`

Nagły zwrot w sprawie prokuratora Ziarkiewicza. Sąd dyscyplinarny nie przedłużył zawieszenia

4 min. czytania
01.04.2026 17:59
Obserwuj nas na Google

Sąd dyscyplinarny nie zgodził się na dalsze przedłużanie zawieszenia prokuratora Jerzego Ziarkiewicza, człowieka Zbigniewa Ziobry, który chętnie pokazuje się w otoczeniu ludzi PiS. To oznacza, że za kilka dni powinien on wrócić do pracy. Ale jest poważny problem.

Ziarkiewicz jest zawieszony do 3 kwietnia 2026
fot. FOT. LUKASZ KACZANOWSKI/POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sąd odmówił przedłużenia zawieszenia Ziarkiewicza.
  • Czy Ziarkiewicz wróci do pracy po upłynięciu zawieszenia.
  • Jakie zarzuty chce postawić Jerzemu Ziarkiewiczowi Prokuratura Krajowa.

O toczących się w sprawie Ziarkiewicza postępowaniach informowaliśmy w środę (1 kwietnia) rano na RadioZET.pl. Mimo zawieszenia i poważnych zarzutów, jakie Prokuratura Krajowa chce postawić byłemu szefowi Prokuratury Regionalnej, Jerzy Ziarkiewicz nadal pobiera wysokie wynagrodzenie. To 43 tys. zł brutto. We wtorek sąd dyscyplinarny miał zdecydować o obniżeniu pensji. Jednak decyzja nie zapadła, a w sprawie wyłączono jawność. Rozstrzygnięcie może zapaść 9 kwietnia.

W środę (1 kwietnia) sąd dyscyplinarny miał podjąć decyzję o  przedłużeniu zawieszenia Jerzego Ziarkiewicza, trwającego od października 2024. Wydawało się, że w związku z poważnymi zarzutami i próbą odebrania immunitetu prokuratorowi zawieszenie zostanie przedłużone. Tak się jednak nie stało. - Sąd dyscyplinarny odmówił przedłużenia zawieszenia. Uznał, że postępowanie dyscyplinarne jest pozorne i jest formą represji - mówi mecenas Michał Skwarzyński, pełnomocnik Ziarkiewicza. Według naszych informacji decyzja nie była jednogłośna. Poparło ją dwóch członków składu sędziowskiego, jeden był przeciw.

To koniec zawieszenia prokuratora Ziarkiewicza? Czy wróci do pracy?

Co oznacza ta decyzja? Zawieszenie Ziarkiewicza obowiązuje do piątku, 3 kwietnia. Po tym terminie powinien wrócić do pracy. Dziś trudno to sobie wyobrazić, bo w ramach zawieszenia śledczemu zabrano dostęp do poczty służbowej, czy karty dostępowe do budynku prokuratury. Natomiast funkcję szefa Prokuratury Regionalnej od ponad dwóch lat pełni Cezary Maj. Zapytaliśmy w Prokuraturze Krajowej, jakie decyzje zostaną podjęte w związku z orzeczeniem sądu dyscyplinarnego. W czwartek rano odpowiedział nam prokurator Przemysław Nowak, rzecznik PK. Zauważa on, że w postępowaniu dyscyplinarnym jest ścieżka odwoławcza. - Sąd dyscyplinarny odroczył sporządzenie uzasadnienia pisemnego. Wstępnie Rzecznik Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym ocenia to postanowienie jako niezasadne. W ocenie rzecznika sąd dyscyplinarny poczynił błędne ustalenia faktyczne i wyszedł poza granice rozpoznania. Natomiast ostateczna ocena nastąpi po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem postanowienia. Na postanowienie to stronom przysługuje zażalenie - tłumaczy Przemysław Nowak.

Rzecznik PK dodaje też, że Jerzy Ziarkiewicz został odwołany z funkcji Prokuratora Regionalnego w Lublinie pod koniec stycznia 2024 roku przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Nie wiadomo czy Ziarkiewicz we wtorek pojawi się w pracy. Przypomnijmy, że Prokuratura Krajowa chce postawić mu zarzuty przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy i ukrywania dokumentów. Zarzuty mają związek z dwoma śledztwami prowadzonymi w kierowanej przez Ziarkiewicza Prokuraturze Regionalnej w Lublinie.

Natomiast Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu prowadzi postępowanie dotyczące wyjazdów służbowych Ziarkiewicza. Śledztwo jest prowadzone w kierunku "przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza państwowego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej." Grozi za to do 10 lat więzienia. Prokurator w samym 2023 roku miał przejechać prywatnym autem ponad 120 tys. km, czyli trzykrotną długość równika. Otrzymał za to ponad 140 tys. zł w ramach delegacji służbowych. Śledczy uważają, że to niemożliwe. Postępowanie jest prowadzone od listopada 2024 roku, ale nadal się nie zakończyło.

Redakcja poleca

Do postawienia Ziarkiewiczowi zarzutów karnych konieczne będzie uchylenie mu immunitetu. Ma zdecydować o tym Sąd Najwyższy. Sprawa od lutego 2025 jest w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Miał ją rozpatrywać neosędzia Tomasz Demendecki z Lublina. Okazało się jednak, że to dobry znajomy Ziarkiewicza. Obaj studiowali prawo na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej i są po imieniu. Sprawa przeleżała w SN ponad rok. We wtorek (31 marca) sprawę przydzielono innemu neosędziemu Markowi Dobrowolskiemu, powołanemu w 2018 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę do kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na razie nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozpatrzenia sprawy.

Człowiek Ziobry od zadań specjalnych. Do niego trafiały polityczne śledztwa

Mimo zawieszenia i odcięcia dostępu do prokuratury Ziarkiewicz jest aktywny publicznie. Pokazuje się on publicznie z politykami PiS. Uczestniczył w posiedzeniu  Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałania Bezprawiu – Bezpieczna Polska, który jest złożony wyłącznie z reprezentantów partii Jarosława Kaczyńskiego. Próbują oni przekonać opinię publiczną, że to obecna władza wielokrotnie dopuszczała się łamania prawa i demontuje wymiar sprawiedliwości. Natomiast w połowie marca Ziarkiewicza powołano do Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP. Nominację wręczał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.W skład rady, poza bliskimi współpracownikami Karola Nawrockiego, weszli politycy PiS (były szef MON   Mariusz Błaszczak czy były szef KPRM Michał Dworczyk, który ma zarzuty w związku z aferą mailową).

Przypomnijmy, że Jerzy Ziarkiewicz ma opinię człowieka byłego ministra sprawiedliwości  Zbigniewa Ziobry. To do kierowanej przez niego Prokuratury Regionalnej w Lublinie trafiło wiele spraw niewygodnych dla PiS. Wiele z nich lądowało w "zamrażarce", którą był garaż na tyłach jednostki. Tak było z "kilometrówkami" byłego europosła  Ryszarda Czarneckiego, czy brata byłego komendanta głównego policji  Jarosława Szymczyka podejrzewanego o udział w grupie wyłudzającej VAT. Dzięki działaniom Ziarkiewicza Łukasz S. uniknął aresztu. W kierowanej przez Ziarkiewicza jednostce przez siedem lat trwało też śledztwo w sprawie niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim. W tym czasie śledczym nie udało się udowodnić, że występowały tam nieprawidłowości.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET