Byli mundurowi walczą o wyższe emerytury. Tutaj sądy nie dają im szans. "Pójdziemy do Strasburga"

5 min. czytania
11.03.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

- Sądy niemal w całej Polsce widzą niesprawiedliwość, która nas spotkała i przyznają pieniądze zabrane przez PiS. U nas jest odwrotnie - skarży się były funkcjonariusz Straży Granicznej. On i jego koledzy walczą o wyższe emerytury. Ale na wschodzie kraju sądy odrzucają ich pozwy. Mundurowi zapowiadają dalszą walkę, włącznie ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Funkcjonariusze walczą o wyższe emerytury
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sądy różnie traktują funkcjonariuszy składających pozwy w sprawie waloryzacji uposażeń.
  • Co wpływa na decyzje sądów odnośnie waloryzacji emerytur.
  • Jakie są uzasadnienia oraz jakie dalsze kroki planują funkcjonariusze i prawnicy.

- Kiedy przeczytałem artykuł na RadioZET.pl, byłem w szoku. Jak to możliwe, że sądy w różnych częściach kraju, w niemal bliźniaczo podobnych sytuacjach, decydują zupełnie inaczej? Wspólnie z kolegami, policjantami, żołnierzami, zastanawiamy się, jak to możliwe w państwie prawa. Służyliśmy długo dla ojczyzny na Podlasiu w najcięższym okresie w 2021, 2022 roku, kiedy odbywał się szturm na granicę. Wiele osób przypłaciło to zdrowiem. Teraz zostawiono nas samych, kompletnie nie interesując się naszym losem, kolejny raz nas poniżając - mówi Krzysztof, emerytowany funkcjonariusz Straży Granicznej.

Jego słowa to efekt naszej publikacji z końca lutego. Napisaliśmy wówczas, że lawinowo rośnie liczba pozwów składanych przez byłych funkcjonariuszy służb, którzy odeszli na emerytury na początku 2023 roku. Decyzją rządu PiS nie otrzymali oni waloryzacji pensji, a to przełożyło się na niższe, nawet o kilkaset złotych, emerytury. Co najmniej kilkudziesięciu funkcjonariuszy już w sądach wygrało. Ale jak się okazuje, na Podlasiu jest inaczej. Dlaczego?

Trwa walka mundurowych o wyższe emerytury. Podlasie wyjątkiem

Przypomnijmy. O wyższe emerytury walczą funkcjonariusze, którzy odeszli ze służby w styczniu i lutym 2023 roku.Zrobiło tak blisko 20 tys. mundurowych – policjantów, żołnierzy, funkcjonariuszy Straży Granicznej, Służby Więziennej, Służby Ochrony Państwa, Służby Celnej oraz strażaków. Zdecydowali się na taki krok z dwóch powodów: skrajnego upolitycznienia służb kierowanych wówczas przez  Mariusza Kamińskiego (ówczesny szef  MSWiA) oraz Mariusza Błaszczaka (były szef MON), ale też korzystnych warunków odejścia. Chodziło o wysoką waloryzację uposażeń oraz emerytur.

Próbując zapobiec fali odejść, rząd PiS przyjął przepisy, które pozbawiały waloryzacji pensji mundurowych odchodzących ze służby w styczniu i lutym 2023. Był to jedyny taki przypadek po 1989 roku. Rozwiązanie to nie pomogło. Funkcjonariusze nie wycofali wniosków o zwolnienie ze służby. Ci, którzy zostali, otrzymali podwyżki, dlatego emeryci zaczęli pozywać Skarb Państwa. Część z nich już wygrała sprawy w pierwszej instancji. Co więcej, sądy nadawały decyzjom rygor natychmiastowej wypłacalności. Tak było w przypadku funkcjonariuszy SG, strażaków czy strażników więziennych w Lubuskiem, czy na Pomorzu. W efekcie emerytury mundurowych wzrosną nawet o 500-700 zł miesięcznie. Wiemy o kilkudziesięciu takich przypadkach w kraju.

Te informacje zaskoczyły byłych funkcjonariuszy Straży Granicznej z Podlasia, którzy skontaktowali się z naszą redakcją. Jak przekonują, sąd pracy w Białymstoku odrzucił wszystkie składane przez nich pozwy o wyrównanie uposażeń. - W samym Białymstoku dotyczy to około 40 osób. Na całym Podlasiu jest nas znacznie więcej. Wiemy też, że w przypadku kolegów z innych służb decyzje były podobne - tłumaczy jeden z byłych pograniczników.

Emerytowany pogranicznik: Czy ściana wschodnia jest gorsza?

Krzysztof, który w Podlaskim Oddziale Straży Granicznej służył ponad 18 lat, ma już prawomocną decyzję. - W moim przypadku sąd nawet nie rozpatrywał sprawy. Uznał, że droga sądowa w sądzie powszechnym dla funkcjonariuszy Straży Granicznej jest niedopuszczalna. Podobnie jak dla policjantów czy żołnierzy - tłumaczy Krzysztof. Gdyby sąd przyznał mu rację, jego emerytura mogłaby wzrosnąć nawet o 500 zł brutto miesięcznie.

Redakcja poleca

Dokładnie w postanowieniu sądu można przeczytać, że "w ustawie o Straży Granicznej brak przepisu szczególnego, dającego podstawę do procedowania przed sądem powszechnym w sprawie o świadczenia pieniężne wynikające ze stosunku służbowego". Postanowienie jest prawomocne.

Andrzej w Podlaskim Oddziale Straży Granicznej służył ponad 30 lat. On także w przypadku pozytywnej decyzji sądu mógłby zyskać dodatkowe 500 zł do emerytury. Ale i jego pozew został odrzucony. - Liczyłem, że sąd naprawi moją krzywdę. Niestety, stało się tak jak w przypadku innych kolegów. Dlatego, gdy przeczytałem, że w zachodniej części kraju decyzje są zupełnie inne i funkcjonariusze odzyskują zabrane im pieniądze, byłem w szoku. Czy ściana wschodnia jest gorsza? - zastanawia się Andrzej.

Kolejny pogranicznik dodaje: - Na koniec naszej wieloletniej służby otrzymaliśmy piękne podziękowanie od PiS-u. Nikt nie chce nam pomóc. Nikt nie chce się za nami ująć. Przypomnę, że w przypadku ustawy dezubekizacyjnej od razu wszczęto alarm, a później wszyscy, nawet służący w SB, odzyskali wysokie emerytury. Nasz los nikogo nie obchodzi. Byłem nawet w biurze poselskim Krzysztofa Bosaka. Zero reakcji.

Emerytowany funkcjonariusz przekonuje, że nie chodzi o 200 czy 400 zł miesięcznie wyższej emerytury. - Tu chodzi o nierówne traktowanie, łamanie konstytucji, wykluczenie i stygmatyzowanie tych, którzy służyli Polsce. Koszty, jakie ponieśliśmy, są ogromne: zdrowotne, osobiste, rodzinne. Tymczasem zostaliśmy oszukani przez tych, którzy krzyczą: "murem za mundurem". Wąsik i Kamiński bezkarnie zabrali nam pieniądze, ale Tusk też nic nie zrobił - dodaje.

Prawniczka: Jesteśmy gotowi walczyć w Strasburgu i TSUE

Dlaczego sądy w podobnych sprawach wydają zupełnie różne wyroki? Prawnicy wyjaśniają, że w ustawach o niektórych służbach (np. SG, policji czy wojsku) nie wpisano możliwości dochodzenia praw przed sądami powszechnymi. Jako właściwą wskazują drogę administracyjną, czyli odwołania bezpośrednio do konkretnego przełożonego (np. komendanta).

Redakcja poleca

Jednak warszawski Sąd Okręgowy jesienią ubiegłego roku w sprawie roszczeń jednego z policjantów, którego pozew odrzucił Sąd Rejonowy, uznał, że droga cywilna jest dopuszczalna. Chodzi bowiem nie o funkcjonariusza, ale byłego funkcjonariusza, który został zwolniony ze służby w związku z przejściem na emeryturę. Wykładnia jest więc zupełnie inna.

- Jesteśmy dopiero na początku drogi. W skali kraju są pozytywne wyroki pierwszej instancji dla funkcjonariuszy, jednak widać, że niektóre sądy wydają inne decyzje: od odrzucenia pozwu, przez uznanie, że sprawą powinien zająć się sąd cywilny lub administracyjny. Uzasadnienia także są różne. Według mnie sądy tak naprawdę nie do końca wiedzą, co z tym tymi sprawami zrobić - przyznaje w rozmowie z RadioZET.pl dr Barbara Świątkiewicz, radczyni prawna z kancelarii Milton Legal Group specjalizująca się w sprawach funkcjonariuszy służb mundurowych.

Jej zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sądy, kierując się konstytucją, rozpatrywały pozwy. - Pewną linię orzeczniczą mogą wyznaczyć prawomocne decyzje. Tych jest jednak zaledwie kilka. Natomiast niepodważalne jest jedno. Przepisy, które odebrały funkcjonariuszom waloryzację uposażeń, a później emerytur, są niekonstytucyjne. Naruszają m.in. zasady równości wobec prawa, zaufania do państwa prawa. Nie można w różny sposób traktować ludzi, którzy robili to samo i zabierać im pieniędzy, tylko dlatego, że odeszli ze służby w styczniu i lutym 2023 roku, a tych, którzy zostali w służbie, nagradzać, wypłacając waloryzację z wyrównaniem. To jawna niesprawiedliwość - dodaje Świątkiewicz.

Prawniczka przekonuje, że kancelaria, z którą jest związana, jest "mentalnie i organizacyjnie przygotowana", żeby w przypadku niekorzystnych wyroków składać skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. - Rozważamy też pytanie prejudycjalne do TSUE – mówi Świątkiewicz.

Również funkcjonariusze są zdeterminowani, aby dochodzić swoich praw. - To na pewno nie finał naszej walki. Jak będzie trzeba, to pójdziemy nawet do Strasburga. Nie pozwolimy na to, żeby traktować nas w taki sposób. To upokarzające, że po tylu latach służby musimy walczyć tak długo o coś, co nam się najnormalniej w świecie należy - podsumowuje Krzysztof.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET