Ciotka Jacka Jaworka wyszła z aresztu. Opowiada, co przeżyła za kratami
Potrójne morderstwo dokonane w Borowcach w 2021 roku wstrząsnęło opinią publiczną w całej Polsce. Ciało głównego podejrzanego - Jacka Jaworka - odnaleziono z raną postrzałowa po trzech latach. Niedługo później zatrzymano jego ciotkę, podejrzewaną o ukrywanie swojego krewnego przez długi czas. „Fakt” dotarł do kobiety, która właśnie wyszła z aresztu.
Ciotka Jacka Jaworka wyszła z aresztu. "Co miałam zrobić?"
Od czasu wykrycia potrójnego morderstwa w Borowcach w 2021 roku, rozpoczęły się intensywne poszukiwania Jacka Jaworka, który jednak był nieuchwytny dla służb. Aż do lipca 2024 roku. Jego ciało z raną postrzałową głowy odnaleziono po trzech latach, zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie dokonał zbrodni. Tożsamość poszukiwanego potwierdziły badania DNA. Według ustaleń śledczych popełnił samobójstwo. Policja zatrzymała jego 74-letnią ciotkę, która pomagała mu się ukrywać. Teresa D. została zatrzymana i trafiła do więzienia. "Fakt” dotarł do kobiety, która po 43 dniach wyszła na wolność.
Kobieta została zatrzymana 7 sierpnia i trafiła do zakładu karnego w Lublińcu, gdzie przebywają m.in. morderczynie dzieci. - W celi byłam z czterema kobietami. Były noce najtrudniejsze, czasem płakałam – powiedziała Teresa D. w rozmowie z "Faktem". Jak dodaje, to był dla niej najgorszy czas w życiu. Jej obrońcy udało się wyciągnąć ją z aresztu, jednak śledztwo trwa. Kobiece za pomocnictwo i mataczenie grozi do 8 lat więzienia.
Podejrzewa się, że Jaworek ukrywał się u niej trzy lata, chociaż ona utrzymuje, że był u niej krótko. - To rodzina, chrześniak. Co miałam zrobić? – tłumaczy powody. Jej bliscy uważają, że stała się jego ofiarą. Wykorzystał, że był dla niej jak syn i znalazł sobie u Teresy D. bezpieczną kryjówkę.
Jacek Jaworek ukrywał się w domu swojej ciotki
Sprawą Jacka Jaworka żyła niemal cała Polska. Mężczyzna bardzo długo pozostawał nieuchwytny dla policji. Jak się okazało, ukrywał się w domu swojej ciotki Teresy D. Policja znalazła tam sporo przedmiotów należących do Jaworka, w tym kilka telefonów. - Widać było, że zostały schowane, ukryte w jakimś celu. Nie były używane przez właścicielkę – przekazała „Faktowi” osoba zbliżona do śledztwa.
Jego ciało znaleziono w lipcu 2024 roku. Początkowo nie było pewne, że to Jacek Jaworek, ale potem służbom udało się to potwierdzić. - Na podstawie opinii biegłego ustalono, że zwłoki mężczyzny znalezione 19 lipca w miejscowości Dąbrowa Zielona są zwłokami poszukiwanego Jacka Jaworka, podejrzewanego o zabójstwo w miejscowości Borowce - przekazał rzecznik częstochowskiej prokuratury prok. Tomasz Ozimek, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
- Na podstawie wstępnych wyników sekcji zwłok ustalono, że bezpośrednią przyczyną zgonu tego mężczyzny są obrażenia głowy powstałe wskutek jednokrotnego postrzelenia z broni palnej - dodał Ozimek. Prokurator stwierdził ponadto, że nie znaleziono na ciele Jaworka innych obrażeń, które wskazywałyby np. na ślady walki oraz wstępnie wykluczono udział osób trzecich.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET