`

MEiN proponuje wyższe stawki za sprawdzanie matury 2023. Ale nie dla wszystkich

3 min. czytania
17.01.2023 14:58
Obserwuj nas na Google

Ministerstwo Edukacji i Nauki przyznaje, że nowa matura 2023 wymaga więcej pracy przy jej ocenianiu. Nauczycieli do sprawdzania egzaminów stara się zachęcić podwyżkami. 10 zł brutto więcej za jeden arkusz otrzyma polonista. Podwyżkę przewidziano także dla egzaminatorów języków obcych.

Matura
fot. MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

Ministerstwo Edukacji i Nauki zaproponowało wyższe wynagrodzenie za sprawdzanie nowej matury, do której w maju w tym roku podejdą pierwsi absolwenci czteroletniego liceum. Zmiana formuły egzaminów to efekt reformy edukacji: likwidacji gimnazjów, wydłużenia nauki w szkole średniej, a co za tym idzie nowych podstaw programowych. Do nich trzeba było dostosować arkusze maturalne.

Matura 2023. Ile więcej zarobią nauczyciele?

Podwyżkę przewidziano dla egzaminatorów z języka polskiego i języka obcego. Ile więcej zarobią? Stawki ustala się w odniesieniu do wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela dyplomowanego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym. To obecnie 4224 zł. Za sprawdzenie i ocenienie jednej pracy na podstawie z polskiego egzaminator otrzymałby więc 38,99 zł brutto (czyli 0,923 proc. wynagrodzenia zasadniczego). MEiN proponuje jednak, by za arkusz płacić 48,58 zł brutto (czyli 1,15 proc. wynagrodzenia).

W wypadku angielskiego na poziomie podstawowym za ocenienie jednej pracy dostaje się 0,386 proc. minimalnej stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela dyplomowanego. Czyli 16,30 zł brutto. Ministerstwo chce zapłacić 21,12 zł brutto (0,5 proc. stawki).

MEiN w opublikowanym właśnie uzasadnieniu projektu rozporządzenia przyznało, że egzaminatorzy pracy będą mieli teraz więcej. „Są przedmioty, w których liczba zadań otwartych będzie zdecydowanie większa niż w arkuszach stosowanych obecnie” - czytamy w uzasadnieniu. Stąd podwyżki tylko dla polonistów i nauczycieli języków obcych.

Redakcja poleca

Do tej pory egzaminator z polskiego sprawdzał i oceniał ok. 10 zadań otwartych i wypracowanie na co najmniej 250 wyrazów. W nowej formule będzie 15 takich zadań, a wypracowanie ma liczyć co najmniej 400 wyrazów. W arkuszu z angielskiego na podstawie dotychczas egzaminator miał do sprawdzenia jedynie dłuższą wypowiedź pisemną na ok. 80–130 wyrazów. Od 2023 roku do ocenienia będzie miał ok. 15 zadań otwartych z krótkimi odpowiedziami i krótkie wypracowanie do 150 wyrazów.

Nauczyciele: matury w takiej formule nie sprawdzimy

Według nauczycieli to jednak nie jedyny powód podniesienia stawek za sprawdzanie matur. W ten sposób ministerstwo stara się przekonać do pracy tych, którzy coraz częściej ogłaszają, że matury 2023 sprawdzać nie będą.

Dotyczy to zwłaszcza polonistów, którzy wielokrotnie apelowali o okrojenie wymagań egzaminacyjnych i zmianę zasad oceniania. Napisali nawet w tej sprawie petycję, którą poparło ponad 36 tys. osób. „Rolą egzaminatora będzie teraz skrupulatne wyliczanie i odnotowywanie błędów ucznia. Kilkugodzinny wysiłek intelektualny młodego człowieka sprowadzony został do szeregu tabelek. Broszura z wytycznymi dla egzaminatora liczy prawie 20 stron!" - tłumaczą w petycji.

Zaznaczają, że chcą stanąć po stronie uczniów, a dobro ucznia wymaga, by „wreszcie powiedzieli „dość". Dlatego egzaminu maturalnego w takiej formule nie będą oceniać. Zadeklarowali to inicjatorzy petycji, czyli Dariusz Martynowicz, Nauczyciel Roku 2021, Marcin Dzierżawski („Belfer na zakręcie”), Aleksandra Korczak (finalistka konkursu Nauczyciel Roku 2022), Paweł Lęcki (nauczyciel języka polskiego, felietonista), Wojciech Rzehak („Ponury Polonista”). Do nich dołączają jednak kolejni nauczyciele.

W 2023 r. do egzaminu maturalnego w nowej formule przystąpi ok. 170 tys. absolwentów czteroletnich liceów. Oznacza to, że konieczne będzie sprawdzenie ok. 374 tys. arkuszy z polskiego i z języka obcego na poziomie podstawowym. Roczny wzrost wydatków w 2023 r. na to wyniesie ok. 3,7 mln zł.

Rok później maturzystów będzie już znacznie więcej, bo dojdą poprawki z 2023 roku i pierwsi absolwenci pięcioletnich techników. To ok. 310 tys. osób i dodatkowe ok. 7,2 mln zł. W latach 2026 i 2027 kwota ta znów będzie wyższa o ok. 35 proc. (wyniesie ok. 9,7 mln zł), bo wtedy do matury podejdzie kumulacja dwóch roczników – wciąż skutek reformy edukacji.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET