Iga Świątek przełamie się podczas French Open? “Oczekiwanie samych zwycięstw jest drogą donikąd”
- Nie istnieje coś takiego jak bycie perfekcyjnym. Jako psychologowie pracujemy z zawodnikami nad tym, żeby byli w stanie stawiać sobie realne oczekiwania - mówi Pola Weiner, koordynatorka zespołu psychologicznego kategorii zawodników U12-U18 w Polskim Związku Tenisowym. Z psycholożką sportu rozmawiamy m.in. o wysokich oczekiwaniach kibiców wobec Igi Świątek i funkcji psychologii w sporcie.
- Iga Świątek walczy o szóste zwycięstwo w turnieju Roland Garros. Nie jest jednak faworytką do zwycięstwa.
- Polka nie wygrała żadnego turnieju w 2025 roku, co niepokoi kibiców. "Nie da się zawsze wygrywać" - uspokaja w rozmowie z RadioZET.pl Pola Weiner.
- Z psycholożką sportu rozmawiamy również o tym, jak będąc rodzicem wspierać dziecko w karierze tenisowej.
Mateusz Kapera: Trwa Roland Garros. Iga Świątek nie jest faworytką do zwycięstwa w tym turnieju, mimo że zwyciężyła w ostatnich trzech edycjach. Od początku roku Iga nie wygrała żadnego turnieju, spadła również na 5. pozycję w rankingu WTA. Czy ostatnie miesiące w wykonaniu Świątek są dobrym przykładem na to, jak ważne w tenisie jest to, co dzieje się w głowie zawodnika?
Pola Weiner, psycholożka sportu: - Aspekt psychologiczny jest istotną częścią tenisa. Nie oceniałabym ważności tego aspektu tylko w odniesieniu do trudniejszych momentów. W tenisie, będąc na korcie, bardzo dużo rzeczy zależy od samego tenisisty: co robi, jak się zachowuje, jakie podejmuje decyzje, na co kieruje swoją uwagę – to są rzeczy, nad którymi tenisista może pracować właśnie w ramach pracy psychologicznej. Szczególnie, że kiedy tenisista gra, ma mało wsparcia z zewnątrz.
Każdy zawodnik zarówno podczas gry, jak i całej drogi tenisowej będzie miał takie momenty, które są dla niego trudne. Jest wiele przykładów tenisistów ze światowej czołówki, którzy jasno o tym mówią. Można odwołać się, chociażby do niedawnej wypowiedzi Naomi Osaki. Po przegranym meczu z Paulą Badosą podzieliła się na konferencji prasowej swoimi trudnymi odczuciami pomeczowymi, odwołując się do poczucia, że w takich momentach zawodzi innych. To, co można i warto robić, to budować samoświadomość i szukać rozwiązań, które będą wspierały zawodnika zarówno wtedy, kiedy jest mu trudniej, jak i wtedy, kiedy sytuacja układa się po jego myśli.
Pracę psychologiczną warto byłoby postrzegać jako pracę rozwojową, która umożliwia budowanie samoświadomości, a dzięki temu wchodzenie na coraz wyższy poziom lub utrzymanie już wysokiego poziomu. Oczywiście nie wykluczy ona trudnych momentów w karierze zawodnika. Daje narzędzia, zasoby i wiedzę, które są potrzebne do tego, żeby być skutecznym, radzić sobie w różnych momentach i działać w zgodzie ze sobą niezależnie od momentu, w jakim zawodnik się znajduje.
Amerykański tenisista, zwycięzca wielkoszlemowych turniejów Andre Agassi nazywał tenis najbardziej samotną dyscypliną. Dosyć, że nie ma się wsparcia kolegów, jak to jest w dyscyplinach zespołowych, to jeszcze rywal jest po drugiej stronie kortu i oddziela go siatka. Czy ta samotność jest największą bolączką tenisistów?
- Tenis, wyłączając grę deblową, charakteryzuje się tym, że na korcie jesteśmy sami ze sobą. To powoduje, że zawodnik wykonuje dużo pracy wewnętrznej z własnymi myślami, emocjami, a do tego potrzebuje zarządzać tym, jak się zachowuje. Jednocześnie nie powiedziałabym, że jest to sport samotny - bardziej samodzielny w momencie, gdy zawodnik jest już na korcie. Nie jest to sport, gdzie jest się tylko i wyłącznie samemu, bo przecież zawodnik ma wokół siebie zespół ludzi, z którym współpracuje na co dzień. Te relacje mają duże znaczenie.
Pozostając w głowie tenisisty, jak duży wpływ na jego grę mają okołomeczowe sprawy? Spadek formy Igi Świątek można łączyć ze sprawą dopingu. Sama zawodniczka mówiła o tym, że to zamieszanie kosztowało ją sporo nerwów. Później przyszedł czas na rewolucję w zespole - zmieniła trenera. Do tego, jak w przypadku każdego człowieka, dochodzą prywatne problemy.
- To wszystko może mieć bardzo duże znaczenie. Zawężając tożsamość zawodnika tylko do tej sportowej, wiele rzeczy mogłoby nam umykać. Mamy do czynienia z człowiekiem, którego dotykają różne rzeczy, nie tylko w tej sferze sportowej, ale też osobistej, które nierozerwalnie się ze sobą łączą.
Do tego dochodzi presja. Iga Świątek, mimo że nie wygrała wciąż w tym sezonie turnieju, to notuje dobre wyniki - dochodzi do ćwierćfinałów, czy półfinałów ważnych zawodów. Kibice są jednak niezadowoleni, bo nie wygrywa turniejów. Pojawia się krytyka czy negatywne komentarze w mediach społecznościowych. Legendarna tenisistka Billie Jean King powiedziała kiedyś, że "presja jest przywilejem". Czy jednak tenisiści w gabinetach psychologów nie mówią o niej jako źródle problemów?
- Na pewno mamy zawodników, którzy potrafią narzucać więcej presji na siebie. Są też tacy, którzy potrafią podejść do tego w trochę inny sposób. W przypadku Igi Świątek jest tak, że dotychczasowe osiągnięcia podniosły jej poprzeczkę bardzo wysoko.
Oczekiwania z zewnątrz mogą rodzić dużą presję i powodować, że zawodnik będzie sam na siebie wywierał większą presję.
W jednym z odcinków podcastu Break Point Dawid Celt powiedział, że środowisko, kibice patrzą na Igę nie przez pryzmat zawodniczki TOP 10, tylko numeru 1 w tenisie, a to jest bardzo wysoko zawieszona poprzeczka, właściwiej najwyżej, jak się da, a to może być pułapką. Na bazie takich oczekiwań ustosunkowujemy się do danych zawodników. W tym przypadku wszystko, co poniżej tego oczekiwania, jest niesatysfakcjonujące. Warto na to zwrócić uwagę i zastanowić się nad realnością tych oczekiwań. To myśl, do której chciałabym zachęcić wszystkich kibiców i środowisko tenisowe, bo oczekiwania z zewnątrz mogą rodzić dużą presję i powodować, że zawodnik będzie sam na siebie wywierał większą presję. Oczekiwanie samych zwycięstw jest drogą donikąd. Nie da się zawsze wygrywać. Jako psychologowie pracujemy z zawodnikami nad tym, żeby byli w stanie stawiać sobie realne oczekiwania. Nie istnieje coś takiego jak bycie perfekcyjnym. Nie jesteśmy w stanie być też bezbłędni. Staramy się pracować z zawodnikami też na tym, żeby byli w tym kontekście wyrozumiali względem samych siebie.
Australijska tenisistka Ashleigh Barty nagle zrezygnowała z kariery w wieku 25 lat. Zrobiła to niedługo po zwycięstwie w Australian Open. Była świetną tenisistką, liderką rankingu, wygrała wszystkie turnieje wielkoszlemowe. Tłumacząc swoją rezygnację, powiedziała: ”Tenis zawsze będzie ważną częścią mojego życia, ale nie najważniejszą”. Przez lata mówiło się jednak: “aby osiągnąć sukces, trzeba poświęcić wszystko”. Nastąpił przełom?
- Amerykański psycholog Jim Taylor bardzo dobrze nakreślił cele psychologii sportu, pokazując filozofię działania. Skupiamy się na realizacji trzech celów. Pierwszy - osiąganie wyników. Drugi - rozwój osobisty. Trzeci - zdrowie psychiczne, czy działanie na rzecz jego profilaktyki. Coraz więcej sportowców mówi o tym, że zwracanie uwagi na ich „czucie się” jest istotne. Dlatego, że część zawodników ponosi duży koszt tego, że działa wyłącznie na podstawie tożsamości tenisisty i sportowca. Oczywiście sport wymaga też tego, żeby duża część energii i zasobów była przekierowana na główną działalność, czyli sportową, ale musimy pamiętać, że mamy przede wszystkim do czynienia z człowiekiem. Dla mnie jako psychologa, ważne jest, aby ta droga, którą podąża sportowiec w osiąganiu celów sportowych, miała też tę dobrą stronę dla samego zawodnika. To znaczy, że on jako człowiek, w tym całym procesie też jest ważny. O tym też wspomina Naomi Osaka czy Iga Świątek.
Dziś wielu tenisistów przyznaje, że korzysta z pomocy psychologa. Część z nich ma ich w swoim sztabie, np. Iga Świątek ma Darię Abramowicz. Dawniej rzadko zawodnicy przyznawali, że korzystają z pomocy psychologa lub po prostu z niej nie korzystali.
- To, że kiedyś tenisiści działali bez wsparcia psychologa sportu, nie oznacza, że psychologia nie miała znaczenia. Dawniej zawodnicy uczyli się, jak można radzić sobie z różnymi rzeczami sami na sobie, czy też działali na podstawie relacji trener-zawodnik. Czerpali wiedzę z doświadczeń trenerów, rodziców i innych osób również pod kątem psychologicznym. Oczywiście teraz też jest tak, że nie każdy tenisista potrzebuje pracy z psychologiem, co nie oznacza, że nie będzie potrzebował sam ze sobą wykonać pracy psychologicznej. To jest nieodłączne działanie w życiu sportowym czy w ogóle w codzienności. Mam jednocześnie poczucie, że nastąpiła zmiana patrzenia na pracę psychologiczną. Kiedyś częściej można było usłyszeć, że jeżeli idę do psychologa, to znaczy, że coś jest ze mną nie tak. W tym momencie bardziej patrzy się na to, że to może być element służący zawodnikowi i wspierający go w całym procesie. Poziom sportowy jest coraz bardziej wyśrubowany, co powoduje, że zwraca się uwagę na coraz większą liczbę detali. Kiedyś wcale nie było to oczywiste, że z zawodnikiem na turnieje jedzie trener od przygotowania motorycznego, a teraz jest to raczej standard.
Coraz więcej sportowców zwraca też uwagę na to, że praca z psychologiem może być pomocna. Siatkarz Andrzej Wrona gdy kończył karierę, podczas pożegnania powiedział, że jedyna rzecz, której żałuje, to, że tak późno zrozumiał, że można poprosić o pomoc psychologa sportu. Gimnastyczka Simon Biles wycofała się z Igrzysk Olimpijskich, aby zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Później wróciła i zdobyła medale, podkreślając, że praca psychologiczna miała dla niej w tym procesie duże znaczenie. Często o znaczeniu psychologii w swoim tenisie wspomina sam Novak Djokovic. To pokazuje, że zawodnicy coraz śmielej sięgają po pomoc psychologiczną i widzą korzyści z tego.
Jaki cel mają zawodnicy w pracy nad swoją psychiką? Często widzimy, jak tenisista uderzy rakietą w kort po nieudanym zagraniu lub meczu. Czy chodzi o to, żeby wyzbyć się negatywnych emocji?
- Wiele zależy od zawodnika. W pracy psychologicznej to też nie jest tak, że mówimy: “zrób tak i to na pewno zadziała lub będzie dla ciebie dobre”. Najpierw poznajemy zawodnika i szukamy mechanizmów, dlaczego w jakiś sposób działa. Przyglądamy się funkcji jego zachowań. Jeżeli podejmuje jakieś zachowanie, to co mu to daje? Wszystko prowadzi do tego, aby znaleźć narzędzia, które będą jak najbardziej dostosowane do zawodnika i będą mu mogły służyć podczas gry i tenisowej drogi. Dla jednego zawodnika dane zachowanie będzie mu pomagało, a dla innego będzie utrudniające. Ważne jest, aby nie oceniać jednoznacznie i kategorycznie, że dane zachowanie jest dobre lub nie, tylko przyjrzeć się, co zawodnikowi daje w perspektywie krótkoterminowej, ale też na dłuższą metę.
Wielu rodziców marzy, aby ich dziecko, które zaczęło trenować tenisa, zostało drugą Igą Świątek czy drugim Hubertem Hurkaczem. Czy takie nastawienie wobec dziecka jest dobre? Nie generuje niepotrzebnej presji?
- Nie generalizowałabym, że większość rodziców ma takie marzenia. Wielu z nich ma też inne cele w zachęcaniu dzieci do gry w tenisa. Nadmiarowa presja ze strony otoczenia może zniechęcać. Badania pokazują, że presja rodzicielska jest jednym z tych elementów, który przyczynia się do tego, że dzieci ze sportu wypadają. Natomiast jest też bardzo dużo wspierających rodziców w sporcie. Mają oni kluczową rolę w życiu młodego tenisisty. Na pewnych etapach rozwojowych wręcz najważniejszą. Warto zachęcać rodziców do przyglądania się temu, w jaki sposób oni wspierają swoje dzieci. Lubię odwoływać się do tego, że rodzice często dopiero uczą się, jak to jest być rodzicem nie tyle swojego dziecka, ile dziecka w roli zawodnika. Jak każdy mają prawo popełniać błędy i wyciągać wnioski.
Presja rodzicielska jest jednym z tych elementów, który przyczynia się do tego, że dzieci ze sportu wypadają.
To, co na pewno możemy robić, to pytać dzieci o to, co im pomaga, a co utrudnia w naszych zachowaniach podczas ich treningu czy meczu. Bardzo często zawodnicy w młodym wieku jeżdżą na turnieje nie z trenerami, tylko z rodzicami. To jest naturalne, że rodzic, który ogląda mecz swojego dziecka, jest tam w kilku rolach - opiekuna, kibica, a czasami nawet trenera. Wypracowanie z dzieckiem jasnych zasad dla obu stron może wpływać na dobrą, budującą i wspierającą relację między nimi, a co za tym idzie czerpanie więcej radości z tenisa.
To dobra droga, gdy w rolę trenera wchodzą rodzice?
- Nie jest łatwe godzić te dwie role. Te dwie funkcje mają swój zakres działań. Czasami trudno rozdzielić to, kiedy jestem rodzice a trenerem. I odwrotnie dla zawodnika - kiedy to jest mój rodzic, a kiedy trener.
Kiedy młody zawodnik powinien zacząć współpracę z psychologiem?
- Wiele zależy od celu, bo jeżeli mówimy o prostej psychoedukacji, to jak najbardziej można działać od wczesnych lat. Natomiast praca psychologiczna wymaga też umiejętności wglądu w siebie, budowania samoświadomości, więc może tak być, że dopiero z czasem będzie przekładać się w większym stopniu na grę.
W Polskim Związku Tenisowym w ramach systemowej pracy skupiamy się z zawodnikami kategorii U-12, U-14 na psychoedukacji. Uczymy ich różnych umiejętności psychologicznych m.in. kierowania swoją uwagą, rozpoznawania emocji, regulacji poziomu pobudzenia, radzenia sobie z niepowodzeniami czy kształtowania korzystnego nastawienia. Chcemy, żeby mieli psychologiczną bazę. Później od etapu U-16 idziemy coraz bardziej w zawężanie tej pracy, indywidualizowanie jej pod zawodnika.
Nie ma jednak takiej granicy, która wyznacza początek tej pracy. Zawsze też powtarzamy, że na pracę psychologiczną nigdy nie jest za późno.
Pola Weiner - psycholożka sportu i koordynatorka zespołu psychologicznego kategorii zawodników U12-U18 w Polskim Związku Tenisowym. Założycielka Centrum Psychologii Wykonania i członkini Fundacji Sportu Pozytywnego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET