Ważny funkcjonariusz Straży Granicznej ucieka na emeryturę. W tle prokuratorskie śledztwo
Jego decyzje pozbawiły uprawnień doświadczoną pilotkę i niemal uziemiły warty 50 mln zł śmigłowiec. W efekcie Straż Graniczna musiała wydawać pieniądze na zadania, które mogła zrealizować sama. Gdy prokuratorskie śledztwo nabrało rozpędu, ważny funkcjonariusz SG nagle złożył wniosek o odejście i niespodziewanie odszedł na emeryturę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego szef personelu lotnictwa SG odszedł nagle na emeryturę.
- Jakie konsekwencje dla SG spowodowało zawieszenie pilotki przez mjra Przybyłka.
- Na jakim etapie jest prokuratorskie śledztwo w sprawie decyzji mjra Przybyłka.
Chodzi o szefa personelu Biura Lotnictwa Straży Granicznej mjra Jerzego Przybyłka. A w zasadzie byłego szefa. Funkcjonariusz tuż przed długim majowym weekendem opuścił formację i przeszedł na emeryturę. - Nic na to nie wskazywało, wcześniej nie mówił, że ma taki plan. Wręcz przeciwnie, twierdził, że będzie latał tak długo, jak będzie mógł - mówi RadioZET.pl jeden z funkcjonariuszy lotnictwa SG.
Ekspresowe odejście ważnego funkcjonariusza SG. Piloci zaskoczeni
Mjr Jerzy Przybyłek to jeden z bohaterów publikacji RadioZET.pl ze stycznia tego roku. Ujawniliśmy w niej, jak bez podawania podstaw doprowadził do zawieszenia w lotach A., doświadczoną pilotkę SG, a następnie nie dopuścił jej do egzaminu przedłużającego uprawnienia do pilotowania najdroższego w formacji śmigłowca EC-135. W efekcie maszyna niemal przestała patrolować granice Polski, bo w całej formacji mogą nią latać zaledwie dwie osoby. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.
- Sprawa odejścia Przybyłka jest zagadkowa z kilku powodów. Przede wszystkim mundurowi zazwyczaj odchodzą ze służby w pierwszych miesiącach roku. Przeważnie w styczniu, bądź lutym. To dla nas korzystne, bo najpierw otrzymujemy waloryzację uposażeń, a w marcu od razu waloryzację emerytur. W ten sposób nasze świadczenia mogą wzrosnąć nawet o kilkanaście procent. Czasem zdarzy się, że ktoś odejdzie w połowie roku, ale tak nagle w maju? Totalnie bez sensu - zauważa nasz rozmówca.
Jak twierdzi, decyzja mjra Przybyłka musiała być nagła. Według niego najprawdopodobniej we wniosku o zwolnienie ze służby poprosił też o skrócenie standardowego, trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. - Doświadczeni funkcjonariusze zazwyczaj nie ukrywają, że odejdą na emeryturę. Mówią o tym wprost. Tymczasem tutaj była absolutna cisza. Tydzień przed majówką, to był poniedziałek albo wtorek 20 lub 21 kwietnia dyrektor Biura Lotnictwa poinformował o tym fakcie, ale bardzo zdawkowo. W piątek, 24 kwietnia, Przybyłka już nie było w służbie. To naprawdę ekspresowy tryb - zauważa kolejny funkcjonariusz.
Mundurowy dodaje, że szef personelu lotniczego do samego końca stwarzał pozory, że ani artykuły, ani śledztwo nie robią na nim wrażenia. Ale odejście zbiegło się w czasie z faktem, gdy poszkodowaną funkcjonariuszkę w śledztwie zaczął reprezentować profesjonalny pełnomocnik.
Kosztowne decyzje szefa personalu lotnictwa SG
Śledztwo, o którym mówią nasi rozmówcy, prokuratura wszczęła w listopadzie ubiegłego roku. Najpierw, już w październiku, na nieprawidłowości wskazała pilotka. Później na taki sam krok zdecydowało się Biuro Spraw Wewnętrznych SG, którego zadaniem jest tropienie nieprawidłowości i nadużyć w formacji. Postępowanie prowadzone jest w sprawie „przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego - ustalonego oficera starszego w stopniu majora (chodzi o mjra Przybyłka - przyp. red.) z Biura Lotnictwa Straży Granicznej w dniu 18 lipca 2025 r. w Warszawie poprzez niedopuszczenie ustalonej osoby do egzaminu na przedłużenie uprawnień TR na śmigłowcu EC135 oraz wstrzymaniem wyżej wymienionego pilota od wykonywania lotów operacyjnych, czym działał na szkodę interesu publicznego i prywatnego ustalonej osoby, to jest o czyn z art. 231 par. 1 kk.” - informował RadioZET.pl prokurator Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przestępstwo jest zagrożone karą do trzech lat więzienia.
Sprawa ma jednak szerszy kontekst. Pilotki do egzaminu nie dopuszczono rzekomo dlatego, że nie chciała oddać oryginałów książki lotów do Biura Lotnictwa SG. To jednak dość kuriozalny argument, ponieważ książka jest własnością pilota. Przedstawia się ją tylko do wglądu. Zanim to nastąpiło, w maju ubiegłego roku, wobec A. wszczęto postępowanie wyjaśniające. Poszło o złożenie przez nią prywatnego wniosku do Urzędu Lotnictwa Cywilnego o uzyskanie wyższej licencji lotniczej. Była to decyzja byłego szefa BL SG mjr. Krzysztofa Sidora, który kilka tygodni później także w przyspieszonej procedurze pożegnał się ze stanowiskiem.
Z kolei w połowie czerwca ubiegłego roku szef personelu BL SG mjr Jerzy Przybyłek nakazał odsunąć A. od wykonywania „czynności lotniczych” ze względów bezpieczeństwa. Szczegółów nie podał. Według naszych informatorów chodziło głównie o upokorzenie pilotki. Decyzja Przybyłka wywołała konkretne, negatywne skutki finansowe dla formacji. Najpierw uziemiony został helikopter Anakonda, bo oprócz A. nikt nie ma odpowiedniej licencji, by nim latać. Następnie, po niedopuszczeniu pilotki do egzaminu, praktycznie przestał latać śmigłowiec EC 135 kupiony za 46 mln zł. Oprócz A. uprawnienia do latania nim ma jeszcze tylko jeden pilot. Efekt jest taki, że maszyna lata po dwie-trzy godziny w miesiącu.
Helikopter EC135 Straży Granicznej
Co więcej, Straż Graniczna musiała płacić zewnętrznemu pilotowi za próby techniczne na śmigłowcu Anakonda i za wynajem części zamiennych. Mjr Przybyłek odwiesił więc pilotkę, jednak pozwolił jej tylko na wykonywanie lotów szkoleniowych i technicznych, a nie tych najważniejszych, czyli operacyjnych. Ta decyzja także nie zawierała uzasadnienia.
Ostatnia decyzja mjra Przybyłka. „Zrobił jej ewidentnie na złość”
Tuż przed odejściem na emeryturę mjr Przybyłek kolejny raz postanowił zrobić na złość pilotce. Nasi informatorzy z Komendy Głównej SG twierdzą, że nie podpisał dokumentów potwierdzających loty A. w służbie. To kilkaset godzin spędzonych w powietrzu. Dokumenty czekają na podpis od lutego ubiegłego roku. Ta decyzja znacząco utrudnia rozwój, w tym ubieganie się o wyższe licencje czy nowe uprawnienia. W niektórych przypadkach może nawet zablokować taką możliwość.
Nie wiadomo dlaczego mjr Przybyłek tak zrobił. Wiadomo natomiast, że tylko on w BL SG mógł podjąć decyzję o podpisaniu lub nie wspomnianych dokumentów. - Zrobił jej ewidentnie na złość – komentuje jeden z naszych rozmówców.
Dodajmy, że A. już wcześniej zgłaszała problemy do bezpośrednich przełożonych, w tym dyrektorów Biura Lotnictwa, Komendanta Głównego SG, BSW oraz Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania i Etyki Zawodowej. Nie przyniosły one rezultatów. Dopiero po zawiadomieniu do prokuratory w Pucku do akcji wkroczyło BSW. Kilka dni później złożyło osobne zawiadomienie, tym razem do warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
Prokuratorskie śledztwo trwa. „Postępowanie karne jest nadal kontynuowane i zostało przedłużone do dnia 3 sierpnia 2026 r.” - informuje prokurator Skiba. Jak zaznacza, jest ono prowadzone „w sprawie, a nie przeciwko”. To oznacza, że nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Z naszych informacji wynika, że śledczy nadal gromadzą dokumentację i przesłuchują kolejnych świadków. Wkrótce mają przesłuchać samą funkcjonariuszkę.
Dlaczego mjr Przybyłek nagle odchodzi? Straż Graniczna nie odpowiada
O powody odejścia ze służby mjra Przybyłka zapytaliśmy rzeczniczkę Komendanta Głównego SG mjr Annę Sobieską-Tekień. Chcieliśmy wiedzieć, kiedy złożył wniosek i kiedy odejdzie/odszedł ze służby, dlaczego jego odejście odbywa się w przyspieszonej procedurze i czy ma to związek z toczącym się postępowaniem prokuratorskim. Pytaliśmy też o to, na jakim etapie jest postępowanie BSW oraz czy zapadły w nim jakieś decyzje oraz czy funkcjonariusz został ukarany.
Na żadne z tych pytań rzeczniczka nie odpowiedziała. Nie zaprzeczyła jednak naszym ustaleniom. „Zgodnie z przepisami pragmatyki służbowej każdy funkcjonariusz ma uprawnienie do złożenia pisemnego zgłoszenia wystąpienia ze służby. Złożenie takiego oświadczenia przez funkcjonariusza obliguje przełożonego właściwego w sprawach osobowych do wydania rozkazu personalnego w przedmiocie zwolnienia ze służby. Jednocześnie przełożony właściwy w sprawach osobowych nie jest uprawniony do badania przyczyn złożenia przez funkcjonariusza oświadczenia woli” - odpowiedziała mjr Sobieska-Tekień.
Pytana o śledztwo prokuratury i ustalenia BSW rzeczniczka oznajmiła, że „Straż Graniczna nie jest uprawniona do informowania o przebiegu tych czynności, co wynika z pierwszeństwa przepisów procedury karnej przed jawnością informacji publicznej”.
Po naszych publikacjach interwencję poselską w Komendzie Głównej SG przeprowadziły posłanki PiS: Magdalena Filipek-Sobczak, Agnieszka Ścigaj i Anna Szmidt. Dwukrotnie zadały szereg pytań dotyczących poszkodowanej pilotki. Otrzymały jednak wymijające odpowiedzi. Na tym zakończyły interwencję.
O powody przejścia na emeryturę, niedopuszczenie pilotki do egzaminu i prokuratorskie śledztwo chcieliśmy zapytać mjra Jerzego Przybyłka. Nie odbierał jednak telefonu. Nie odpowiedział też na prośbę o kontakt.
Pilotka A. także nie chciała rozmawiać o sprawie. - Dopóki trwa śledztwo, nie chcę komentować tego, co się wydarzyło - ucina.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET