Poszukiwania zatopionych łodzi na jeziorze Niegocin. Nie żyją ludzie. "Takiej akcji nie było"
Strażacy i policjanci rozpoczną w poniedziałek 12 sierpnia poszukiwania dwóch łodzi zatopionych podczas lipcowego silnego szkwału w jeziorze Niegocin. Są potrzebne do wyjaśnienia przyczyn zgonu ludzi, którzy się utopili. Takiej akcji w ostatnich latach na Mazurach nie było.
Jezioro Niegocin. Rusza akcja poszukiwawcza. Jeszcze takiej nie było
Na prośbę policji w poniedziałek (12 sierpnia - red.) rozpoczynamy badanie jeziora Niegocin przy użyciu sonaru – powiedział PAP rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej Grzegorz Różański. Dodał, że działaniami na wodzie będzie dowodziła policja. - Przy użyciu m.in. drona policjanci wytypowali pięć miejsc, które w pierwszej kolejności chcą sprawdzić sonarem. Mamy nadzieję, że te miejsca są dobrze wytypowane, że uda nam się odnaleźć zatopione jachty – powiedziała PAP oficer prasowa policji w Giżycku Iwona Chruścińska.
Jak przyznała, "takiej akcji poszukiwawczej jeszcze na Mazurach nie było". Dotychczas zwykle policja szukała ciał osób, które się utopiły, a gdy na dno szły łodzie, to przeważnie byli świadkowie i miejsca te od razu oznaczano na mapach. Tym razem policja nie ma żadnych wskazówek co do miejsc, w których mogą się znajdować dwa zatopione jachty. - Będzie to trochę jak szukanie igły w stogu siana. Ale się nie poddajemy, szukamy – podkreśliła policjantka.
Łodzie są potrzebne do wyjaśnienia przyczyn zgonu ludzi, którzy się utopili. Śledczy chcą też wiedzieć, czy były one sprawne technicznie. W niedzielę 28 lipca przez mazurskie jeziora przeszedł gwałtowny wiatr o sile do 12 stopni w skali Beauforta. Na jeziorze Niegocin wywróciła się wówczas łódź, z której ratownikom MOPR udało się uratować kobietę, ale jej partner zmarł. Łódź, na której płynęły ofiary wypadku, zatonęła.
Dzień po nawałnicy na wschodnim brzegu jeziora odnaleziono ciało kobiety, a kolejnego dnia – mężczyzny. Okazało się, że żeglowali na innej łodzi, która też zatonęła. - Jedyna wskazówka, jaką mamy w przypadku łodzi, na której płynęło małżeństwo, które się utopiło, jest taka, że płynęli z Rydzewa w stronę Giżycka – powiedziała Chruścińska.
Policja podzieliła jezioro na kwadraty. "Tam mogą być zatopione łodzie"
Policjanci zaangażowani w szukanie zatopionych jachtów podzielili jezioro Niegocin na kwadraty i nad wyznaczonymi obszarami latali dronem. Przy dobrej widoczności i przejrzystości wody wprawne oko może dzięki obrazowi z drona dostrzec w wodzie obiekty do 10 metrów głębokości – tak policjanci wytypowali pięć miejsc, które będą sprawdzali z udziałem strażaków. - Wszystkie te miejsca są w pobliżu Wyspy Miłości. Nie wykluczamy, że tam mogą być obie zatopione łodzie – powiedziała Chruścińska.
Wyspa Miłości, zwana też Grajewską Kępą, to największa wyspa na Niegocinie. Znajduje się we wschodniej części jeziora, gdzie dobijały fale podczas lipcowego szkwału. Właśnie w tej części odnaleziono ciała małżeństwa, którego łódź jest teraz poszukiwana. Policja prosi o kontakt wszystkich, którzy widzieli w czasie lipcowego szkwału, jak toną łodzie. Informacje od świadków mogą ułatwić poszukiwania.
Jezioro Niegocin jest trzecie pod względem wielkości po Śniardwach i kompleksie Mamr. Ma 2,6 tys. ha. Jego dno nie jest równe – na środku jest duża mielizna, a największa, sięgająca 40 metrów głębina znajduje się w pobliżu giżyckiego portu. Średnia głębokość Niegocina to ok. 10 metrów.
Źródło: Radio ZET/PAP - Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET