Zapadł wyrok ws. Cezarego Grabarczyka. Chodzi o pozwolenie na broń

2 min. czytania
08.03.2023 12:00
Obserwuj nas na Google

Sąd w Łodzi skazał w środę byłego ministra sprawiedliwości, posła PO Cezarego Grabarczyka na rok więzienia w zawieszeniu na rok w procesie dotyczącym nielegalnego uzyskania pozwolenia na broń. Taki sam wyrok zapadł wobec innego oskarżonego, byłego posła PiS, Dariusza S.

Cezary Grabarczyk w sądzie
fot. AGENCJA SE/East News

Cezary Grabarczyk został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach o poświadczenie w 2012 roku nieprawdy w protokole z egzaminu na broń i w kartach egzaminacyjnych oraz przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia osobistej korzyści. Grabarczyk był wówczas posłem PO i wicemarszałkiem Sejmu. 

Ostatnia rozprawa w tej sprawie odbyła się w lutym. Sąd wysłuchał na niej jeszcze raz wyjaśnień złożonych przez Grabarczyka i zamknął przewód sądowy. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w środę uznał, że Grabarczyk jest winny działania w celu osiągnięcia korzyści osobistej i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na rok. Taki sam wyrok w tej sprawie zapadł wobec innego oskarżonego, byłego posła PiS, Dariusza S.

Cezary Grabarczyk skazany. Zapadł nieprawomocny wyrok

Według prokuratury na podstawie poświadczających nieprawdę dokumentów wydano decyzję pozwalającą na posiadanie przez Grabarczyka dwóch sztuk broni palnej bojowej i zaświadczenia uprawniającego go do nabycia takiej broni. Poseł do końca utrzymywał, że jest niewinny. 

- Wnoszę o uniewinnienie. (…) Nie miałem żadnego powodu, aby była wobec mnie zmieniana procedura uzyskania pozwolenia na broń. Nie miałem żadnej obawy, co do moich umiejętności zarówno teoretycznych, jak i praktycznych. Nie wchodziłem z nikim w żadne porozumienia w tej sprawie. Działałem zgodnie z poleceniami osoby, do której jako urzędnika, musiałem mieć zaufanie - powiedział w mowie końcowej Grabarczyk. 

Były minister sprawiedliwości zaznaczył, że nigdy nie oczekiwał i nie prosił, by egzamin - zarówno teoretyczny, jak i praktyczny - odbył się w niezgodny z przepisami sposób. Prokuratura stwierdziła, że Grabarczyk nigdy nie podszedł do egzaminu praktycznego. Jak wynika z ustaleń śledztwa, jako "praktyczny egzamin" politykowi zaliczono prywatną wizytę ze znajomymi na strzelnicy - było to co najmniej kilka dni wcześniej, mimo że przepisy przewidują odwrotną kolejność składania egzaminów. Opłatę za ten egzamin Grabarczyk wniósł dopiero po dwóch miesiącach, mimo że była warunkiem przystąpienia do egzaminu. 

Według śledczych, były minister zwrócił się o pomoc w zdobyciu pozwolenia na broń do znajomego, który skontaktował go z odpowiedzialnym za wydawanie takich decyzji naczelnikiem wydziału w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Poseł i jego znajomy odwiedzili naczelnika w końcu stycznia 2012 roku. W czasie ich rozmowy policjant wezwał podwładną, której wręczył pieniądze i wysłał do banku, by natychmiast opłaciła za Grabarczyka wniosek o pozwolenie na broń. 

Ten sam akt oskarżenia obejmował Dariusza S., któremu zarzucono popełnienie takich samych jak Grabarczykowi przestępstw - przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy w związku z procedurą uzyskania pozwolenia na posiadanie broni palnej.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET