Katastrofa w Lewinie Brzeskim. Relacje załamanych mieszkańców. "Brakuje wszystkiego"
W Lewinie Brzeskim w woj. opolskim trwa dramatyczna akcja służb i wojska. Po ulicach pływają łodzie, które ewakuują mieszańców, transportują jedzenie i wodę dla tych, których żywioł odciął od świata. - Katastrofalna sytuacja jest także w sąsiednich wsiach, gdzie woda uwięziła wielu ludzi - relacjonuje reporter Radia ZET Szymon Kastelik.
Lewin Brzeski. "Gorzej będzie wrócić do tego mieszkania"
Lewin Brzeski jest niemal całkowicie odcięty od świata. Miejscowość leżąca niedaleko Opola została zalana w 90 proc. Pomoc do uwięzionych w domach mieszkańców wojsko musi dostarczać amfibią. Ludzie, którzy zdążyli się ewakuować, nie mogą dostać się do swoich domów i skontaktować z bliskimi.
Jak mówią w rozmowie z reporterem Radia ZET, informacja o powodzi dotarła do nich zbyt późno. - O wpół do pierwszej w nocy usłyszeliśmy syreny i wyszliśmy. Już woda szła. Tak szybko, że nie da się tego opisać, dosłownie w parę sekund - mówił jeden z mieszkańców.
- Jest okropnie. Jestem u córki, to mam co jeść i gdzie spać. Wczoraj mnie zabrała. Gorzej będzie wrócić do tego mieszkania. Tam wszystko zalane - mówi nam zrozpaczona mieszkanka Lewina. - To jest coś okropnego - dodaje.
"Potrzeby są ogromne, bo brakuje wszystkiego"
Właściciel jednego z domów powiedział nam, że jest gorzej niż w 1997 roku, ale pochwalił pomoc służb. - Poziom jest wyższy w tej chwili, bo mamy tutaj znaczniki takie, które w 1997 roku były zalane, a jest troszeczkę wyżej. Natomiast trzeba pochwalić organizację. Wojska jest dużo, ratowników. Dostaliśmy wczoraj posiłki ciepłe. Dziękujemy naszej lewińskiej policji. Cały dzień chodzili po kolana w wodzie - mówił.
Burmistrz Lewina Brzeskiego zdecydował o ewakuacji już we wtorek, ale wiele osób nie posłuchało komunikatów i zostało w zalanym mieście. Ochotniczy strażacy z miasta apelują o wsparcie. Powódź nie oszczędziła nawet ich jednostki. Wszystko, co było w budynku, zostało zniszczone. Nawet mundury i buty.
Pomocy potrzebują także sami mieszkańcy. To przede wszystkim woda butelkowana do picia oraz jedzenie. Do miasta zwożona jest pomoc z całego regionu. - Przy stacji kolejowej powstał wielki punkt pomocy. Dzieje się tu wszystko. Przyjmowane są dary i rozdzielane potrzebne produkty. Co kilka minut przyjeżdża lub odjeżdża wóz z łodzią, a one pływają już po całym mieście. Kluczowe są koparki, które przewożą pomoc i ludzi na swoich łyżkach. Potrzeby są ogromne, bo brakuje wszystkiego - relacjonuje Szymon Kastelik z Radia ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET