Jan S. miał namawiać do zabójstwa Ziobry. Sąd musiał zmienić sędziego
W Sądzie Okręgowym w Warszawie miała odbyć się kolejna rozprawa w sprawie przeciwko Janowi S. “Król dopalaczy” - jak ochrzciły go media - został oskarżony o podżeganie do zabójstwa m.in. byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Rozprawy zostały odwołane ze względu na wyłączenie przewodniczącej składu sędziowskiego sędzi Anny Ptaszek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rozprawy w sprawie przeciwko Janowi S. zostały odwołane.
- Jakie zarzuty stawiane są Janowi S. w procesie.
- Dlaczego sędzia Anna Ptaszek została odsunięta od sprawy.
- Jakie konsekwencje Zbigniew Ziobro zapowiedział wobec sędzi Anny Ptaszek.
To już drugi raz, gdy sprawa przeciwko Janowi S. nie może zostać ukończona. Proces w tej sprawie ruszył w grudniu 2020 r. Po przeprowadzeniu trzech rozpraw, ze względu na zbliżające się przejście w stan spoczynku przewodniczącej składu orzekającego sędzi Danuty Kachnowicz, proces musiał rozpocząć się na nowo. Wylosowany został nowy skład sędziowski, któremu przewodniczyła sędzia Anna Ptaszek.
Ziobro: “Sędzia Ptaszek poniesie konsekwencje”
Po kilkuletnim procesie sprawa dobiegała końca. Jednak wydarzenia z 1 lutego 2025 roku wpłynęły na losy procesu przeciwko Janowi S. Tego dnia Zbigniew Ziobro na antenie Radia Maryja wygrażał się sędzi Anny Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie.
- Pani sędzia Ptaszek, bo trzeba podać jej nazwisko, która podjęła taką decyzję, wbrew orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, kiedyś poniesie konsekwencje i odpowiedzialność. Takich ludzi trzeba usuwać z sądownictwa, pozbawić ich wszystkich przywilejów. Na pewno dołożę do tego starań, bo nie można pozwolić, aby sędziowie się wikłali w polityczne decyzje i przebierali togi w partyjne ubrania. To są najgorsze czasy sądownictwa, kiedy służyło partii, a nie państwu - mówił Ziobro.
Nie chodziło jednak o decyzję podjętą w sprawie Jana S., który odpowiada przed sądem o podżeganie do zabójstwa Ziobry. Były minister sprawiedliwości na antenie katolickiej rozgłośni komentował działania sędzi Ptaszek w sprawie doprowadzenia go przed komisję śledczą ds. Pegasusa. Sędzia Ptaszek wydała nakaz zatrzymania polityka i ukarała go grzywną za niestawiennictwo przed komisją.
Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" uznało słowa Ziobry za groźby wobec sędzi Ptaszek i złożyło zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Ta pod koniec maja wszczęła śledztwo w tej sprawie. Prokurator przesłuchał pokrzywdzoną sędzię Ptaszek. Nikomu nie postawiono zarzutów. Mimo że postępowanie jest w początkowej fazie, to ma już wpływ na inne sprawy. 26 maja na ostatniej rozprawie przeciwko Janowi S., oskarżonemu o podżeganie do zabójstwa m.in. Ziobry, sędzia Anna Ptaszek, która przewodniczyła składowi sędziowskiemu, poinformowała strony postępowania o zaistniałej sytuacji.
Sędzia Ptaszek odsunięta. “Wątpliwości co do bezstronności”
Prokurator zawnioskował o wyłączenie sędzi z orzekania w sprawie przeciwko Janowi S. 24 czerwca sąd poparł wniosek, uzasadniając decyzję obawą o “bezstronność” sędzi Anny Ptaszek. Jest ona stroną postępowania, które w przyszłości może być prowadzone przeciwko Zbigniewowi Ziobrze.
“ (...) sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli istnieją okoliczności tego rodzaju, że mogłyby wywoływać uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności w danej sprawie, przy czym chodzi tu o takie okoliczności, które budzą wątpliwości u każdego rozsądnie myślącego człowieka, a które w efekcie końcowym wpływają na rozstrzygnięcie sprawy, nie zaś o subiektywne odczucie strony niepoparte dowodami” - czytamy w uzasadnieniu decyzji.
- Sąd postanowił wyłączyć mnie od rozpoznania sprawy, aby nie było wątpliwości, że rozstrzygnięcie jej będzie obarczone jakąś moją relacją wobec pana Ziobry. To nawet nie chodzi o to, czy mam jakieś uczucia wobec pana Ziobry w związku z tą okolicznością, tylko o to, jak wyglądałaby ta sytuacja w odbiorze społecznym - tłumaczy sędzia Anna Ptaszek, pełniąca również rolę rzeczniczki prasowej Sądu Okręgowej w Warszawie.
Wylosowany został nowy sędzia referent. Została nim sędzia Jolanta Marek-Trocha, która musi zapoznać się z aktami sprawy i wyznaczyć kolejne terminy rozpraw. Na pierwszej z nich zostanie podjęta decyzja, czy proces będzie toczył się od nowa, w ograniczonym zakresie, czy może powtórzone zostanie przeprowadzenie konkretnych dowodów.
Jan S. chciał śmierci nie tylko Ziobry
Jan S. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Warszawie za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa ministra, prokuratora i policjantów, którzy prowadzili przeciwko niemu śledztwo, a także za nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia im łapówek.
Według śledczych za zabójstwo ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że "zepsuł mu interes". Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych.
Oskarżony miał planować zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która - jego zdaniem - potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.
Jan S. miał też podżegać do zabójstwa prokuratora, który prowadził przeciwko niemu postępowanie dotyczące handlu dopalaczami oraz funkcjonariuszy z wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji, którzy rozpracowywali grupę przestępczą handlującą dopalaczami. Według prokuratury miał też nakłaniać do nękania policjantów, podszywając się pod nich na portalach internetowych. Namawiał też do tworzenia fikcyjnych zdjęć i filmów, które miały służyć zdyskredytowaniu śledczego.
Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany w Milanówku pod Warszawą. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w czerwcu 2020 r.
Jan S. był oskarżony także w innym procesie, który toczył się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga. Został w nim skazany na 12 lat więzienia i 225 tys. zł grzywny za kierowanie grupą handlującą dopalaczami oraz narażanie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób. Pięć z nich zmarło.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET