Cała Polska spaceruje. Co to za akcja?

2 min. czytania
09.10.2024 11:19
Obserwuj nas na Google

W czwartek 10 października w całej Polsce natknąć się będzie można na grupy spacerowiczów lub samotnych wędrowców kontemplujących przyrodę. Czy to jakaś zorganizowana akcja? Wyjaśniamy.

Spacerowicze
fot. Jacek Boron/REPORTER/East News

Spacery uważnościowe

10 października przypada Dzień Zdrowia Psychicznego. Z tej okazji w całej Polsce organizowane są tzw. spacery uważnościowe. Sprawdzamy, co to za idea.

By zrozumieć, o co chodzi, musimy cofnąć się do 1956 roku i książki „The stress of life”. To właśnie wtedy po raz pierwszy w literaturze skierowanej do masowego odbiorcy pojawiło się słowo „stres”. „Od tego czasu stało się jednym z najbardziej charakterystycznych pojęć XX wieku, najtrafniej oddając niedopasowanie człowieka do wymogów współczesnej, antybiologicznej cywilizacji” – pisał red. Maciej Iłowiecki w felietonie „ Przepis na szczęście”, opublikowanym w „Polityce” pod koniec ubiegłego stulecia.

Oddaliliśmy się od natury i nie słyszymy już swojego ciała, które od czasu do czasu „krzyczy”. Problem ten dotyczy już nawet dzieci, które zanurzając się w świecie cyfrowym i biegając z zajęć dodatkowych na kolejne zajęcia, nie mają szans wsłuchać się w swoje potrzeby. „Jeśli człowiek cały czas się spieszy, jest nastawiony na osiąganie niekończących się celów, to nie ma szans ustalić sam ze sobą, jak się w ogóle czuje. Czy jestem zmęczony, spragniony, głodny. Nie ma możliwości, żeby skontaktować się ze swoimi podstawowymi potrzebami” – mówiła niedawno w rozmowie z RadioZET.pl psycholożka i specjalistka ds. uzależnień Dorota Woronowicz.

Jednym z najlepszych, najtańszych i najzdrowszych sposobów na odcięcie się od bodźców jest... spacer. Ale nie taki zwykły spacer – w sensie automatycznego przebierania nogami – tylko spacer uważny, nastawiony na rzeczywisty kontakt z naturą. Chodzi o to, żeby „usłyszeć” ciszę, dostrzec feerię barw, poczuć ciepły promień słońca na policzku lub podmuchu wiatru we włosach. Stąd niebywała popularność w ostatnim czasie kursów mindfulness (po ang. uważność). W akademickim skrócie: przestaliśmy spacerować – wpadliśmy w wir życia – więc żeby się z niego wydostać, musimy znowu zacząć spacerować. Na początku nawet trochę na siłę. Od dawna wiedzą o tym Japończycy, którzy od lat 80. ubiegłego stulecia praktykują shinrin-yoku – kąpiel leśną – oficjalnie zdefiniowaną przez Japońską Agencję Leśnictwa. Spacery na receptę przepisywane są już także m.in. w Kanadzie i Szkocji.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET