Co z procesem przeciwko Janowi S.? “Król dopalaczy” miał podżegać do zabójstwa Ziobry i prokuratora
Sędzia Jolanta Marek-Trocha poprowadzi proces przeciwko Janowi S., któremu prokuratura zarzuca podżeganie do zabójstwa m.in. Zbigniewa Ziobry. To już trzecia sędzia, która ma w końcu doprowadzić do osądzenia “Króla dopalaczy”. Wciąż jednak nie wyznaczono terminu rozprawy.
Sprawa przeciwko “Królowi dopalaczy” - jak nazwały Jana S. media - mogła zakończyć się już na początku tego roku. Tak się nie stało, bo w lutym były już minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odgrażał się na antenie katolickiego Radia Maryja sędzi Annie Ptaszek, która przewodniczyła składowi sędziowskiemu w sprawie Jana S. Słowa wymierzone w sędzię nie dotyczyły jednak sprawy przeciwko “Królowi dopalaczy”, a nakazu, który Ptaszek wydała w sprawie doprowadzenia Ziobry przed komisję śledczą ds. Pegasusa.
Kolejna zmiana sędzi. Kiedy Jan S. zostanie osądzony?
Mimo to sędzia Anna Ptaszek została odsunięta od prowadzenia sprawy, w której poszkodowanym jest Zbigniew Ziobro. Zrodziło to poważne komplikacje w procesie sądowym, bo trzeba było wylosować nowego przewodniczącego składu sędziowskiego. Reszta składu pozostała bez zmian.
- Zmieniły się przepisy jakiś czas temu, które mówią, że przy wymianie członków składu sędziowskiego można kontynuować postępowanie, ale jaka będzie decyzja sądu, to dopiero przekonamy się na rozprawie - wyjaśnia sędzia Ptaszek.
Sąd po wysłuchaniu stron na najbliższej rozprawie zdecyduje, w jaki sposób będzie prowadził proces przeciwko Janowi S.: od nowa, czy może jedynie ponownie oceni najistotniejsze dowody. Zanim to nastąpi, sędzia przewodnicząca Jolanta Marek-Trocha, która teraz poprowadzi sprawę, musi zapoznać się z obszernymi aktami, które liczą ponad 40 tomów (jeden tom ma 200 stron). Sprawa jest bardzo skomplikowana, bo podżeganie do śmierci Ziobry to niejedyny zarzut. Chodzi również o to samo przestępstwo wobec prokuratora prowadzącego śledztwo w sprawie dopalaczy czy o stalking wobec policjantów.
- Są również zarzuty dotyczące pracowników służby więziennej i próby ich przekupstwa oraz wpływania na ich decyzje. Zarzuty obejmują również groźby wobec osób, które rozprowadzały dopalacze dla Jana S. - tłumaczy rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ptaszek.
To już trzeci raz, gdy wymiar sprawiedliwości próbuje osądzić Jana S. o jedno i to samo przestępstwo. Proces w tej sprawie ruszył w grudniu 2020 r. Po przeprowadzeniu trzech rozpraw, ze względu na zbliżające się przejście w stan spoczynku przewodniczącej składu orzekającego sędzi Danuty Kachnowicz, proces musiał rozpocząć się na nowo. Wylosowany został nowy skład sędziowski, któremu przewodniczyła sędzia Anna Ptaszek. Gdy sprawa zbliżała się do finału, sędzia Ptaszek została odsunięta od orzekania w niej. Teraz proces przeciwko Janowi S. poprowadzi sędzia Jolanta Marek-Trocha. Wciąż jednak nie wyznaczono terminu rozprawy. - Sędzia dostała tę sprawę tuż przed pójściem na urlop – wyjaśnia rzeczniczka sądu.
“Król dopalaczy” przed sądem. O co prokuratura oskarża Jana S.?
Jan S. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Warszawie za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa ministra, prokuratora i policjantów, którzy prowadzili przeciwko niemu śledztwo, a także za nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia im łapówek.
Według śledczych za zabójstwo ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że "zepsuł mu interes". Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych.
Oskarżony miał planować zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która - jego zdaniem - potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.
Jan S. miał też podżegać do zabójstwa prokuratora, który prowadził przeciwko niemu postępowanie dotyczące handlu dopalaczami oraz funkcjonariuszy z wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji, którzy rozpracowywali grupę przestępczą handlującą dopalaczami. Według prokuratury miał też nakłaniać do nękania policjantów, podszywając się pod nich na portalach internetowych. Namawiał też do tworzenia fikcyjnych zdjęć i filmów, które miały służyć zdyskredytowaniu śledczego.
Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany w Milanówku pod Warszawą. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w czerwcu 2020 r.
Jan S. był oskarżony także w innym procesie, który toczył się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga. Został w nim skazany na 12 lat więzienia i 225 tys. zł grzywny za kierowanie grupą handlującą dopalaczami oraz narażanie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób. Pięć z nich zmarło.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET