Ogromne pieniądze z samorządów dla TV Republika. Ujawniamy, ile stacja zarobiła w ubiegłym roku
Grubo ponad 7 milionów złotych zarobiła Telewizja Republika w ubiegłym roku na współpracy z samorządami - ustaliło RadioZET.pl. Głównie tymi związanymi z PiS, choć jest jedno zaskoczenie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Które samorządy wspierają finansowo TV Republika.
- Dlaczego samorządy związane z PiS wspierają Telewizję Republika.
- Które województwo przeznaczyło najwięcej pieniędzy na promocję w TV Republika.
Prawicowa powiązana z Prawem i Sprawiedliwością Telewizja Republika przeżywa ostatnio trudny okres. Najpierw w mediach pojawiły się informacje o tym, że stacja zalega z wypłatami dla pracowników. Teraz dochodzą problemy z opłaceniem naziemnej koncesji. Władze stacji poprosiły o rozłożenie wpłaty na raty. Dlatego każdego dnia z anteny Republiki płyną apele do widzów o wsparcie finansowe.
W tym zalewie złych informacji jest jedna dobra. Nadawca może liczyć na kilku solidnych płatników. To samorządy kierowane przez polityków PiS lub tych związanych z partią. Zdecydowanie wolą oni wspierać stację Tomasza Sakiewicza niż innych nadawców. W ubiegłym roku do Republiki popłynął spory zastrzyk publicznych pieniędzy. RadioZET.pl poznało konkretne kwoty.
Lubelskie najhojniejsze dla TV Republika
Na początku stycznia zapytaliśmy wszystkie 16 urzędów marszałkowskich w Polsce, czy w 2025 roku współpracowały z Telewizją Republika i jakie kwoty przeznaczyły na tę współpracę. Chcieliśmy też wiedzieć, z jakimi innymi stacjami umowy zawierali samorządowcy, żeby mieć porównanie, jakie kwoty samorządy przeznaczają na promocję w telewizji. Z odpowiedzi jakie otrzymaliśmy, wynika, że w ubiegłym roku umowy z Republiką podpisały władze pięciu województw. W czterech z nich rządzi PiS.
Liderem okazało się województwo lubelskie, którego marszałkiem od 2018 roku jest Jarosław Stawiarski, w przeszłości wiceminister sportu w rządzie Beaty Szydło. W samym 2025 roku zawarł umowy z TV Republika opiewające na blisko 4 mln zł. Ostatnia z nich dotyczyła dofinansowania Wystrzałowego Sylwestra, który stacja zorganizowała w Chełmie. Marszałek dołożył do imprezy 1,2 mln zł.
W całym ubiegłym roku władze województwa lubelskiego, w którym rządzi PiS, zawarły siedem umów z TV Republika. Opiewały one na kwoty od 150 do nawet 861 tys. zł. Ta najwyższa dotyczyła emisji spotów promocyjnych regionu. Wśród pozostałych można wymienić m.in. emisję cyklu "Smaki Polski - Kuchnia Dworska", w których marszałek Stawiarski wcielał się w rolę recenzenta potraw przygotowywanych przez prezentera stacji Karola Kusa, a później oprowadzał go po atrakcjach turystycznych Lubelszczyzny. Podatnika kosztowało to w sumie 600 tys. zł. Podobnych programów zachwalających walory i kuchnię regionu było więcej. Szeroko opisywaliśmy je w naszych publikacjach.
Marszałek z PiS wspiera też inne prawicowe media
Dla porównania z publiczną TVP 3 Lublin urząd marszałkowski zawarł aż 12 umów. Jednak większość opiewała na kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy. Tylko dwie umowy przekroczyły 100 tys. (odpowiednio 123 i 150 tys.). Publiczna telewizja na współpracy z marszałkiem Stawiarskim zarobiła dokładnie 410 tys. zł. Prawie 10-krotnie mniej od Republiki.
Przychylnością władz województwa lubelskiego cieszyła się też inna prawicowa stacja - wPolsce24, należąca do spółki Fratria, w której udziały mają bracia Jacek i Michał Karnowscy oraz senator PiS Grzegorz Bierecki.
W ubiegłym roku telewizja zawarła z Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubelskiego trzy umowy na łączną kwotę 2,2 mln zł. Dotyczyły one emisji spotów reklamowych czy promocji województwa, np. podczas gali "Człowiek Wolności tygodnika Sieci" 29 października. Tytuł przyznano wówczas prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
W sumie na promocję w prawicowych stacjach władze woj. lubelskiego wydały aż 6,2 mln zł z publicznych środków. To rekord. Biuro prasowe urzędu pytane o to dlaczego najczęściej wybierane są prawicowe media, odpowiada, że mają one ogólnopolski zasięg i docierają do szerokiego grona odbiorców. "O wyborze Telewizji Republika zdecydowała między innymi wielokanałowa obecność stacji oraz to, że dociera ona do milionów odbiorców w Polsce i za granicą, zapewniając szybki i łatwy dostęp do bieżących informacji, publicystyki oraz treści o wysokiej wartości społecznej" - czytamy w odpowiedzi.
Setki tysięcy na promocję w Republice, oglądalność znikoma
Wysokie wsparcie dla TV Republika płynie też z Podkarpacia, gdzie od 2013 roku rządzi inny polityk PiS Wiesław Ortyl. W sumie w ubiegłym roku na promocję w mediach Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego wydał blisko 2,7 mln zł. Przeznaczono je m.in. na spoty w telewizji, radiu czy promocję w prasie. Najniższa spośród 31 umów opiewała na niespełna 3,5 tys., te największe przekraczały 100 tys., ale nie było ich wiele. Największy kawałek tortu trafił do stacji Sakiewicza. To kwota 1,537 mln zł.
Pieniądze przeznaczono na emisję reklam walorów turystycznych Podkarpacia i dwóch programów ("Polskie Szlaki Turystyczne - Województwo Podkarpackie" - seria składająca się z 10 odcinków i "Tradycyjne Smaki Regionów" - 5 odcinków) emitowanych w porannym paśmie "Wstajemy". Republika otrzymała za to 1,23 mln zł. Oglądalność wszystkich serii jest znikoma. Zazwyczaj to kilkaset odtworzeń.
Kolejne, ponad 307 tys. zł, to pieniądze na zakup czasu antenowego, produkcję, realizację i emisję 10 odcinków programu telewizyjnego „Biznes Polska”. Wyniki jego oglądalności również nie są zbyt duże. Największym zainteresowaniem cieszył się odcinek, w którym zastanawiano się, komu zależy na odebraniu niezależności Narodowemu Bankowi Polskiemu. Odtworzono go ponad trzy tysiące razy.
Dlaczego władze Podkarpacia za najistotniejszą uznały promocję w Republice? "Wybór konkretnych stacji telewizyjnych (czy teżinnych mediów) opiera się na analizie złożonych ofert medialnych. Każdorazowo zleceniodawca - w tym przypadkuurząd - otrzymuje propozycje od przedstawicieli poszczególnych mediów. Oferty te obejmują takie elementy, jak profil i zasięg odbiorców, formy reklamy oraz kosztorys. Urząd analizuje te informacje, a następnie podejmuje decyzję o wyborze partnerów medialnych w oparciu o efektywność planowanych działań” - odpowiadaAdrian Biernacki, rzecznik prasowy marszałka województwa podkarpackiego. Wcześniej rzecznik dodawał, że współpracę z Republiką nawiązano po raz pierwszy ze względu na jej rosnącą popularność.
Oferta Republiki "okazała się bezkonkurencyjna"
Ze stacją Tomasza Sakiewicza w ubiegłym roku współpracowały jeszcze władze trzech województw. Małopolski marszałek Łukasz Smółka z PiS wykupił czas antenowy, by promować historię regionu w związku z obchodami jubileuszu 1000-lecia Królestwa Polskiego w Krakowie i Małopolsce, ofert ękulturalną, turystyczną czy edukacyjną.To pięć umów na kwotę 688,5 tys zł.
Politycy PiS Łukasz Smółka (w środku) i Jarosław Kaczyński
Warto jednak dodać, że więcej, bo ponad 1,28 mln zł, władze Małopolski przeznaczyły na promocję w Telewizji Polskiej. Biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego uzasadnia te decyzje krótko -wynikami oglądalności stacji.
Cztery umowy z Republiką zawarły władze województwa świętokrzyskiego (marszałkinią jest tam Renata Janik z PiS). Opiewały one łącznie na ponad 360 tys. zł. Schemat był podobny. Pieniądze przeznaczono na emisję spotów promocyjnych, programów kulinarnych czy organizację wyjazdowego studia, w którym prezentowano walory turystyczne Świętokrzyskiego. Robiła to zresztą sama Renata Janik.
Przemysław Chruściel, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, tłumaczy, że celem działań władz regionu jest budowa„pozytywnego i atrakcyjnego wizerunku województwa świętokrzyskiego w świadomości mieszkańców całego kraju”. Dlatego wybierane są ogólnopolskie media, a w kilku przypadkach oferta Telewizji Republika "okazała się bezkonkurencyjna - zarówno pod względem warunków finansowych, jak i zakresu świadczeń".
Zaskoczeniem może być wsparcie dla Republiki płynące z województwa dolnośląskiego, gdzie rządzi koalicja Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Bezpartyjnych Samorządowców (marszałkiem jest Paweł Gancarz z PSL). Politycy tych ugrupowań nie ukrywają niechęci do stacji. Mimo tego Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego wykupił czas antenowy na emisję spotu promującego atrakcje turystyczne regionu. Zapłacił za to 100 tys., a reklamy można było oglądać w październiku ubiegłego roku. Umowy na podobne kwoty zawarto też z TVN-em i Polsatem. "Celem wyboru tych stacji było dotarcie do jak najliczniejszej liczby odbiorców" - informuje biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.
"Złote dziecko PiS" też wybiera Republikę. Inni nadawcy niechętni?
Władze pozostałych 11 regionów nie zdecydowały się na zawarcie umówi z Telewizją Republika. Tłumaczą to m.in. skromnymi wydatkami na promocję (Opolskie),czy wyborem lokalnych stacji (Lubuskie, Podlaskie, Warmińsko-Mazurskie). Niektórzy urzędnicy nieoficjalnie przyznają jednak, że wolą nie reklamować się w Republice. Chociażby ze względu na prezentowaną przez stację linię programową i jawne wspieranie PiS-u.
W sumie TV Republika zarobiła na współpracy z władzami województw związanymi z PiS ok. 6,7 mln zł. Do tej kwoty można też dodać kolejne 500 tys. na emisję spotów promocyjnych miasta Chełm, gdzie od 2018 roku rządzi Jakub Banaszek, nazywany "złotym dzieckiem PiS". Miasto reklamowało się w stacji od połowy czerwca do połowy lipca. Jak przekonuje Kacper Jasyk z biura prasowego Urzędu Miasta Chełm, oferta Republiki była po prostu najlepsza. Urzędnik dodaje też, że miasto nie ogranicza się do współpracy wyłącznie z Republiką. Zapewnia, że zapytania dotyczące organizacji wydarzeń kulturalnych wysyłano też do innych nadawców. Ci jednak nie byli zainteresowani.
Wsparcia Republice miasto udzieliło też pośrednio, podczas organizacji Wystrzałowego Sylwestra. Przeznaczono na to 880 tys. zł. To środki m.in. na budowę sceny czy honoraria dla artystów. Nie popłynęły więc bezpośrednio do stacji, ale z pewnością odciążyły ją finansowoprzy organizacji imprezy.
Dotowanie Republiki przez władze województwa lubelskiego krytykowali w przeszłości radni opozycji w sejmiku. Tłumaczyli, że wydawanie tak dużych pieniędzy publicznych przy mizernych efektach wyświetleń nie ma uzasadnienia. Proponowali też przeznaczenie pieniędzy na przykład na bon turystyczny
Krytycznie o tak hojnym wspieraniuprywatnychmediówjasno związanychz jedną stroną politycznego sporu wypowiadał się dla RadioZET.pl także dr. hab Jacek Wasilewski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. - Dziś polski system medialny wymaga zmian systemowych. Proces wspierania prywatnych stacji powinien być transparentny. Nie powinny decydować czynniki ideologiczne czy cena, ale jakość przekazu i jego zasięg. Decydowanie, do której stacji trafi zlecenie, wymagałoby jednak wiedzy i kompetencji urzędników, którzy o tym decydują. A także przyzwoitości - wyjaśniał medioznawca.
Republika żyje ze zbiórek. Może mieć problemy z koncesją
Mimo milionowego wsparcia przez samorządowców Republika nadal ma problemy. Największym są właśnie pieniądze. Stacja utrzymuje się w dużej mierze dzięki darowiznom od widzów i publicznym zbiórkom. W przeszłości zbierała m.in. na wóz transmisyjny czy transmisję z zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta.
Stacja zalega z opłatą roczną za naziemną koncesję. Do 1 września ubiegłego roku powinna wpłacić 1,8 mln zł (10-letnia licencja kosztowała 17,8 mln zł). Tymczasem wpłaciła tylko połowę tej kwoty. I poprosiła o rozłożenie pozostałych ponad 900 tys. zł na miesięczne raty. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jeszcze nie podjęła decyzji w tej sprawie. Wniosek nadawcy według ekspertów może oznaczać, że stacjama poważne problemy finansowe.
Cały czas wisi też nad nią groźba utraty koncesji. Decyzję o jej uchyleniu podjął w kwietniu 2025 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Jednak stacja złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do czasu jej rozpatrzenia koncesja naziemna jest ważna.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET