Menedżer Łukasza Skorupskiego: Nie jest to ludzkie. Został źle potraktowany
Łukasz Skorupski znów nie znalazł uznania w oczach trenera Jana Urbana i nie został powołany do reprezentacji Polski. - Jest bardzo rozgoryczony tym, że w taki został sposób potraktowany. Nie jest to ludzkie - komentuje menedżer piłkarza, Daniel Kaniewski, w rozmowie z Mateuszem Ligęzą z Radia ZET.
Mateusz Ligęza, Radio ZET: Brak powołania do reprezentacji Polski dla Łukasza Skorupskiego rozgrzał wszystkie media. Zastanawiam się, jak on czuje się z faktem, że w listopadzie ponownie nie ma go w kadrze i to przy wielu problemach z bramkarzami. Czy on myśli o tym, żeby dać sobie spokój z reprezentacją Polski?
Daniel Kaniewski, menedżer Łukasza Skorupskiego: Rozmawialiśmy o tym. Przy jego obecnej formie, którą prezentuje w klubie, przy bardzo dobrych występach, przy tym, jak został ogłoszony zawodnikiem meczu po spotkaniach - czy to bardzo dobrym występie z AC Milan, czy z Monzą, uważaliśmy, że na pewno będzie brany pod uwagę. Dzisiaj wręcz już jestem pewny po tych powołaniach, kiedy jego nie ma na liście, że jeśli nastąpiłaby jakakolwiek kontuzja bramkarza, który jest powołany, Łukasz również nie otrzymałby szansy.
Nie zostałby powołany ze względów sportowych, z powodu decyzji sztabu szkoleniowego? Czy chodzi o coś innego? Może o konflikt z Robertem Lewandowskim?
Nie, uważam, że chodzi bardziej o konflikt ze sztabem. Komuś po prostu Łukasz w tej kadrze nie pasuje. Dzisiaj, patrząc na to, nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego tak to wygląda. Możemy sobie też powiedzieć o tym, że Marcin Bułka ostatnio był zwycięzcą tego zgrupowania, gdzie nie było na nim Łukasza. I myślę, że dzisiaj sztab szkoleniowy - myślący sobie w ten sposób, że niedługo wróci Marcin - jakby Łukasz zaliczył bardzo dobre występy, to byłby znów problem, więc wybrał mniejsze zło.
Wróćmy jeszcze do tego październikowego zgrupowania. Jak wyglądało to dokładnie? Bo graliśmy wtedy cztery spotkania. Ostatecznie Skorupski się na nim nie pojawił. A był blisko powołania?
Wręcz byliśmy pewni, że będzie powołany. Jeżeli sztab szkoleniowy ma z zawodnikiem kontakt, rozmawia z nim, dyskutują, czy nie ma jakiejś kontuzji, czy jakiś mięsień go bardziej nie ciągnie, jak mają się przygotować - czy może jakaś rehabilitacja będzie potrzebna, może lepszy wypoczynek. Liga włoska czasami rozgrywa swoje spotkania bardzo późno w niedzielę i pamiętam, że tam też były pewne komplikacje. Aczkolwiek byliśmy pewni, że Łukasz dostanie na to zgrupowanie powołanie ze względu na to, że sztab szkoleniowy dzwonił do niego praktycznie co dzień czy co dwa dni. Tak to wygląda z każdym zawodnikiem, który grał w reprezentacji, i z którym współpracowałem w reprezentacji. I tak samo wyglądało to z Łukaszem, więc dla mnie było to normalne, jeżeli ktoś dzwoni i mówi ci przed samym zgrupowaniem: „Dobra, to jutro powołania, szykuj się”.
Do tego dochodzą też formalności. To są bilety lotnicze i inne rzeczy związane z transportem, bo czasami po Łukasza potrafiłem sam pojechać na lotnisko, a czasami przyjeżdżało po niego specjalne auto, które zawoziło go pod hotel. Tak to wyglądało. Teraz niestety takie coś nie miało miejsca. Po treningu podszedł do telefonu. Zobaczył kilkadziesiąt nieodebranych połączeń i wiadomości o tym, czy wie, że nie jest powołany, a jeżeli wie, to dlaczego? Był w szoku.
Czy on myśli teraz, żeby rzucić to wszystko, żeby dać sobie spokój? Ponad sześćdziesiąt meczów, bodajże, w roli rezerwowego. Nigdy tak naprawdę nie doczekał się tej prawdziwej bluzy z numerem jeden. Może ogłosi, że po prostu daje sobie spokój i gra tylko w Bolonii.
Dzisiaj może powiedzmy sobie to tak. Próbowałem na to pytanie… może nie odpowiedzieć, ale jesteśmy tak tym wszystkim nasiąknięci po tych dwóch dniach, gdzie się ten hejt po prostu w jakiś sposób rozlał, że wiem, co przeżywa ten chłopak. Akurat podczas naszej rozmowy, w tej chwili rozgrywa bardzo ważne spotkanie w lidze włoskiej. Wiemy, że po pierwszej połowie jest 0:0, tak? Teraz trwa druga połowa. Zastanawiałem się, w jakiej będzie formie. Powiedział, że on jest skupiony teraz na tylko na lidze włoskiej. I tak to wygląda.
Ale muszę też odpowiedzieć na to pytanie, które zostało mi przed chwilą zadane. Ono jest ciężkie. Owszem, on widzi, co się stało. Jest w jakimś stopniu może nie załamany tą sytuacją, ale po prostu bardzo rozgoryczony tym, że w taki został sposób potraktowany. Jeżeli rozgrywamy sześćdziesiąt osiem spotkań, dokładnie chyba to jest sześćdziesiąt osiem, z tego co naliczyłem, jako rezerwowy - jako zmiennik Łukasza Fabiańskiego, jako zmiennik Artura Boruca, jako zmiennik Wojtka Szczęsnego… Przegryzał to, pomagał zespołowi. Wiedział, że są lepsi zawodnicy jako jedynka, ale wiedział, że kiedyś przyjdzie jego czas. W taki sposób, jak został potraktowany, myślę, że nikt nie powinien dziwić się, że dzisiaj Łukasz jest po prostu, nazwijmy to po ludzku, pogniewany na to, co mu zrobił sztab szkoleniowy.
Nie jest to ludzkie. Tak się ludzie nie zachowują. Wiadomo, że to jest mężczyzna, tak? Łukasz Skorupski jest znany ze swojego charakteru, ale każdy przeżywałby to w jakiś sposób. Proszę wierzyć, że też przeżywa to jego rodzina i najbliżsi. Bo wiedzą, że został źle potraktowany.
Rozmawiałem też z bratem Łukasza. Mówił mi, co na ten temat mówią sąsiedzi, co mówią do jego mamy, co mówią do jego rodziny. To nie jest normalne. Myślę, że tak się nie robi. Myślę, że Łukasz na to nie zasłużył. Dzisiaj dziewięćdziesiąt dziewięć procent osób, które znają się na piłce nożnej, znają się na sporcie, zadaje sobie takie pytanie: Dlaczego Łukasz Skorupski nie jest powołany do reprezentacji? Powtarzam - nie jest powołany. Nie, że nie jest jedynką, tylko nie jest powołany. Słyszę odpowiedzi, że Łukasz został poinformowany. Od razu mówię: czegoś takiego nie było, że został poinformowany, że on godzi się z tym. Nie ma czegoś takiego. Łukasz zawsze jest gotowy na sto procent. Był gotowy też i na to zgrupowanie - listopadowe.
Tak to wygląda. Nie jest to ludzkie podejście do sprawy. Tym bardziej, że sztab szkoleniowy bramkarzy to wieloletni, doświadczony sztab, który jest od wielu, wielu lat...
Józef Młynarczyk pomaga w młodzieżowej reprezentacji. Andrzej Dawidziuk także przewija się przez wielu selekcjonerów...
Znam jednego i drugiego. Szanuję. Wiadomo, jakie są to nazwiska. Aczkolwiek jakiś niesmak pozostaje. Myślę, że przydałby się tym panom wyjazd do Bolonii i rozmowa z Łukaszem - o ile Łukasz będzie chciał. Ale też wiem, że to mija i przydałaby się taka rozmowa. To jest 35-letni zawodnik, który gra z najlepszymi zawodnikami świata na co dzień w Serie A. Prezentuje się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że dzisiaj również będzie miał czyste konto w meczu z Parmą [Bologna ostatecznie wygrała 2:1]. To chłopak, na którego warto stawiać. Pokazał to w meczu z Francuzami, gdzie wybronił nam ostatni - jak to niestety czasami bywa mecz o honor na mistrzostwach Europy. Wtedy ani Dembélé, ani Mbappé sobie po prostu nie mogli z nim poradzić.
Ja nie będę tutaj wymieniał zawodników, ale Łukasz jest klasy światowej bramkarzem. Proszę mi wierzyć, tego media nie mówią. Łukasz miał wiele propozycji, nawet i Chelsea była zainteresowana Łukaszem. On wybrał dobro rodziny, dom, żonę, którą ma, i miejsce, w którym żyje. Tak samo jak grał w Górniku Zabrze. Bardzo kochał klub. Kocha do dzisiaj i dalej wie, że mógłby reprezentować te barwy.
To na koniec powiedz jeszcze proszę. Czy te drzwi do reprezentacji Polski na przyszłość pozostają otwarte?
Myślę, że każdy człowiek powinien mieć szansę. Łukasz ma charakter taki, jaki ma. Ja powiem to wprost, bo być może dla niektórych kibiców będzie to śmieszne, ale ktoś powinien go przeprosić za to, że nie został zaproszony.
Myślę, że dzisiaj największą kontrowersją jest Łukasz Skorupski, choć też szanuję innych zawodników. Pytam się, gdzie jest Nowak, gdzie jest Czubak? Mam nadzieję, że ci zawodnicy, którzy zostali powołani, nie spędzą tego zgrupowania gdzieś na ławce rezerwowych albo na trybunach. Na to też zwracam uwagę. Odmładzamy zespół? No to odmładzajmy. Ale jeżeli mamy mieć kogoś, kto jest pewny i zaczynamy grę od tyłu jako tą naszą przysłowiową „jedynką” w reprezentacji, to brak Łukasza Skorupskiego jest największą niespodzianką.
Może po prostu Łukasz Skorupski nigdy nie zagra za kadencji Jana Urbana? Mówiliśmy o bramkarzach, trenerach bramkarzy, ale za selekcję odpowiada selekcjoner.
Nie wiem, nie chciałbym się wypowiadać na ten temat. Jan Urban był wyśmienitym piłkarzem. Pokazał to, pokazał to wiele razy. Nie jestem tutaj prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ja myślę, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej już ma w głowie, czy to zmianę na nowego selekcjonera, czy to po prostu, że ma pozostawić obecnego.
Źródło: Radio ZET