe popołudnie zostały zaplanowane czynności procesowe z zatrzymanym studentem prawa. -Może okazać się, że podczas pierwszych przesłuchań podejrzany może podać w sposób szczery, transparentny i zrozumiały motywy swojego działania oraz wszystko, co działo się później - mówi Nowak.

Nie wiadomo jednak, czy prokuratura zdecyduje się ujawnić wyjaśnienia podejrzanego i w jakim zakresie. To zależy od wielu czynników, m.in. w jaki sposób będzie prowadzone postępowanie przygotowawcze oraz co powie domniemany sprawca zabójstwa. - Ta sprawa nie zakończy się złożeniem przez niego wyjaśnień, zebraniem materiału dowodowego i wyłącznie jedną opinią sądowo-psychiatryczną. Będzie ich więcej. Trzeba też zagłębić się w życiorys tego mężczyzn - tłumaczy kryminolog.

Redakcja poleca

Na wyniki ewentualnych badań psychiatrycznych trzeba będzie jednak długo poczekać. Obserwacja może potrwać nawet do 6-8 tygodni. - Nie ferujmy wyroków. Pamiętajmy, że sprawca niekoniecznie musi trafić na wiele lat do zakładu karnego. Ta sprawa może zakończyć się umorzeniem postępowania ze względu na stan niepoczytalności sprawcy - przestrzega kryminolog.

To nie pierwsza zbrodnia na uczelni 

Dr Zbigniew Nowak przypomina, że zbrodnia na UW z użyciem siekiery to nie jest wyjątek w historii polskiej kryminalistyki. Kryminolog przywołuje dwie inne podobne historie. Jedna z nich dotyczy Samuela N., który w 2015 roku dokonał zabójstwa siekierą 10-letniej dziewczynki w Kamiennej Górze. - Samuel chciał zwrócić na siebie uwagę, na swoje niepowodzenia życiowe i na to, że był wytykany palcem przez ludzi. Do osiągnięcia tego celu wybrał sobie bezbronną ofiarę, z którą wiedział, że da sobie radę - opowiada Nowak.

Jak się okazuje, zbrodnia na UW to nie pierwszy przypadek morderstwa na uczelni. W 2005 roku doszło do ataku na Politechnice Gdańskiej. 23-letni student Kamil P. zaatakował toporkiem 50-letniego profesora Czesława Stefańskiego. W jego obronie stanął 53-letni asystent Krzysztof K. Mężczyzna został uderzony przez napastnika w głowę. Zmarł w szpitalu. Raniony profesor przeżył atak. Kamil P. został skazany na 25 lat więzienia. Groziło mu dożywocie, ale odkryto, że miał guza mózgu. Biegli orzekli, że guz mógł mieć wpływ na zachowanie sprawcy. Sąd uznał, że dokonując zbrodni, student miał ograniczoną poczytalność. - Historie z Warszawy i Gdańska mogą być podobne, ale równie dobrze może okazać się, że są całkowicie różne od siebie - podkreśla kryminolog.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET