Głuchołazy. Dramatyczne zdjęcia z lotu ptaka. "Dalej już nawet straż pożarna nie jedzie"
W niedzielę rano woda Białej Głuchołaskiej przelała się przez wały broniące Głuchołaz i zalewa miasto. Przed południem woda zabrała most tymczasowy. Na miejscu jest reporter Radia ZET Szymon Kastelik, którego relacja pokazuje, jak wielką tragedią zostali dotknięci mieszkańcy. - Możemy już tylko pilnować mieszkańców - mówi w rozmowie z nim burmistrz Głuchołaz. Zdjęcia z lotu ptaka robią dojmujące wrażenie.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
Powódź w Polsce. Fatalna sytuacja w Głuchołazach
- Apeluję do wszystkich mieszkańców o ewakuację na wyżej położone tereny. Toniemy - mówił w niedzielę rano burmistrz Głuchołaz Paweł Szymkowicz. Woda zaczęła wówczas przelewać się przez wały przy moście tymczasowym na rzece Biała Głuchołaska. Woda wpłynęła do centrum miasta, zalało rynek.
Sytuacja jest bardzo dynamiczna i robi się coraz groźniej. "Dalej już nawet straż pożarna nie jedzie. To kilkaset metrów od mostu i przelanych wałów" - pisał w mediach społecznościowych reporter Radia ZET Szymon Kastelik, pokazując nagrania z zalanych Głuchołaz. - Możemy tylko pilnować mieszkańców - mówił w rozmowie z nim burmistrz miasta.
Jak już informowaliśmy wcześniej, miasto toczyło walkę z żywiołem, starając się uratować przed zalaniem. Strażacy i mieszkańcy pracowali od wielu godzin, niestety, jak widać na zdjęciach i nagraniach udostępnionych w mediach społecznościowych, woda wdarła się do Głuchołaz. Sytuacja jest dramatyczna i niestety cały czas się pogarsza.
"Głuchołazy toną. Zalewa rynek, co zaskoczyło wszystkich, bo w 1997 roku było inaczej. Ulice to już rwące rzeki" - relacjonował na portalu "X" Kastelik. Reporter Radia ZET przez całą noc obserwował walkę o obronę miasta przed skutkami powodzi.
Źródło: Radio ZET