`

Ropa i gaz to nie wszystko. Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadzi do światowego kryzysu?

7 min. czytania
20.03.2026 12:41
Obserwuj nas na Google

Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran pochłonął ponad 2 tysiące ofiar. Wojna na Bliskim Wschodzie to ludzkie tragedie, ale także dotkliwe konsekwencje gospodarcze i geopolityczne. Zapytaliśmy ekspertów, czy w związku z tym świat stoi u progu poważnego kryzysu. 

Spadki na giełdach
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny ropy?
  • Dlaczego zamknięcie cieśniny Ormuz jest kluczowe dla światowej gospodarki?
  • Co grozi światu w wyniku przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie?
  • Dlaczego Europa jest bardziej narażona na skutki wojny niż USA?

- Istnieje ryzyko, że wojna może ciągnąć się bardzo długo. Administracja  Trumpa tak bardzo zapętliła się w swoich działaniach, i zeszła tak daleko, że teraz nie będzie chciała się cofnąć. Trump będzie eskalować konflikt w nadziei, że przyniesie on mu poparcie polityczne - mówi dr Karol Szulc z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Uniwersytetu Wrocławskiego 

Wszystko jednak wskazuje na to, że wojna na Bliskim Wschodzie negatywnie odbija się na Republikanach. Jednak nie tylko Amerykanie odczuwają dotkliwe konsekwencje konfliktu. Cały świat stoi u progu kryzysu. 

Redakcja poleca

“Jeśli w ciągu dwóch, maksymalnie trzech tygodni konflikt się nie skończy, to świat znajdzie się w poważnych tarapatach” – ostrzegł na antenie portugalskiego radia Antena 1 Antonio Costa Silva, bliski doradca szefa Rady Europejskiej w dziedzinie gospodarki, polityki morskiej i obrotu paliwami. 

-  Już dostrzegamy pierwsze oznaki światowego kryzysu. Ceny ropy gwałtownie wzrastają, nasila się presja inflacyjna, co w końcu doprowadzi do rosnącej inflacji na całym świecie - potwierdza Szulc. 

Konsekwencje wojny: “Stoimy przed globalną recesją” 

Kluczową kwestią dla rynków energetycznych, ale i finansowych, jest zamknięcie cieśniny Ormuz – jednego z kluczowych globalnych szlaków transportu ropy. Dziennie przepływała przez nią jedna piąta światowych dostaw ropy. Irańczycy zablokowali cieśninę w odpowiedzi na ataki USA i Izraela. Według analityków banku Goldman Sachs obecny spadek eksportu z Zatoki Perskiej stanowi największy szok podażowy w historii rynku ropy. 

- Biorąc pod uwagę liczbę państw zaangażowanych w konflikt na Bliskim Wschodzie, zarówno tych atakujących jak i broniących się, można powiedzieć, że skutki wojny dotykają całą światową gospodarkę. Wzrosty cen ropy i gazu powodują, że stoimy przed realną groźbą globalnej recesji - mówi nam Marcin Krzyżanowski, ekspert do spraw Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

W związku z wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie Irańczycy przestrzegają, że cena ropy może wzrosnąć do poziomu 200 dolarów. Wysoka cena ropy pociąga za sobą podwyżkę cen za benzynę i olej napędowy.  

"Diesel zmierza w kierunku 8 zł/l, a benzyna 7 zł/l - analiza średnich cen detalicznych paliw w Polsce na dzień 18 marca roku wykazuje wyraźny trend wzrostowy dla wszystkich gatunków paliw w porównaniu do ubiegłego tygodnia" – oceniają analitycy e-petrol.pl. 

- Jeżeli blokada, jaki i sam konflikt, będzie trwała dłużej, to skala podwyżek cen będzie jeszcze większa - wyjaśnia Agata Łoskot-Strachota, ekspertka ds. energetyki z Ośrodka Studiów Wschodnich. 

Jak zauważają eksperci, wyższe ceny za olej napędowy niż benzynę są głównie podyktowanie niestabilnością sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz działaniem spekulantów niż realnym brakiem surowca. - Rezerwy są spore, ale nie są niewyczerpalne. Irak przez rurociąg turecki, jak i Arabia Saudyjska przez rurociąg wschód-zachód po części omijają wąskie gardło, jakim jest cieśnina Ormuz, ale przepustowość tych instalacji jest sporo mniejsza - twierdzi Krzyżanowski.   

Rynek żywności. Europa w gorszej sytuacji niż USA 

Blokada cieśniny Ormuz i ataki na punkty wydobycia ropy oraz gazu na Bliskim Wschodzie mają konsekwencje nie tylko dla rynku energetycznego, ale również dla pozostałych gałęzi światowej gospodarki. Problemy z łańcuchami dostaw mogą doprowadzić do kryzysu na wielu innych rynkach. 

 - Ropa i gaz to nie wszystko. Region Zatoki Perskiej jest bardzo ważnym hubem transportowym. W ostatnich latach bardzo rozwinął się tam przemysł przetwórczy, co w obliczu konfliktu bardzo komplikuje sytuację światowej gospodarki.  

Bliski Wschód jest potentatem w produkcji nawozów. Wpływ na to ma dostęp do taniego gazu niezbędnego przy ich produkcji. 30 proc. handlu nawozami przebiega przez obecnie zamkniętą Cieśninę Ormuz. - Blokada może mieć katastrofalny wpływ na rynek żywności - uważa Krzyżanowski.

Według profesora Mariusza Hamulczuka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie sytuacja na rynku żywności jest stabilna, ale przedłużająca się wojna może ją zmienić. 

- Wyższe koszty związane z energią i paliwami wkrótce mogą przełożyć się na ceny żywności. Wyższe ceny nawozów niosą za sobą wzrost kosztów produkcji rolniczej i transportu.  Jeżeli to wszystko zsumujemy, to cena ostateczna towarów również będzie wyższa - ostrzega profesor Hamulczuk. 

Cena mocznika (uniwersalny nawóz azotowy) w centrum importowym w Nowym Orleanie wzrosła o 32 proc. zaledwie w ciągu tygodnia. Jak wygląda sytuacja w Polsce? Dostępność nawozów w Polsce nie zmieniła się od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Powodem tego są wystarczające zapasy gazu potrzebnego do produkcji środków umożliwiających uprawę roślin.  

 - Natomiast z punktu widzenia rolników dostępność ekonomiczna jest mniejsza, bo cena nawozu wzrasta. Rolnicy na pewno zastanawiają się, czy mogą tyle nawozić jak do tej pory, czy może mniej. To może wpływać na produktywność i ilość plonów - tłumaczy ekspert.  

Obecna sytuacja przypomina tę z początków wojny w Ukrainie. Wówczas rolnicy zastanawiali się, czy powiększać zapasy nawozów, czy może zaczekać na rozwój sytuacji. Polska nie tylko produkuje, ale również importuje nawozy ze wschodu. 

- Produkcja nawozów jest bardzo kosztowna i czasochłonna - tłumaczy Hamulczuk. 

Natomiast jeżeli chodzi o samą żywność, to ceny mogą wzrosnąć na całym świecie, również w Polsce. - Cały czas jest silna konkurencja na rynku.  Wyższe koszty produkcji i ceny paliw oraz gazu uderzają  praktycznie we wszystkie kraje - mówi ekspert. 

 Światowy Program Żywnościowy przestrzega, że jeśli wojna w Iranie potrwa do czerwca, a ceny ropy utrzymają się na poziomie powyżej 100 dolarów za baryłkę, to światu grozi nowa klęska głodu.  

- To pewnego rodzaju prognoza ostrzegawcza, aby bardziej przeciwdziałać negatywnym skutkom wojny. Jak historycznie spojrzymy na wojnę w Ukrainie, to dużo mówiło się o zagrożeniu bezpieczeństwa żywnościowego w Afryce. Odnotowano tam bardzo duże wzrosty cen zbóż czy roślin olejniczych, ale sytuacja żywnościowa ostatecznie nie była dramatyczna – mówi profesor Hamulczuk. 

Perspektywa głodu w Afryce miała jednak wpływ na działania zmierzające do odblokowania ukraińskich portów. W związku z konfliktem pomiędzy USA, Izraelem a Iranem najbardziej narażone na braki w dostępności żywności są kraje Bliskiego Wschodu i północnej Afryki. W odróżnieniu do państw innych regionów świata nie są one samowystarczalne. - To najwięksi importerzy, na przykład zbóż, na całym świecie. Najbardziej zagrożony eksport zbóż jest w kierunku Iranu - wyjaśnia Hamulczuk. 

Jak na razie w krajach Bliskiego Wschodu i północnej Afryki nie ma ryzyka głodu, rozumianego przez brak dostępności produktów. Problemem mogą okazać się jednak kwestie ekonomiczne. - Jeżeli ceny towarów rolnych z czasem wzrosną, to mieszkańców tych regionów nie będzie stać na zakup jedzenia.  

Jak tłumaczy ekspert,  w krajach wysoko rozwiniętych wzrost wartości surowca czy energii nie przekłada się w pełni na ceny produktów kupowanych w sklepach. Natomiast w krajach  słabo rozwiniętych konsumuje się głównie żywność mało przetworzoną. - Przykładowo, jeżeli rośnie cena pszenicy, to bardzo szybko rośnie cena produktu ostatecznego  - mówi Hamulczuk. 

Ta sytuacja pośrednio dotyka jednak rynki europejskie.  Wyższe cen energii powodują rosnące ceny produktów przeznaczonych do eksportu. Jeżeli jednak znajdą się kraje, które korzystają z niższych cen energii, to droższa żywność europejska, w tym polska, nie będzie konkurencyjna na rynkach międzynarodowych. 

- Europa już zmaga się z nadprodukcją najważniejszych towarów, np. zboża czy oleju. Konkurujemy na rynkach azjatyckich, Bliskiego Wschodu czy północnej Afryki z Rosją, Ukrainą, Brazylią, Argentyną czy Stanami Zjednoczonymi.  Jesteśmy bardziej uzależnieni od tej sytuacji na Bliskim Wschodzie niż na przykład Stany Zjednoczone, które mają własne zasoby ropy i gazu. Przez to mogą być nieco bardziej konkurencyjne - mówi wykładowca SGGW. 

Chiny zyskują, USA traci. Co z Europą? 

Wojna między USA, Izraelem a Iranem może mieć też długotrwałe skutki geopolityczne. Donald Trump wezwał kraje NATO do pomocy wojskowej w wojnie na Bliskim Wschodzie. Udział kolejnych państw w konflikcie mógłby zaognić kryzysową sytuację w tym regionie.  

- Ryzyko jest realne, chociaż póki co niewielkie. Państwa NATO bardzo niechętnie reagują na wszelkie sugestie, że powinny włączyć się do wojny.  Presja Stanów Zjednoczonych, a z drugiej strony sytuacja na rynkach może jednak to nastawienie zmienić - mówi Marcin Krzyżanowski. 

Podobnie uważa dr Karol Szulc z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wskazuje jednak na inny powód, dla którego mógłby się ziścić scenariusz angażu państw NATO w wojnę. 

Redakcja poleca

- Mogłoby się to zmienić, gdyby doszło do dramatycznego ataku terrorystycznego, za który odpowiadałby Iran.  Jednak ostatnie zachowania liderów państw NATO pokazują, że nawet w takiej sytuacje szanse na wysłanie wojsk byłyby nikłe. Dziś najbliżsi sojusznicy USA nie wyrażają na to chęci - mówi Szulc. 

Wojna na Bliskim Wschodzie, ale też to, co dzieje się wokół niej, może zmienić układ sił na arenie międzynarodowej. -  Stany Zjednoczone wykrwawiają się i wydają mnóstwo pieniędzy na wojnę. Ich autorytet upada. W przeciwieństwie do Chin, które objawiają się jako stabilny partner, na którym można polegać - mówi Szulc.  

Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka sam Iran. Amerykanom nie udało się obalić reżimu, przeprowadzając naloty bombowe.  - Sytuacja może się zmienić, gdy Amerykanie wejdą do Iranu z wojskami, ale wtedy będzie totalna demolka państwa i tysiące, jeśli nie setki, ofiar śmiertelnych - mówi Szulc. 

- Teoretycznie w każdej chwili Trump może ogłosić sukces i zakończyć działania wojenne, ale to nie wystarczy do zakończenia wojny - ocenia Krzyżanowski. 

Trump zdaje sobie sprawę, że eskalacja konfliktu w Iranie i wysłanie tam amerykańskich żołnierzy może zagrozić jego władzy w USA. Jednocześnie widzi, że obecna strategia wojskowa nie przynosi mu sukcesu. 

-  Iran stara się sprawić, aby ta wojna była jak najbardziej kosztowną operacją dla Stanów Zjednoczonych, regionu oraz świata po to, aby to zabolało agresorów i odstraszyło ich od kolejnych działań - twierdzi Krzyżanowski. 

Z kolei dla Bliskiego Wschodu konsekwencje amerykańsko-izraelskiego ataku mogą być długotrwałe. - Wciąż toczy się konflikt zbrojny między Afganistanem a Pakistanem. Jeżeli reżim w Iranie zachwieje się, to Talibowie bardzo szybko to wykorzystają. Terrorystyczne siły islamskie czekają tylko na chaos, który będzie sprzyjał ich agresywnym działaniom - tłumaczy Szulc.  

Również Europa może odczuć efekt wojny na Bliskim Wschodzie. Działania Trumpa od lat niepokoją europejskich przywódców. - Europa widzi, że może coraz mniej polegać w kwestiach bezpieczeństwa na USA pod rządami Trumpa. Efektem długoterminowym wojny na Bliskim Wschodzie może być uniezależnienie się Europejczyków od Amerykanów w sprawach globalnego bezpieczeństwa - ocenia Szulc. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET