Kłótnia na procesie Arkadiusza Kraski. Prokurator ujawnił świadka incognito?
Prokurator pokłócił się z obroną o jednego ze świadków w sprawie oskarżonego o podwójne morderstwo Arkadiusza Kraski. Sąd natychmiast wyłączył jawność rozprawy ze względu na „możliwość ujawnienia tajemnicy”. - Należy rozważyć, czy nie doszło do ujawnienia świadka incognito – komentuje w rozmowie z RadioZET.pl mecenas Michał Kałużny, obrońca oskarżonego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się na rozprawie przeciwko Arkadiuszowi Krasce.
- Kto zeznawał w procesie.
- O co prokurator pokłócił się z obroną.
- Czy oskarżyciel publiczny ujawnił dane świadka incognito.
W Sądzie Okręgowym w Poznaniu trwa proces w głośnej sprawie zabójstwa z 1999 roku, o którą ponownie oskarżony jest Arkadiusz Kraska. Pod koniec środowej (9 września) rozprawy doszło do kuriozalnej sytuacji. Wszystko zaczęło się, gdy obrońca Arkadiusza Kraski mecenas Grzegorz Szwoch chciał wyjaśnić kwestię nieobecności na rozprawie jednego ze świadków (ze względu na kontrowersje wokół statusu świadka postanowiliśmy nie ujawniać jego inicjałów). Przewodnicząca składu orzekającego sędzia Katarzyna Wolff wytłumaczyła, że świadek „zażyczył sobie transportu” do sądu, o czym poinformował dzień wcześniej. Gdy adwokat dopytał, czy obrona ma zapewnić stawiennictwo świadka, którego powołała, wtrącił się prokurator Artur Mądrzak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
„Jestem zdziwiony, że dane świadka są upubliczniane”
- Wysoki Sądzie, chciałbym sprostować pewne rzeczy. Po pierwsze, świadek nie jest wnioskowany przez obrońców, tylko to jest świadek oskarżenia. Co do reszty, nie mogę się tutaj wypowiadać przy jawnej rozprawie. I doskonale wiedzą to obrońcy, bo znają dane tej osoby. Jestem zdziwiony, że dane tego świadka są upubliczniane – podkreślił oskarżyciel publiczny.
- Nie bardzo rozumiem, co pan prokurator insynuuje. Prosiłbym, aby doprecyzował, co ma na myśli – odpowiedział stanowczo drugi z obrońców oskarżonego mecenas Michał Kałużny.
Prokurator Mądrzak stwierdził, że może to zrobić jedynie na niejawnej części rozprawy.
- Sąd postanowił wyłączyć jawność rozprawy z uwagi na możliwość ujawnienia tajemnicy – ogłosiła sędzia Wolff. Dziennikarze zostali wyproszeni z sali sądowej na czas wyjaśnienia kwestii niestawiennictwa jednego ze świadków.
Nie jest tajemnicą, że w śledztwie prowadzonym ponad 25 lat temu przez szczecińską prokuraturę zeznania obciążające Arkadiusza Kraskę złożyło dwóch anonimowych świadków. W aktach sądowych występują jako T-01/99 i T-02/99. Anonimizacja dotyczy nie tylko imienia i nazwiska, ale także takich informacji, jak wiek czy płeć. Poznać je może jedynie prokurator i sąd. Świadkiem incognito może zostać każda osoba, która ma informację o przestępstwie, a obawia się ich ujawnienia ze względów bezpieczeństwa. O przyznaniu tego statusu decyduje śledczy prowadzący postępowanie lub sąd. Dane świadka anonimowego stanowią informację niejawną o najwyższej klauzuli tajności. Ich bezprawne ujawnienie grozi karą nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Kto ujawnił świadka incognito? „Ta kwestia jest oczywista”
Słowa prokuratora na rozprawie oraz decyzja sądu o częściowym wyłączeniu jawności procesu „z uwagi na możliwość ujawnienia tajemnicy” sugerują, że chodzi o jednego ze świadków incognito. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy chodzi o tę samą osobę, która w 2019 roku miała przyznać się organom ścigania, że kłamała składając w śledztwie obciążające Kraskę zeznania.
- Należy rozważyć, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy danych świadka incognito i ewentualnie kto, to uczynił – mówi mecenas Kałużny.
Dopytywany, kto jest za to odpowiedzialny odpowiada wymijająco: - Pozostawiam te kwestię bez odpowiedzi, bo jest ona oczywista. Dalszy przebieg tego postępowania pokaże, jak traktuje się pewne rzeczy w sprawie, o tak dużej wadze jak podwójne zabójstwo – ucina adwokat.
Prokurator Artur Mądrzak szybko opuścił siedzibę sądu. Nie udało się nam uzyskać od niego komentarza. Zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową w Szczecinie, czy oskarżający Kraskę śledczy ujawnił na rozprawie dane świadka incognito, a jeżeli tak, to jakie czekają go konsekwencje. Czekamy na odpowiedź.
Zeznania byłej partnerki Kraski i emerytowanego policjanta
W środę przed Sądem Okręgowym w Poznaniu zeznawało jedynie dwóch z czterech powołanych świadków. Stawiła się Mirella A. - była partnerka Kraski i matka jego dziecka – oraz Arkadiusz W., który jako jeden z pierwszych policjantów był na miejscu zbrodni w 1999 roku.
Mirella A. do poznańskiego sądu przyleciała ze Szwecji, gdzie mieszka na co dzień. - Jestem tutaj aby ich ukarać - mówiła kobieta, po czym wyjaśniła, że chodzi o policjantów. - Byłam zastraszana przez policję. Zrobili krzywdę nie tylko Arkowi Krasce, ale także mi i synowi - podkreśliła.
Była partnerka oskarżonego zeznała przed sądem, że została podstępem zwabiona przez funkcjonariuszy do mieszkania operacyjnego policji. - Powiedzieli mi, że mają nowe dowody i chcą porozmawiać, bo wszystko świadczy o niewinności Arka - opowiadała.
Po A. miała przyjechać opłacona przez policję taksówka i zabrać ją do mieszkania należącego do “Prezesa”. Na miejscu oprócz właściciela czekał na nią człowiek, który miał być ze służb specjalnych. - Gdy zaczęłam dociekać, jakie są dowody na niewinność Arka, zaśmiał się sarkastycznie. Zapytał mnie, czy naprawdę nie wiem, dlaczego tu jestem. Powiedział, że niezależnie, ile mam pieniędzy to nie wyciągnę Arka, bo ta sprawa jest szyta grubymi nićmi - relacjonowała Mirella.
Według kobiety w rogu mieszkania zamontowana była kamera, a w przedpokoju pancerna szafa. Gdy ówczesna partnerka Kraski chciała opuścić mieszkanie, mężczyzna podający się za tajniak zaczął być agresywny.
- Złapał mnie, wystawił przez otwarte okno i krzyczał: “chcesz k**** zginąć?!”. Wciągnął mnie z powrotem. Następnie zamknął w pokoju i powiedział: “koniec zabawy”. Rzucił mnie na materac i kazał się rozbierać - z trudem zeznała Mirella.
Po tych słowa sędzia Wolff wyłączyła jawność rozprawy na czas zeznań kobiety. Po tym jak była partnerka Kraski opuściła salę rozprawy wywołany został kolejny świadek - Arkadiusz W. Mężczyzna odpowiadał na pytania sądu, prokuratora i obrońców dotyczące jego obecności na miejscu zbrodni w 1999 roku jako funkcjonariusza policji. W. na większość pytań nie odpowiedział zasłaniając się niepamięcią. Podczas zeznań emerytowanego policjanta odtworzony został monitoring ze stacji paliw, na której doszło do zabójstwa. Świadek utrzymywał, że wraz z kolegą z patrolu, jako pierwszy zjawił się na miejscu tragedii. Dopiero po kilku minutach miał przyjechać kolejny radiowóz. Po wyemitowaniu nagrania mecenas Michał Kałużny stwierdził, że oba policyjne samochody przyjechały “praktycznie równocześnie”.
Pod koniec zeznań byłego policjanta głos zabrała prokurator w stanie spoczynku Barbara Zapaśnik. “Żelazna Baśka” - jak ochrzciły ją media - doprowadziła do wznowienia postępowania w sprawie zabójstwa, za które skazano Kraskę. W poznańskim sądzie występuje jako przedstawicielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i organizacji Freedom-24. Nie zadaje pytań, gdyż nie jest stroną postępowania, ale może składać oświadczenia.
- Świadek, który jest funkcjonariuszem policji bez żadnych zastrzeżeń przyjmuje, że znaleziono w jednym miejscu cztery łuski, gdy powinien wiedzieć, że strzał powoduje ich rozrzut na znaczną odległość - oświadczyła Zapaśnik.
Arkadiusz W. zeznał, że na miejscu zbrodni zabezpieczył cztery łuski, które znajdowały się koło siebie. - Oczywiście broń (strzał z niej – red.) powoduje rozrzut łusek, ale na miejscu zabezpieczyłem to, co było. Gdyby łuski były położone jedna na drugiej, to tak je zabezpieczyłbym - bronił się były funkcjonariusz policji.
Arkadiusz Kraska drugi raz oskarżony o to samo morderstwo
W 2001 roku Arkadiusz Kraska trafił do więzienia na dożywocie za zabójstwo Marka C. i Roberta S. Mężczyźni zostali zastrzeleni na stacji paliw w Szczecinie. Skazany nigdy nie przyznał się do winy.
18 lat później sprawą Kraski zainteresowała się prokurator regionalna ze Szczecina Barbara Zapaśnik. Śledcza zaczęła przeglądać akta sprawy zabójstwa i doszła do wniosku, że to nie skazany za tę zbrodnię strzelał do ofiar. Kluczowym dowodem okazało się nagranie ze stacji paliw, które nigdy nie zostało odtworzone podczas procesu. „Żelazna Baśka” złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o wznowienie postępowania i uniewinnienie Kraski. Ostatecznie Prokuratura Regionalna w Szczecinie na polecenie Prokuratury Krajowej zdecydowała wycofać się z tych kroków. Mimo tego SN postanowił rozpoznać oba wniosku wytykając wiele uchybień, które miały miejsce w śledztwie i procesie przeciwko Krasce.
W 2019 roku wyrok skazujący Arkadiusza Kraskę został uchylony. Mężczyzna wyszedł na wolność, ale nie został uniewinniony. SN nakazał prokuraturze wznowić postępowanie. Pod koniec 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie po raz drugi oskarżyła Arkadiusza Kraskę o zabójstwo Marka C. i Roberta S. Proces przeciwko mężczyźnie ruszył w połowie lipca przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Jak dotąd odbyły się dwie rozprawy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET