Ponad 30 tys. podpisów pod apelem o zmianę matury. "Egzaminu w takiej formule oceniać nie będziemy"

4 min. czytania
03.01.2023 13:24
Obserwuj nas na Google

Ponad 30 tys. osób podpisało się już pod petycją do CKE „o ludzki wymiar nowej matury z języka polskiego”. A konkretnie o zmianę zasad oceniania egzaminu. - Osiągnięto chaos, z jakim nie mieliśmy do czynienia po roku 2001 - piszą w petycji poloniści i zapowiadają: - Dobro ucznia wymaga, byśmy wreszcie powiedzieli „dość”. My egzaminu maturalnego w takiej formule oceniać nie będziemy.

Matura 2023
fot. PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER

Rok szkolny 2022/2023 będzie pierwszym, w którym maturzyści napiszą nową maturę. To skutek reformy edukacji, likwidacji gimnazjów i wydłużenia czasu nauki w szkołach ponadpodstawowych, co z kolei wpłynęło na zmianę podstawy programowej.

„Egzamin maturalny 2023 w formule zaproponowanej przez Centralną Komisję Egzaminacyjną stanowi niechlubne ukoronowanie trwającej od kilku lat deformy polskiego systemu edukacyjnego, jest także konsekwencją absurdalnej, anachronicznej podstawy programowej oraz złych wymagań egzaminacyjnych” - oceniają poloniści w petycji i apelują do CKE „o ludzki wymiar nowej matury z języka polskiego”.

Pod petycją w ciągu niecałego miesiąca podpisało się już ponad 30,5 tys. osób. Liczba ta z dnia na dzień rośnie. Apel do CKE poparli m.in. Iwona Pietrzak- Płachta, Nauczyciel Roku 2022, Michał Rusinek, były sekretarz noblistki Wisławy Szymborskiej czy reżyser Wojciech Smarzowski.

Matura 2023. Chaos, jakiego nie było od 20 lat

Petycja dotyczy egzaminu z polskiego, bo ten, zarówno pisemny jak i ustny, zmieni się najbardziej. Zmiany zdaniem nauczycieli przygotowano „pośpiesznie i prowizorycznie”. Świadczą o tym m.in. kolejne aneksy i aktualizacje informatora maturalnego – ostatnia jest z listopada 2022 roku. Sam informator opublikowano zresztą bardzo późno, bo dopiero w marcu 2021 roku, a więc praktycznie po dwóch latach nauki obecnych maturzystów.

„Osiągnięto tym samym chaos, z jakim nie mieliśmy do czynienia po roku 2001” - piszą poloniści. Dodają, że radykalnie zmieniła się sama filozofia egzaminu, bo rolą egzaminatora będzie teraz skrupulatne wyliczanie i odnotowywanie błędów ucznia. "Kilkugodzinny wysiłek intelektualny młodego człowieka sprowadzony został do szeregu tabelek. Broszura z wytycznymi dla egzaminatora liczy prawie 20 stron!" - przypominają.

Redakcja poleca

Ich zdaniem taka koncepcja prowadzi do licznych paradoksów i absurdów. Np. uczeń, który napisze słabiutką pracę na wymaganych 300 słów i popełni 8 błędów interpunkcyjnych oraz 4 błędy ortograficzne, otrzyma za interpunkcję i ortografię 0 punktów. "Uczeń, który napisze erudycyjną pracę na 1300 słów i popełni tyle samo błędów, w powyższych kategoriach również otrzyma 0 punktów" – podają przykład jednego z absurdów. Tak samo jest w wypadku oceny języka. Im praca będzie dłuższa, tym bardziej wzrośnie ryzyko popełnienia przez zdającego kolejnych błędów językowych, a tym samym otrzymania niższej oceny za język.

„Także kryteria oceniania zawartości merytorycznej wypracowania są niejasne, nieczytelne, niespójne, uznaniowe, a w efekcie krzywdzące uczniów. Jak prawidłowo rozstrzygnąć, czy w pracy mamy do czynienia z argumentacją „bogatą”, czy tylko „zadowalającą”, a może jedynie „trafną”?” - piszą w petycji nauczyciele. „To, co ma do powiedzenia młody człowiek – sens podjętych przezeń rozważań, jego wysiłek, jego praca – zniknie, zostanie zamienione na tabelki, przeliczające błędy na punkty, które trzeba odjąć, przemielające myśli na procenty” - dodają, licząc, że CKE zmieni te zasady.

Rok szkolny 2022/23 i kolejna petycja

Nauczyciele zaznaczają, że nie wzywają nikogo do bojkotu oceniania matury. Chcą po prostu stanąć po stronie uczniów, a dobro ucznia wymaga, by „wreszcie powiedzieli „dość". "My egzaminu maturalnego w takiej formule oceniać nie będziemy" - dodają na koniec w petycji i wzywają CKE do natychmiastowych korekt kryteriów oceniania matury pisemnej z języka polskiego.

Inicjatorami petycji są Dariusz Martynowicz, Nauczyciel Roku 2021, Marcin Dzierżawski („Belfer na zakręcie”), Aleksandra Korczak (finalistka konkursu Nauczyciel Roku 2022), Paweł Lęcki (nauczyciel języka polskiego, felietonista), Wojciech Rzehak („Ponury Polonista”).

To nie pierwsza petycja w sprawie nowej formuły matury. Na początku roku szkolnego apel o odwołanie egzaminu ustnego z polskiego do Ministerstwa Edukacji i Nauki napisali maturzyści. - Jest jest to brutalna próba przywrócenia prestiżu maturze. Z drugiej strony trzeba trafić w schemat. Musimy wybrać, czy uczymy się robić zadania, czy pisać zadania jak na maturze, bo to dwie różne rzeczy – oceniał w podcaście „Szkoła marzeń” Miłosz, tegoroczny maturzysta, który podpisał się pod petycją.

Redakcja poleca

O przygotowaniach do matury w „Szkole marzeń” opowiadał tak: - Już w pierwszej klasie usłyszeliśmy: „wy jako rocznik królików doświadczalnych będziecie pisać nową maturę.” Nikt nie wiedział, jak będzie wyglądała, z czego będzie się składała, więc uczono jak wcześniej.

Przez pół roku. Bo w drugim semestrze zaczęła się nauka zdalna. Potem uczniowie raz uczyli się ze szkoły, za chwilę lądowali na zdalnym i tak było aż do połowy drugiej klasy. - W semestrze letnim wróciliśmy i zaczęliśmy się orientować, jakie mamy braki. Jak mają wyglądać egzaminy, dowiedzieli się w zasadzie dopiero w trzeciej klasie. Teraz łapiemy za repetytoria i zakreślamy strony, które wymagają powtórzenia. Okazuje się, że to jedna czwarta – mówił w „Szkole marzeń” licealista.

Co na to MEiN i CKE?

MEiN i CKE wydają się głusi na apele uczniów i nauczycieli. Dyrektor CKE Marcin Smolik w rozmowie z portalem RadioZET.pl zaznaczał, że ze względu na naukę zdalną i tak ograniczono zakres wymagań egzaminacyjnych na 2023 rok. Zmieniono też konstrukcję arkuszy, np. na wypracowaniu będzie wymagane mniej słów. - Tych udogodnień jest więc sporo. Jak ktoś podszedł do tego poważnie, to naprawdę nie widzę zagrożeń, aby przygotować się porządnie do egzaminu i dobrze go zdać - mówił.

Przyznał, że co prawda przy pierwszej i drugiej sesji egzaminacyjnej w nowej formule zawsze jest większa niepewność, jeśli chodzi o wyniki. Bo nawet jak CKE testuje zadania, to na osobach, które nie uczyły się według tej podstawy programowej. - Nasze próbne zastosowania pokazują jednak, że nie powinno być tragedii – mówił w rozmowie z RadioZET.pl.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET