Łukasz Żak przed sądem. Pasażerka arteona zdradza kulisy wypadku
Trwa proces w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Na ławie oskarżonych zasiadł m.in. Łukasz Żak podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Na czwartkowej rozprawie przesłuchiwani byli znajomi mężczyzny, w tym pasażerka Łukasza Żaka Sara S. Kobieta przedstawiła swoją wersję wydarzeń.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są zarzuty wobec Łukasza Żaka i innych oskarżonych.
- Co wydarzyło się w nocy tragicznego wypadku z udziałem Żaka.
- Które okoliczności przed i po wypadku budzą największe wątpliwości prokuratury.
Łukasz Żak przed sądem
Oprócz głównego oskarżonego Łukasza Żaka w sądzie pojawili się: Mikołaj N., Damian J., Maciej O. Kacper K. oraz Aleksander G. Mężczyźni oskarżeni są o m.in. o utrudnianie śledztwa i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Do tragicznego zdarzenia doszło 15 września 2024 roku. Kierowany przez Łukasza Żaka volkswagen arteon uderzył w forda focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Zginęła jedna osoba, pozostałe trafiły do szpitala.
Pierwszy przy barierce stanął świadek Kacper D. Podczas ostatniej rozprawy sąd na wniosek prokuratora wyłączył do osobnego postępowania jego sprawy. Zarzuca mu się, że miał przewieźć Łukasza Żaka samochodem najpierw do granicy w Świecku, a następnie do niemieckiej Lubeki. Podczas czwartkowej rozprawy występował w charakterze świadka.
Mężczyzna odmówił jednak odpowiadania na pytania zarówno sądu, prokuratora oraz pozostałych stron postępowania. Po nim sąd wezwał na przesłuchanie Sarę S. Kobieta tragicznej nocy była pasażerką volkswagena arteona, którym kierował Łukasz Żak.
Prokuratura: Łukasz Żak pędził 226 km na godz.
Sara S. opowiedziała, że wraz z Pauliną K. (ówczesną dziewczyną Żaka), Adamem K. i Maciejem O. umówili się pod blokiem, w którym mieszkał Żak. Następnie wraz z nim pojechali do centrum. Żak zaprosił ich na imprezę. Dołączyli do nich pozostali znajomi: Kacper D. i Damian J. Bawili się w jednym z lokali w Hali Koszyki.
- Mi się teraz wszystko miesza. Nie chcę dokładnie mówić kto pił, a kto nie. Byłam pijana. Pamiętam, że piłam sok z wódką. Wszystko działo się bardzo szybko. Wydaje mi się, że wszyscy piliśmy – mówiła przed sądem Sara S. Prokurator dopytywał, ile alkoholu było na imprezie, ale Sara S. nie mogła przypomnieć sobie szczegółów tego spotkania. - Była chyba tylko wódka. Dwie butelki, wydaje mi się. Nie wiem jakiej wielkości. Nie kojarzę innych drinków – stwierdziła kobieta.
Grupa młodych ludzi postanowiła w końcu zmienić lokal. W drodze do klubu wydarzył się jednak tragiczny wypadek. Arteonem kierował Łukasz Żak. Z nim podróżowała Sara S., Paulina K. Adam K. i Maciej O. - Jechaliśmy zbyt szybko. Prędkość była odczuwalna. Na prędkościomierzu było ponad 180 km na godz.. W samochodzie była głośna muzyka. Siedziałam z tyłu pomiędzy Adamem i Maciejem. Z przodu koło kierowcy siedziała Paulina K. - relacjonowała kobieta.
Jak wynika z ustaleń śledczych, Łukasz Żak, pędząc 226 km na godz. pod wpływem alkoholu, uderzył w forda focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Jedna osoba zginęła, a pozostałe trafiły do szpitala. - Widziałam jak coś czarnego leciało we mnie. Straciłam przytomność. Później pamiętam, że krew spływała mi po twarzy. Dostałam ataku paniki. Słyszałam Adama, który krzyczał: „Sara, żyjesz?!”. Pomagał mi wyjść z samochodu. Drzwi od strony Pauliny i Łukasza były otwarte. Nie było ich w środku. Było bardzo głośno, widziałam dużo świateł. Maciej był ogłuszony, siedział w samochodzie – wspominała Sara S.
Adam K. zaprowadził swoją dziewczynę do cupry, którą podróżowali pozostali imprezowicze. Samochód nie brał bezpośredniego udział w wypadku, ale zdaniem prokuratury jego pasażerowie nie udzielili pomocy poszkodowanym i zastraszali świadków. Następnie opuścili miejsce wypadku, aby uzgodnić wspólną wersję wydarzeń, zanim jeszcze Łukasz Żak zdecydował się na ucieczkę do Niemiec. - Adam miał skręconą kostkę, ale mimo to mnie podtrzymywał. Zaprowadził mnie do cupry i poprosił Kacpra, żeby zawiózł nas do domu – relacjonowała Sara S.
Kacper K. uciekł z miejsca wypadku
Prokurator pytała świadka, dlaczego Kacper K., kierowca cupry, postanowił odjechać z miejsca wypadku. - Odjechał, bo miał dużo punktów karnych. Tak mi się kojarzy, że bał się mandatu i utraty prawa jazdy – tłumaczyła. - Bardzo żałuję, że siedziałam w tym samochodzie. Nie miałam telefonu, żeby wezwać pomoc. Robiłam to, co mówił mój chłopak. Nie wiedziałam, że ktoś ucierpiał w tym wypadku – wyjaśniała Sara S. Stwierdziła przed sądem, że nie zna dobrze Łukasza Żaka. Na imprezie pojawiła się ze względu na swojego partnera Adama K.
- Przed wypadkiem widziałam go raz w wakacje. Wiem, że wyszedł wtedy z aresztu. Wraz z moim chłopakiem poszłam z Łukaszem i jego byłą dziewczyną na obiad – opowiadała. Kobieta przyznała, że po wypadku Łukasz Żak kontaktował się z nią. - Tuż po wypadku posprzeczałam się z nim i zablokowałam go. Nie pamiętam, o co była sprzeczka – zeznała. Prokurator dopytywał kobietę, czy wiedziała, dlaczego Żak wcześniej siedział w więzieniu i że miał zakaz prowadzenia samochodu. Sara S. zaprzeczyła, żeby wiedziała o tym.
Sędzia Maciej Mitera przerwał przesłuchanie świadka i przeniósł je na kolejną rozprawę. Odbędzie się ona 10 sierpnia w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Wtedy zeznawać będą także kolejni świadkowie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET