Czarny scenariusz po zatrzymaniu Piesiewicza? „Takie przypadki już się pojawiały”
Czy aresztowanie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza, jednego z oskarżonych w aferze Zondacrypto, może doprowadzić do zawieszenia naszego kraju przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski? Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl Bartłomiej Banasiewicz, ekspert Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, szanse na to są niewielkie, bo nie doszło jeszcze do politycznej ingerencji w działania komitetu, a zatrzymanie prezesa dla MKOl nie jest niczym zaskakującym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak afera Zondacrypto wpłynęła na polski sport.
- Jakie obawy pojawiły się po zatrzymaniu Radosława Piesiewicza.
- Które komitety olimpijskie były zawieszone przez MKOl.
Afera Zondacrypto, która zatacza coraz szersze kręgi w polskiej polityce, mocno uderzyła także w Polski Komitet Olimpijski, za sprawą poważnych oskarżeń pod adresem Radosława Piesiewicza. Wywołało to prawdziwą burzę i szereg obaw dotyczących startów polskich sportowców.
Czarny scenariusz dla PKOl?
Aresztowanie prezesa Radosława Piesiewicza, który jest jednym z zatrzymanych w aferze Zondacrypto, wywołało prawdziwą burzę w polskim sporcie. Już wcześniej jego działania za sterami PKOl, jak choćby zmiana nazwy siedziby komitetu, budziły spore kontrowersje, ale zatrzymanie było prawdziwą bombą.
Opozycja wewnątrz PKOl, która chciała jego odwołania, dostała do ręki bardzo mocny argument, który w praktyce przesądził o jego przyszłości jako prezesa komitetu. Natychmiast ruszyła giełda nazwisk jego potencjalnych następców.
Równocześnie pojawiły się obawy, że afera wokół Pisiewicza może wpłynąć na zawieszenie naszego narodowego komitetu olimpijskiego przez MKOl, co mogłoby mieć fatalne konsekwencja dla polskiego sportu i doprowadzić nawet do braku Polaków na igrzyskach w Los Angeles bądź ich start w neutralnych barwach. Tylko czy było to realne obawy?
Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, taki czarny scenariusz był bardzo mało prawdopodobny. – Praktycznie rzecz biorąc, nawet mając na uwadze obecne okoliczności, szansa na to, że zostaniemy zawieszeni, była niewielka, co pokazują przykłady z przeszłości. Pamiętajmy, że nawet kiedy Rosyjski Komitet Olimpijski został zawieszony, sportowy z tego kraju i tak mogli występować, choć w neutralnych barwach, na igrzyskach – ocenił analityk.
Nie doszło do ingerencji polityków
Banasiewicz w swojej ocenie przywołuje kilka przykładów z ostatnich lat, kiedy MKOl decydował się na zawieszenie narodowych komitetów olimpijskich. Niemal za każdym razem, nawet mimo zawieszenia, sportowców z tych krajów mogliśmy oglądać na igrzyskach.
- Tuż przed IO w Rio de Janeiro zawieszony został komitet olimpijski Kuwejtu, gdzie władza zaczęła mocno ingerować w jego działania. Zawodników z tego kraju jednak na igrzyskach obejrzeliśmy. Z powodu ingerencji politycznej na chwilę zawieszono komitet olimpijski Ghany, choć nie miało to miejsca w czasie igrzysk. Z Kolei Koreę Północną zawieszono z powodu niewysłania zawodników na igrzyska do Tokio - wylicza.
- No i najbardziej znany przykład z ostatnich lat, czyli zawieszenie Rosji i Białorusi po agresji na Ukrainę. Mimo to kilkunastu sportowców z tych krajów wystartowało na igrzyskach, choć byli pobawieni symboli narodowych i musieli spełnić warunki neutralności, ale jednak wzięli udział w olimpijskiej rywalizacji – dodaje.
Zdaniem eksperta PIDS w naszym przypadku w ogóle o zawieszeniu nie mogło być mowy, przynajmniej na tym etapie, bo nie doszło do ingerencji polityków. A afera wokół prezesa PKOl, choć brzmi to zaskakująco, akurat dla Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nie jest niczym zaskakującym.
Piesiewicz nie jest jedyny
Zatrzymanie Radosława Piesiewicza i jego udział w aferze Zondacrypto jest oczywiście sprawą poważną i rzutuje na obraz całego polskiego sportu, ale dla władz MKOl to nie jest coś, z czym nie zetknęłyby się w przeszłości. - Przypadki, kiedy szefowie narodowego komitetu olimpijskiego byli oskarżani o przestępstwa bądź zatrzymywani, w ostatnich latach już się pojawiały, a mimo to same komitety nie były zawieszane przez MKOl – mówi Banasiewicz.
Analityk powołuje się na m.in. przykład Armenii, gdzie piastujący od 2005 roku funkcję szefa tamtejszego komitetu olimpijskiego Gagik Carukjan był kilkukrotnie zatrzymywany, aresztowany i oskarżany o liczne przestępstwa. A mimo to do zawieszenia Armenii nie nastąpiło.
- Dlatego moim zdaniem szanse na to, że zostaniemy zawieszeni, są niemal zerowe. Musiałaby nastąpić ingerencja polityczna, żeby to w ogóle było możliwe – puentuje ekspert PIDS.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET