`

Co czeka Łukasza Żaka za kratami? Były więzień mówi o „przywitaniu na lipach”

2 min. czytania
17.07.2026 09:08
Obserwuj nas na Google

Łukasz Żak - sprawca wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w której zginął ojciec dwójki dzieci - został skazany na 20 lat więzienia. O możliwość przedterminowego wyjścia na wolność będzie mógł ubiegać się dopiero po 15 latach. Co może czekać za kratami tzw. medialnego osadzonego, o którym inni skazani wiedzą już niemal wszystko, zanim przekroczy próg zakładu karnego?

Łukasz Żak
fot. PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie konsekwencje finansowe musi ponieść Łukasz Żak.
  • Dlaczego Żak jest uważany za więźnia medialnego.
  • Co oznacza „przywitanie na lipach” w więzieniu.
  • Które procedury mogą być zastosowane wobec Żaka w więzieniu.

Łukasz Żak skazany na 20 lat. Co może go czekać za kratami?

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok na sprawcę śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach. Ma również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i musi wpłacić 10 tys. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz wypłatę zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku - łącznie 900 tys. zł. Poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie K. mężczyzna ma zapłacić 150 tys. zł.

W wypadku, który spowodował, zginął 37-letni kierowca Forda, a do szpitala trafiła jego żona i dwójka małych dzieci.  Łukasz Żak swoją niebezpieczną jazdę z prędkością ponad 220 km na godzinę dokumentował trzymanym w ręku podczas prowadzenia pojazdu telefonem komórkowym. Podczas procesu, który relacjonowały media, nie okazywał skruchy, wyrażał zaś arogancję, zwłaszcza wobec składu sędziowskiego. Co teraz czeka skazanego w więzieniu? O tym w rozmowie z „Faktem” opowiedział politolog i aktywista Marcin, twórca podcastu „Mr Nemezis”, który sam ma - do czego się przyznaje - kryminalną przeszłość i doświadczenie bycia w więzieniu. 

Redakcja poleca

Przyznaje, że Żak będzie więźniem „medialnym”, a więc takim, który za murami więzienia nie ma szans na anonimowość. - Jeśli wchodzi ktoś z ulicy, jeden z dziesięciu czy dwudziestu przetransportowanych tego dnia do zakładu karnego, to nikt się tym nie przejmuje - mówił, zaznaczając, że w przypadku osób znanych z relacji medialnych osadzeni mają już o nich wiedzę nie tylko dzięki telewizji, ale także dzięki współwięźniom, którzy roznoszą posiłki po celach. Pensjonariusze zakładu penitencjarnego mogą sobie wobec Żaka pozwolić na specyficzną formę słownej agresji. 

- Robią tzw. przywitanie na lipach, czyli krzyczą i wrzeszczą z cel, co im ślina na język przyniesie - tłumaczył. Dodał, że rozpoznawalność takiego skazanego może wymusić na kierownictwie więzienia wdrożenie innych procedur. Pirat drogowy może więc zostać odseparowany od reszty więźniów i znaleźć się w odizolowanej celi. - W takich miejscach przebywają osadzeni wymagający dodatkowej ochrony, są to na przykład pedofile, gwałciciele czy inni, którzy przypuszczalnie mogliby się spotkać z agresją ze strony współosadzonych - stwierdził rozmówca „Faktu”, podkreślając jednocześnie, że na żadne przywileje ze strony kadry penitencjarnej Żak liczyć nie może. 

Źródło: Radio ZET/PAP/Fakt.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET