Historia psa odnalezionego we wsi pod Kłodzkiem łamie serce. "Dryfował w budzie"
Ofiarami powodzi są nie tylko ludzie, ale także zwierzęta – warto o tym pamiętać. Organizacje apelowały do mieszkańców zagrożonych terenów o ewakuację zwierząt gospodarczych oraz domowych. Nie wszyscy wzięli sobie do serca prośby instytucji. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt opisał historię psa, który cudem uniknął utopienia. „Dryfował w budzie z nurtem gigantycznej fali powodziowej” – opisuje DIOZ.
Polska walczy z powodzią i jej skutkami. Cierpią również zwierzęta
Mieszkańcy terenów, na których woda zaczęła już opadać, próbują uporać się ze skutkami powodzi. Na razie trudno jest oszacować, jak duże będą straty. Wiadomo jednak, że wiele osób straciło dorobek swojego życia. Mieszkańcy okolic Kłodzka – jednego z miast najbardziej dotkniętych falą powodziową również powracają do domów.
Warto mieć na uwadze, że z powodu powodzi cierpią nie tylko ludzie, ale również zwierzęta. Wiele z nich zostało ewakuowanych wraz z właścicielami. Niestety nie wszystkie miały takie szczęście. Opiekunowie często nie pamiętali o swoich czworonogach. Organizacje prozwierzęce działają na terenach dotkniętych powodzią. Docierają do zwierząt, które potrzebują pomocy – psów pozostawionych w przydomowych kojcach i na łańcuchach. Opisują swoje działania w sieci.
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podzielił się z internautami historią psa, który cudem przeżył powódź. „Gdy właściciele wrócili do swojego domu po ewakuacji, na szczycie instalacji fotowoltaicznej znaleźli budę. Ściągnęli budę ze szczytu instalacji i wyszedł z niej pies. (…) Po jego pyszczku widać, jak wiele musiał przeżyć” – wytłumaczyli sytuację ratownicy.
Co działo się z czworonogiem? „Dryfował w budzie z nurtem gigantycznej fali powodziowej” – tłumaczy Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Buda z wycieńczonym czworonogiem zatrzymała się za wspomnianej instalacji fotowoltaicznej we wsi pod Kłodzkiem. Pies miał duże szczęście, bo trafił na ludzi, którzy zdecydowali się powiadomić DIOZ i ten sposób go uratować. „Po obolałym i poranionym psiaku widać, że w ciągu ostatnich dni przeżył wiele. To cud, że żyje” – podkreślili ratownicy we wpisie.
To niejedyny taki przypadek. "Setki psów i kotów umarły w powodziowym nurcie"
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w czasie ostatnich dni pracuje niezwykle intensywnie. Ratownicy robią, co w ich mocy, by uratować jak najwięcej czworonogów z terenów dotkniętych powodzią. „Niestety setki psów i kotów, które żyły na posesjach, umarły w powodziowym nurcie. Mieszkańcy Stronia Śląskiego, Lądka Zdroju, czy okolic Kłodzka mówią nam o widzianych z okien, pływających psich budach, które były wyrywane przez wodę” – zaznaczył DIOZ.
Jaki los czeka psa, któremu udało się przetrwać, dryfując w drewnianej budzie? Wiele wskazuje na to, że najgorsze już za nim. „Wychudzony i przerażony psiak jest już bezpieczny! Czekają go szczegółowe badania i diagnostyka oraz dużo odpoczynku. My tymczasem działamy dalej” – tłumaczy DIOZ.
Źródło: Radio ZET/Instagram@DIOZ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET