`

Straż Graniczna kupiła samoloty za 120 mln zł. Prawie nie latają i już wymagają serwisu

6 min. czytania
19.02.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Nowe, kupione za 120 mln zł, samoloty Straży Granicznej stoją głównie w hangarze. W pierwszy lot ruszyły, dopiero gdy sprawą zainteresowało się RadioZET.pl. Na regularne patrolowanie granic, mimo szumnych zapowiedzi, na razie nie ma szans. Formacja zamawia też drogie części do fabrycznie nowych maszyn. Robi to bez przetargu.

Nowy samolot Turbolet Straży Granicznej
fot. Straż Graniczna

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nowe samoloty Turbolet Straży Granicznej jeszcze nie latają?
  • Jakie mogą być problemy z ich wprowadzeniem do służby?
  • Dlaczego Straż Graniczna zleca wymianę części w nowych samolotach?

- Planujemy do służby uruchomić nasz nowy sprzęt jeszcze w tym roku. Prawdopodobnie to się stanie w połowie grudnia – mówił pod koniec listopada do kamer TVN24 płk Grzegorz Pietyra, dyrektor Biura Lotnictwa  Straży Granicznej. Formacja oraz  Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chwaliły się wówczas najnowszymi nabytkami. To dwa samoloty Turbolet L-410, które mają służyć do patrolowania granic lądowych i morskiej.

Do dziś jednak samoloty głównie stoją w hangarze bazy lotniczej Straży Granicznej znajdującej się przy gdańskim lotnisku. - Nie latały ani razu. Z tego, co wiem, były kłopoty z rejestracją. Nadal są też problemy z ludźmi. Od miesięcy nie pozyskaliśmy żadnego dowódcy, więc możliwości są bardzo ograniczone - mówił nam kilka dni temu jeden z funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Turbolety SG przez trzy miesiące stały w hangarze

O zakupie dwóch nowych samolotów Turbolet wartych blisko 120 mln zł SG i MSWiA informowały na platformach społecznościowych 16 listopada ubiegłego roku. Resort przekonywał, że maszyny pozwolą na lepszy nadzór nad granicą, umożliwią prowadzenie operacji przez całą dobę i w każdych warunkach, a także pozwolą na szybszą reakcję na zagrożenie oraz sprawniejszą koordynację działań z innymi służbami.

Sprzęt jest naszpikowany nowoczesnymi systemami, które mają pozwolić na wykrywanie innych samolotów, statków czy łodzi naruszających polską przestrzeń powietrzną lub morską, a także na wykonywanie zagranicznych misji w ramach Frontexu (to Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej, Frontex pomaga krajom UE w zarządzaniu granicami zewnętrznymi czy walce z przestępczością transgraniczną - przyp. red.).

W SG są już dwa samoloty Turbolet kupione w 2020 roku za 110 mln zł. Po dostarczeniu nowych te starsze wysłano do remontu. - W efekcie przez pewien czas niedostępne były wszystkie cztery samoloty. Dwa stare były w remoncie, a nowe jeszcze nie latały. Stały po prostu w hangarze. Nikt nie mówił, dlaczego tak jest, nic nie tłumaczył. Tak właśnie wygląda wielomilionowa modernizacja Straży Granicznej, którą chwalą się władze – dodaje nasz rozmówca.

Redakcja poleca

RadioZET.pl w piątek (13 lutego) zapytało mjr Annę Sobieską-Tekień, rzeczniczkę Komendanta Głównego SG, o powody tej sytuacji. Chcieliśmy wiedzieć, dlaczego Turbolety dostarczone w połowie listopada, czyli trzy miesiące temu, do dziś nie latają, jakie są problemy z ich wdrożeniem do służby i kiedy jest to planowane.

RadioZET.pl pyta, Straż Graniczna się chwali

Trzy dni później, w poniedziałek 16 lutego, na swoich profilach w portalach społecznościowych Straż Graniczna pochwaliła się nowymi nabytkami. Zamieściła film, w którym widać stojącą przed hangarem maszynę z włączonymi silnikami, a później także lecącą.

"Samolot Turbolet i załoga z Biuro Lotnictwa SG podczas realizacji zadań w warunkach zimowych. Niskie temperatury i warunki atmosferyczne nie wstrzymują działań na rzecz bezpieczeństwa polskiej granicy. Stały nadzór z powietrza, szybka reakcja i pełna gotowość operacyjna. Niezależnie od pory roku. Bezpieczeństwo polskiej granicy pod czujnym okiem z powietrza" - czytamy we wpisie.

Sprawdziliśmy, że we wspomniany poniedziałek odbyły się dwa loty. Pierwszy tuż przed południem, drugi już po południu. Oba trwały około dwóch godzin. Jednak Turbolety nie poleciały patrolować granicy. Maszyny dłuższą chwilę krążyły na południe od Lęborka, po czym wróciły do bazy. W kolejnych dniach już z niej nie wylatywały.

- To propaganda sukcesu, próba pokazania, że wszystko jest w porządku, choć nie jest. To ewidentnie były loty szkoleniowe. Nie wiem, na jakiej zasadzie się odbyły, ale o regularnym patrolowaniu granicy według mnie na razie nie może być mowy - przekonuje funkcjonariusz, z którym rozmawiamy.

Jak dodaje, w poniedziałkowe loty trzeba było zaangażować obu dowódców, jacy są w Biurze Lotnictwa SG. W formacji jest zaledwie dwóch funkcjonariuszy, którzy mają takie uprawnienia (załogę Turboleta stanowi dowódca, drugi pilot i jeden lub dwóch operatorów systemów). Po powrocie dwóch starszych maszyn z remontów w SG będą cztery Turbolety i tylko dwóch dowódców. To oznacza, że samoloty warte 230 mln zł będą stały przez większość czasu niewykorzystane. RadioZET.pl pisało o tym wielokrotnie, ale władze SG oraz MSWiA nie widzą problemu.

Przelot Turboleta SG w poniedziałek 16 lutego
Fot. Flightradar24
Przelot Turboleta SG w poniedziałek 16 lutego

Dlaczego w nowych samolotach trzeba wymieniać części?

To jednak nie koniec. Dotarliśmy do dokumentów, z których wynika, że Straż Graniczna zamawia części do nowych samolotów. Robi to z pominięciem procedur przetargowych. - W przypadku usług remontowych starszych Turboletów są ogłaszane przetargi. Ostatni dotyczy wymiany łożysk silnikowych. Tak samo było wcześniej w przypadku śmigieł. O zamówienie mogło walczyć wiele firm, wszystko było transparentne. Natomiast w przypadku nowych samolotów żadnych ogłoszeń nie ma. Proszę zobaczyć, kto dostał lecenie - mówi osoba z Komendy Głównej SG.

Z dokumentów wynika, że formacja zamówiła usługę "Przegląd i wymiana sprzęgieł oraz serwomechanizmów" dla dwóch nowych Turboletów. Zlecono je na podstawie "zapytania ofertowego". Usługę miała wykonać firma JB Investments, która niedawno dostarczyła samoloty. Termin realizacji zadania określono na 9 lutego. Straż Graniczna opłaciła dwie faktury. Każda z nich opiewa na 122 385 zł. To oznacza, że wydano dodatkowo prawie 250 tysięcy złotych brutto (ok. 200 tys. zł netto) na wymianę części w fabrycznie nowych samolotach.

Uzasadnienie tej decyzji jest krótkie. To tylko kilka zdań, które niewiele mówią. "Realizacja przedmiotowej usługi wynika z harmonogramu obsługi technicznej samolotu objętego zamówieniem" - czytamy w dokumencie. Z jego treści wynika także, że zapytanie ofertowe skierowano tylko do firmy JB Investments. Dlaczego? Ta informacja już się nie pojawia.

Zadanie można było zlecić w uproszczonej formie, bo zgodnie z prawem zamówień publicznych od stycznia tego roku próg, przy którym konieczne jest organizowanie przetargu, wynosi 170 tys. zł netto. Gdyby zlecenia nie rozbito na dwie części, trzeba byłoby ogłaszać przetarg.

Redakcja poleca

Ale to tylko jedna z wątpliwości, na którą zwraca uwagę nasz rozmówca. - Po co wymieniać części w nowych samolotach? Przecież one powinny być na gwarancji. A jeśli już uznano, że to konieczne, to dlaczego nie ogłoszono przetargu, albo nie zapytano innych firm? Przecież pieniądze na wszystkie te zakupy i zlecenia nie idą z prywatnej kieszeni. To środki publiczne - irytuje się funkcjonariusz SG.

Straż Graniczna: "wymiana części wynika z instrukcji"

Mjr Anna Sobieska-Tekień w odpowiedzi na pytania RadioZET.pl przekonuje, że oba Turbolety są "zdatne do lotu i realizują zadania w ochronie granicy państwowej". Dodaje, że loty są realizowane w zależności od potrzeb i sytuacji meteorologicznej. "Przed wprowadzeniem samolotów do służby koniecznym było zarejestrowanie ich w odpowiednim rejestrze statków powietrznych oraz objęcie nadzorem przez zatwierdzoną organizację zarządzania ciągłą zdatnością do lotu" - przekonuje rzeczniczka. 

Pytana o wydatki na obsługę i wymianę części w nowych samolotach mjr Anna Sobieska-Tekień przekonuje, że wynikają one ze "(...) ściśle określonego przez producenta harmonogramu obsługi, opisanego w Instrukcji Obsługi Technicznej danego statku powietrznego. Wymiana części, podzespołów i modułów wchodzących w skład poszczególnych agregatów samolotów wynika bezpośrednio z ww. instrukcji". Chcieliśmy wiedzieć dlaczego te wydatki trzeba było ponieść, skoro samoloty na dobre nie weszły jeszcze do służby i dlaczego zadanie rozbito na dwa odrębne postępowania. Zapytaliśmy także, do ilu firm zostało wysłane zapytanie ofertowe.

"Zlecone dostawy, zakupy i usługi w ramach aspektów działalności Biura Lotnictwa SG finansowane są ze środków przydzielonych Straży Granicznej i realizuje się je w oparciu o Ustawę Prawo Zamówień Publicznych." - odpisała krótko rzeczniczka. Pytania dotyczące samolotów, które nie latają oraz dodatkowych zakupów SG zadaliśmy też MSWiA. Do czasu publikacji resort nie odpowiedział.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET