Egzotyczna koalicja w mieście i powiecie. Architektem były wicepremier
PSL i PiS zawiązały koalicję w Pułtusku i powiecie pułtuskim. Za porozumieniem ma stać były wicepremier Henryk Kowalczyk z PiS, a beneficjentem zmian jest jego syn. Dlaczego PSL wchodzi w układ z partią, którą przez lata krytykował? - To zabezpieczenie na wypadek, gdyby PiS wrócił do władzy - komentuje jeden z lokalnych polityków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego powstała koalicja PSL i PiS w Pułtusku i powiecie pułtuskim.
- Którzy politycy z PiS otrzymali ważne stanowiska w lokalnej polityce.
- Jaka jest argumentacja działaczy PSL za koalicją z PiS i co sądzą o ośmiu latach działalności prawicowego rządu.
Polityczne trzęsienie ziemi. Tak można określić ostatnie wydarzenia w lokalnej polityce w niewielkim Pułtusku na Mazowszu. Nowe koalicje w mieście i powiecie, rezygnacja wieloletniego starosty, utworzenie stanowiska w ratuszu, które przez lata nie było potrzebne i duże zmiany w zarządzie powiatu. Wszystko w aurze niedopowiedzeń, powierzchownych uzasadnień i frazesów o działaniu dla "dobra mieszkańców".
- Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi albo o kasę albo o stołki. W tym wypadku PSL-owcy stwierdzili, że wolą podzielić się władzą z PiS-em, bo do wyborów zostało niewiele czasu. W przypadku wygranej PiS będą oczekiwali wsparcia dla samorządu. Jeśli wygra obecna koalicja, nic się nie stanie - mówi RadioZET.pl polityk z Pułtuska. Nasi rozmówcy wypowiadają się głównie anonimowo. Z obawy o konsekwencje ze strony władzy za krytykę jej działań.
Pułtusk targany skandalami. Burmistrz wygrał, Tusk nie dał mu rządzić
Pułtusk to nieduże miasto, położone 60 kilometrów na północ od Warszawy. Niespełna 20 tysięcy mieszkańców, bez dużego przemysłu, kilka większych firm. Podobnie jak w wielu miastach powiatowych pracę dają tu głównie urzędy i instytucje publiczne. Kiedyś prężnie działała Akademia Humanistyczna, na której studiowało nawet 10 tys. osób. Dziś jest ona częścią uczeni Vistula, a w Pułtusku studiuje zaledwie kilkaset osób. Przez remonty dróg dojazd do Warszawy to dla wielu osób koszmar. Kolej do Pułtuska nie dociera.
W mieście od lat rządzi Polskie Stronnictwo Ludowe. Czasem samo, czasem ze wsparciem PiS w radzie miasta. Ostatnie lata to także sporo skandali. Wybrany w 2024 roku burmistrz Krzysztof Nuszkiewicz (startował ze swojego komitetu, wcześniej przez lata związany z PSL), który pokonał kandydata wspieranego przez PiS, nie zdołał objąć urzędu. Tuż przez inauguracyjną sesją rady miasta zawiesił go premier Donald Tusk. Decyzja jest efektem procesu w sprawie ustawiania przetargów, której miał dopuścić się burmistrz w czasie swojej poprzedniej kadencji (lata 2014-2018). Nuszkiewicza w 2018 roku zatrzymało CBA, kilka miesięcy spędził w areszcie. Do dziś w sprawie nie zapadł wyrok.
Tusk na sprawującą funkcję burmistrza powołał Marzenę Cendrowską, działaczkę Platformy Obywatelskiej, która także startowała w wyborach, ale zajęła odległe czwarte miejsce. Jesienią 2024 roku w Pułtusku doszło do ponownych wyborów burmistrza. Cendrowska przegrała w nich z Beatą Jóźwiak startującą z własnego komitetu, ale popieraną przez PSL.
- I już w zasadzie od jesieni 2024 trwało układanie się ludowców z PiS-em. Partia Kaczyńskiego w powtórzonych wyborach nie wystawiła swojego kandydata. Obawiała się porażki. Ale poseł Henryk Kowalczyk (PiS), który mieszka pod Pułtuskiem i zbudował tu ogromne wpływy, sieć zaufanych ludzi, już sondował, czy nie da się utworzyć koalicji z PSL - przekonuje nas osoba dobrze znająca kulisy lokalnej polityki.
Starosta z PSL rezygnuje. W pierwszej kolejności dziękuje posłowi PiS
Ludowcom jednak nie trzeba było dogadywać się z PiS-em. W kraju od roku rządziła nowa koalicja. W radzie miasta większość miało Powiatowe Stronnictwo Ludowe (samorządowa nazwa PSL, sześć mandatów) współpracujące z ludźmi Krzysztofa Nuszkiewicza, którego komitet w radzie miasta także zdobył sześć mandatów. Wspomagało ich po jednym radnym z Pułtuskiego Forum Samorządowego i Obywatelskiej Koalicji Samorządowej. PiS, pod postacią komitetu Razem dla Pułtuska z siedmioma mandatami był w opozycji. Podobnie było w powiecie. Tu PSL z koalicjantami miał 10 mandatów, PiS - siedem.
Zaskoczenie przyszło na początku lutego. Najpierw, niespodziewanie, rezygnację złożył starosta Jan Zalewski, szef lokalnych struktur PSL, który powiatem rządził od 2014 roku. Oficjalnie z przyczyn osobistych. - Starałem się nie uprawiać polityki, bo powtarzam, że powiat pułtuski jest zbyt biedny, żeby uprawiać politykę - przekonywał Zalewski podczas pożegnania. W pierwszej kolejności podziękował Henrykowi Kowalczykowi "posłowi naszej ziemi", dopiero później Adamowi Struzikowi, szefowi PSL na Mazowszu i wieloletniemu marszałkowi województwa.
Nowym starostą został Robert Czyżewski, działacz PSL, emerytowany funkcjonariusz Służby Więziennej. Do pięcioosobowego zarządu powiatu pierwszy raz w kadencji weszły dwie osoby z PiS, które wcześniej było w opozycji. To Krystyna Estkowska oraz Paweł Kowalczyk, syn Henryka, który był radnym powiatowym. - Widać pan premier (Henryk Kowalczyk - przyp. red.) potrafi nie tylko doprowadzić do zawiązania koalicji, ale też do umieszczenia w jej centrum w ścisłych władzach własnego syna. Udało mu się zadbać o interes partyjny i osobisty - mówi z ironią jeden z lokalnych polityków.
To nie koniec zmian. Z funkcji wiceprzewodniczącego rady powiatu zrezygnował Adam Knochowski (Pułtuskie Forum Samorządowe). Oficjalnie - z powodu natłoku obowiązków. Nieoficjalnie - musiał zrobić miejsce dla kogoś z PiS. Zaskoczenia nie było. Nowym wiceprzewodniczącym rady został Krzysztof Łachmański właśnie z PiS.
Nowy zarząd powiatu pułtuskiego. Paweł Kowalczyk pierwszy z lewej
Nowa wiceburmistrz domyka koalicję. To zaufana byłego wicepremiera z PiS
Po zmianach w powiecie szybko doszło do zmian w mieście. W radzie rozpadł się sześcioosobowy klub byłego burmistrza Nuszkiewicza, który dotychczas gwarantował burmistrz Beacie Jóźwiak stabilną większość z PSL. Ludowcy dogadali się z radnymi związanymi z PiS. Efektem były roszady w komisjach, a także na stanowisku wiceprzewodniczącego rady. Beatę Bielińską z klubu Nuszkiewicza zastąpił Sławomir Krysiak z Razem dla Pułtuska.
Domknięciem koalicji było utworzenie przez burmistrz Jóźwiak stanowiska drugiego zastępcy. I obsadzenie go osobą związaną z PiS, a ściślej z Henrykiem Kowalczykiem. Funkcję objęła Anna Ignatowicz, która w latach 2017-24, czyli podczas rządów PiS, robiła karierę w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie przez pewien czas podlegała właśnie Kowalczykowi, który był ministrem rolnictwa. Ignatowicz szybko awansowała. Od zastępcy kierownika biura powiatowego, przez kierownika do wicedyrektora całego oddziału mazowieckiego.
- Wcześniej w pułtuskim ratuszu nie było zastępcy burmistrza. To na tyle małe miasto, że nie ma potrzeby tworzenia takiej funkcji. Po powiecie, gdzie do władz zarządu wszedł syn Kowalczyka, w mieście znalazła się kolejna zaufana byłego wicepremiera i ministra. Widać więc, że nie chodzi tylko o współpracę, ale i konkretne stanowiska - zauważa jeden z naszych rozmówców.
Oficjalnie lokalni politycy przekonują, że chodzi wyłącznie o dobro miasta i powiatu. - Nie zawarliśmy z PiS formalnej koalicji. Można powiedzieć, że to poszerzona współpraca. O ile w powiecie większość była w miarę stabilna, to w mieście były duże turbulencje. Oczywiście w rządach PiS wiele rzeczy mi się nie podobało, ale na poziomie samorządu nie patrzymy na barwy partyjne, tylko na to co da się zrobić dla mieszkańców. A udało się sporo. Zobaczymy, jak nasza współpraca będzie się układała - mówi Jan Zalewski, były starosta pułtuski.
Na pytanie dlaczego złożył rezygnację, odpowiada, że chce zająć się innymi sprawami. Właśnie startuje w konkursie na dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy. - Posłowi Kowalczykowi dziękowałem, bo zrobił dużo dobrego dla powiatu - mówi Zalewski.
Syn posła PiS członkiem zarządu powiatu. "Samorządowcy doceniają"
Także Paweł Kowalczyk, nowy członek zarządu powiatu, mówi, że współpraca PSL i PiS to efekt troski o lokalny samorząd. - W samorządzie nie ma tak wielkich różnic między partiami. W powiecie PSL pewnie poradziłby sobie bez naszego wsparcia, ale w mieście sytuacja była mniej stabilna, stąd pomysł na zawiązanie współpracy. Do niej potrzeba woli obu stron - przekonuje Kowalczyk.
Pytany o to czy jego ojciec jest architektem porozumienia, nie odpowiada wprost. - Myślę, że samorządowcy doceniają to, jak wyglądała współpraca w czasach, gdy był wicepremierem i ministrem. Nie patrząc na barwy partyjne, myślał o powiecie, o jego wsparciu. Dziś widać to po zrealizowanych inwestycjach, m.in. nowych drogach, przedszkolach - dodaje Kowalczyk.
Zielone światło dla koalicji PSL-PiS w mieście i powiecie pułtuskim dał Adam Struzik, marszałek województwa i prezes ludowców na Mazowszu. W rozmowie z jednym z lokalnych portali tłumaczył, że powiatowe struktury mają dużą autonomię i same decydują o koalicjach. Dodał, że decyzję przyjmuje ze zrozumieniem.
Zalewski: - Prezes Struzik przyjął naszą decyzję do wiadomości. I powiedział: działajcie roztropnie.
Ale nie wszystkim działaczom PSL taka koalicja się podoba. - Tyle lat PiS dusił samorządy, demolował wymiar sprawiedliwości, Morawiecki negocjował Zielony Ład, a my teraz dogadujemy się z nimi jakby nigdy nic. Wiem, że część ludzi już myśli o tym, jaki będzie układ sił w parlamencie po wyborach w 2027 roku, ale na Boga. Jesteśmy w koalicji, mamy dobre notowania, a PiS dołuje. Nie można tak się układać, bo wyborcy w 2029 roku mogą nam pokazać czerwoną kartę. Ja się pod tym nie podpisuję - odpowiada z kolei jeden z działaczy chłopskiej partii.
Zaczęło się od Lubelszczyzny. Tu jest już kilka koalicji PSL-PiS
Koalicja PSL-PiS to dość egzotyczny twór. Zwłaszcza, że przedstawiciele ludowców często mówili, że nie ma mowy o wchodzeniu we współpracę z PiS. Zapewniał o tym m.in. wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Jednak na poziomie powiatów i miast kilka takich koalicji już funkcjonuje np. na Lubelszczyźnie.
Pierwszą z nich zawarto w radzie miasta Puławy. Pomysłodawcą rozbicia funkcjonującego tam od wyborów w 2024 roku sojuszu KO, PSL i Polski 2050 miał być Piotr Rzetelski, wicestarosta puławski. Ludowcy dogadali się z PiS-em i stworzyli koalicję. Rzetelskiemu oficjalnie dziękował za to marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski. W mediach społecznościowych pisał o "wykazanej dojrzałości i trosce dla dobra miasta" oraz "ponadpartyjnym działaniu na rzecz lokalnej społeczności". A później kierował wpis bezpośrednio do lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego: "Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania zleconego kilka miesięcy temu - wspólnie walczymy o lepszą Lubelszczyznę i Polskę".
Później na Lubelszczyźnie powstały jeszcze trzy koalicje PSL-PiS. Jedna jest w powiecie lubelskim, gdzie partia Kaczyńskiego rozbiła kruchą większość i przeciągnęła na swoją stronę radną Polski 2050 Karolinę Polczak i z jej pomocą zmieniła przewodniczącego. Chwilę później Polczak wskoczyła na fotel dyrektorki pogotowia ratunkowego, podlegającego marszałkowi z PiS. Ludowcy potrafili się dogadać z PiS także z powiatach lubartowskim i łęczyńskim, gdzie tuż po wyborach rządziły ugrupowania wchodzące w skład obecnej większości parlamentarnej. Politycy PSL zazwyczaj tych działań nie komentują lub robią to w bardzo łagodny sposób.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET