`

Karty SIM były aktywowane już kilka lat temu. Na jaw wychodzą nowe fakty ws. dywersji w Polsce

2 min. czytania
24.11.2025 10:27
Obserwuj nas na Google

Czesław Mroczek poinformował, że karty SIM wykorzystane przy aktach dywersji na kolei były aktywowane kilka lat temu. Według wiceszefa MSWiA pokazuje to, że przygotowania do sabotażu trwały długo, a liczba osób powiązanych ze sprawą jest większa niż cztery.

fot. Wojciech Olkusnik/East News/Dawid Wolski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do uszkodzeń infrastruktury kolejowej w Polsce.
  • Które osoby są podejrzane o przeprowadzenie aktów dywersji.
  • Dlaczego aktywowane karty SIM wskazują na długotrwałe przygotowania.
  • Co Polska planuje w sprawie ekstradycji podejrzanych z Białorusi.

Nowe informacje MSWiA o dywersji na trasie Warszawa–Dorohusk

Przed tygodniem w miejscowości Mika w woj. mazowieckim doszło do eksplozji ładunku wybuchowego, który uszkodził tor kolejowy. Dzień później, w pobliżu stacji Gołąb w woj. lubelskim, pociąg z 475 pasażerami musiał gwałtownie hamować z powodu uszkodzonej sieci trakcyjnej.

Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej, informował o zarzutach dla dwóch obywateli Ukrainy, którym przypisuje się przeprowadzenie aktów dywersji na zlecenie Rosji.

Redakcja poleca

Jednym z podejrzanych jest Jewhenij Iwanow, zwerbowany w 2024 r. przez rosyjski wywiad wojskowy GRU. Został zaocznie skazany we Lwowie za przygotowanie zamachu na fabrykę dronów. Według śledczych miał działać na terytorium Polski.

Wiceminister Mroczek o zatrzymanych i roli kart SIM

Wiceszef MSWiA mówił w Polskim Radiu, że zatrzymani mieli kontakt z elementami operacji dywersyjnej. - Na przykład zakup kart SIM, które zostały użyte później w zamyśle do rejestracji tych zdarzeń i transmisji internetowej - wskazał. Podkreślił, że karty były aktywowane kilka lat wcześniej, co jego zdaniem pokazuje, że proces przygotowań był rozłożony na lata i że krąg osób jest zapewne szerszy niż cztery osoby.

Możliwe kolejne zatrzymania w sprawie sabotażu na kolei

Czesław Mroczek przyznał, że mogą pojawić się kolejne zatrzymania. Polska wystąpiła również do Białorusi o wydanie dwóch bezpośrednich sprawców ataków. Wiceszef MSWiA przekazał, że Mińsk zadeklarował współpracę w ustalaniu ich miejsca pobytu. - Lepsza jest taka deklaracja niż gdyby Białoruś powiedziała, że nic w tej sprawie nie wiedzą - dodał.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET