Szczekanie, „zdradzieckie mordy” i groźby. Dlaczego politycy zamieniają Sejm w scenę z TikToka?
Skandaliczne zachowanie posłanki Prawa i Sprawiedliwości Dominiki Chorosińskiej podczas piątkowego (4 września) posiedzenia, to nie pierwszy i - zapewne - nie ostatni wybryk w Sejmie. - Dzisiejszy parlament stanowi emanacje społeczeństwa - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl dr Joanna Modrzyńska, ekspertka od protokołu dyplomatycznego i dobrych manier. Czym wcześniej szokowali reprezentanci narodu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie skandale na przestrzeni lat miały miejsce w Sejmie.
- Dlaczego coraz częściej politycy szokują swoim zachowaniem.
- Czy sytuacja może ulec poprawie.
„Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka" - napisała posłanka PiS Dominika Chorosińska na X, próbując tłumaczyć swoje osobliwe zachowanie.
Przypomnijmy: pełniąca drugą kadencję poselską Chorosińska próbowała zakłócać piątkowe przemówienie wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Kamery zarejestrowały, jak żuje gumę, nagrywa wystąpienie lidera PSL swoim telefonem, a także szczeka. Zwierzęce dźwięki zostały uwzględnione w stenogramie z posiedzenia.
„Parlamentarzyści są wybrańcami narodu”
Oburzająca postawa członkini PiS była szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Choć nietrudno o przykłady krytyki ze strony oponentów opozycji, to trudno doszukiwać się przeprosin ze strony partyjnych kolegów i koleżanek Chorosińskiej.
- Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca - powiedział, jako nieliczny, wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.
Takie sceny są niedopuszczalne zwłaszcza w parlamencie. Posłowie i senatorowie reprezentują w nim cały naród. Często obradują w obecności prezydenta.
- Dlatego powinniśmy wymagać od nic szczególnego zachowania podczas wykonywania swoich obowiązków i nie tylko. Parlamentarzyści są wybrańcami narodu. Nie jest to określenie na wyrost - wyjaśnia dr Joanna Modrzyńska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
„Wybrańcy narodu” nie raz zaskoczyli swoimi ekscesami. Już na początku lat dwutysięcznych ściany budynku przy ulicy Wiejskiej w Warszawie były świadkami ekscentrycznych zachowań polskich polityków. W Sejmie miała odbyć się debata nad odwołaniem ministra skarbu Emila Wąsacza. Tuż przed nią poseł AWS Gabriel Janowski krzyczał, całował w dłoń zarówno kobiety, jak i mężczyzn oraz wykonał dziesięć podskoków, każdy głośno licząc. Okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Rok później, już bez nielegalnych substancji, okupował gabinet ministra skarbu. Innym razem, gdy blokował sejmową mównicę, został usunięty siłą przez Straż Marszałkowską.
Sejmowe afery: sałatka, środkowy palec i blokada mównicy
Z biegiem czasu skandali w polskim parlamencie zamiast ubywać było coraz więcej. Agresywne kampanie wyborcze i coraz większa popularność mediów społecznościowych doprowadziły do brutalizacji języka posłów. W 2017 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński wykrzyczał w stronę opozycji, że mają „zdradzieckie mordy” i są „kanaliami”. Na mównicę wszedł bez żadnego trybu przewidzianego w regulaminie Sejmu.
Z kolei we wrześniu 2021 roku ówczesny poseł Grzegorz Braun dopuścił się gróźb w stosunku do ministra zdrowia Andrzej Niedzielskiego mówiąc do niego „będziesz pan wisiał”. A w grudniu 2023 roku na sejmowym korytarzu zgasił świece chanukowe. Doszło wówczas do przepychanek.
Do tego dochodzą liczne grupowe okrzyki wydobywające się z poselskich ław. W 2023 roku w trakcie debaty o Krajowej Radzie Sądownictwa z ław koalicji padały okrzyki „Będziesz siedział” pod adresem Zbigniewa Ziobry. Z kolei podczas wyboru nowego marszałka Sejmu posłowie PiS skandowali „Hańba” i „Precz z komuną”, gdy przedstawiana była kandydatura Włodzimierza Czarzastego z Lewicy. Prawicowi politycy demonstracyjnie opuścili salę obrad.
Skandalicznego gestu dopuściła się w 2020 roku posłanka partii Kaczyńskiego Joanna Lichocka. Po głosowaniu nad przyznaniem blisko 2 miliardów złotych rekompensaty dla TVP i Polskiego Radia, wcześniej odrzucono pomysł przeznaczenia tych pieniędzy na onkologię, skierowała w stronę opozycyjnych ław środkowy palec. Lichocka tłumaczyła, że nie chciała wykonać wulgarnego gestu, a jedynie podrapać się pod okiem.
W historii Sejmu RP nie brakowało również absurdalnych scen. W 2014 roku posłanka PiS Krystyna Pawłowicz w Sejmie jadła sałatkę i kebaba, co wzbudziło niesmak wśród pozostałych uczestników obrad. Na zwrócenie uwagi Pawłowicz miała odpowiedzieć inwektywami.
W parlamencie byliśmy świadkami nie tylko słownych, ale również fizycznych przepychanek. Na przełomie 2016 i 2017 roku w Polsce doszło do kryzysu sejmowego. Z powodu prób wprowadzenia zmian w organizacji pracy dziennikarzy na terenie izby niższej i wykluczeniem z posiedzenia posła Michała Szczerby część polityków opozycji zablokowała sejmową mównicę. Protest przeniósł się nawet na ulice polskich miast.
„To jest przede wszystkim brak szacunku wobec Polaków”
Dlaczego politycy dopuszczają się takich zachowań? Według dr Joanny Modrzyńskiej, walczą o uwagę wyborców, tyle że powinni to robić w sposób zgodny z zasadami kultury i dobrego wychowania.
- Za tym konkretnym obrażanym posłem stoją jego wyborcy. To jest brak okazania szacunku przede wszystkim Polakom, którzy wybrali swojego reprezentanta w Sejmie - tłumaczy ekspertka.
Polscy parlamentarzyści nie wyróżniają się - pozytywnie ani negatywnie - na tle swoich kolegów i koleżanek z innych europejskich krajów. Przydałyby się jednak surowsze kary.
- Biorą udział w ogólnym trendzie, w którym zamienia się wyjątkowe miejsce, jakim jest parlament, na scenę rodem z TikToka. W Polsce za to jest duży problem z karaniem posłów za występki - mówi dr Modrzyńska.
Niestety nic nie wskazuje, aby sytuacja uległa poprawie - przede wszystkim w kontekście zachowania polityków. Społeczeństwo nagradza kontrowersyjne postawy przy urnach wyborczych.
- Ludzie zakreślają krzyżyk przy nazwisku osoby, którą kojarzą, a niekoniecznie przy nazwisku tej, która ma za sobą szczególne osiągnięcia. W większości przypadków parlament stanowi niemalże idealną emanację społeczeństwa. Skoro ono nie ma wymagań wobec swoich reprezentantów, to niestety będziemy w Sejmie doświadczać podobnych scen, jak ostatnio - przewiduje ekspertka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET