`

Zarabia fortunę mimo zawieszenia i grożących zarzutów. Co dalej z prokuratorem Ziarkiewiczem?

6 min. czytania
01.04.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Odwołany z funkcji, a później zawieszony prokurator Jerzy Ziarkiewicz, były szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie, chętnie pokazuje się w otoczeniu polityków PiS. Mimo poważnych zarzutów dyscyplinarnych do tej pory nie stracił ani wysokiej pensji, ani nie uchylono mu immunitetu. RadioZET.pl poznało najnowsze decyzje w jego sprawie.

Zawieszony prokurator sprzyjał PiS
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pensja zawieszonego prokuratora Jerzego Ziarkiewicza nie została obniżona.
  • Jaka decyzja w sprawie Ziarkiewicza zapadła w Sądzie Najwyższym.
  • Co Prokuratura Krajowa zarzuca Jerzemu Ziarkiewiczowi.

Ponad 43 tys. zł brutto. Tyle wynosi miesięczna pensja byłego prokuratora regionalnego w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza odwołanego z funkcji w lutym 2024 roku przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Kierownictwo resortu i prokurator generalny mają wobec niego poważne zarzuty. Ale od blisko dwóch lat, dzięki różnego rodzaju unikom, Ziarkiewiczowi, mimo zawieszenia, ani nie postawiono zarzutów, ani nie obniżono pensji.

We wtorek (31 marca) decyzję w tej ostatniej sprawie miał wydać sąd dyscyplinarny. Mógł ściąć ją nawet o połowę. Według naszych ustaleń tak się nie stało. Konkretnie, sąd dyscyplinarny nie podjął żadnej decyzji. - Ze względu na podjęcie decyzji o wyłączeniu jawności postępowania nie mogę udzielać żadnych komentarzy - mówi RadioZET.pl mecenas Michał Skwarzyński, pełnomocnik Ziarkiewicza.

Prokurator Ziarkiewicz nadal z wysoką pensją. Co z immunitetem?

Decyzja w sprawie obniżenia wynagrodzenia zawieszonego prokuratora może jednak zapaść w ciągu najbliższych dni. - Sprawę przerwano do 9 kwietnia - informuje prokurator Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Dodajmy, że Ziarkiewicz (do jego jednostki przez lata trafiały ważne dla PiS sprawy) do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia będzie pobierał pełne wynagrodzenie. Przez wiele miesięcy nie udało się go obniżyć, bo zawieszony prokurator od długiego czasu nie odbiera wezwań. Jego pełnomocnik z kolei składa różnego rodzaju wnioski formalne oraz podważa legalność sądu. Tłumaczy to m.in. wadliwym powołaniem Prokuratora Krajowego, a co za tym idzie także sądu dyscyplinarnego, w którego skład wchodzą też przedstawiciele PK.

Sprawa obniżenia wynagrodzenia zawieszonego prokuratora przez sąd dyscyplinarny ruszyła na początku lutego. Na razie nie wiadomo, kiedy kolejny raz zbierze się sąd. Do czasu podjęcia decyzji Jerzy Ziarkiewicz będzie więc pobierał pełne wynagrodzenie w wysokości ponad 43 tys. zł brutto.

Ziarkiewicz wciąż zawieszony?

W środę (1 kwietnia) sąd dyscyplinarny ma podjąć kolejną ważną decyzję. Chodzi o przedłużenie zawieszenia Jerzego Ziarkiewicza, trwającego od października 2024. Jego pełnomocnik chciał odroczenia sprawy. - Wnioskowałem o zmianę terminu posiedzenia ze względu na kolizję terminów. Do wtorkowego popołudnia nie otrzymałem jednak informacji w tej sprawie - tłumaczy mec. Skwarzyński.

Dodajmy, że w przeszłości sąd dyscyplinarny przedłużał zwieszenie prokuratora bez obecności zainteresowanego i jego pełnomocnika. Obecne zawieszenie kończy się w piątek, 3 kwietnia. Wszystko wskazuje na to, że kolejny raz będzie przedłużone.

Redakcja poleca

Mimo zawieszenia i toczącego się postępowania o obniżenie wynagrodzenia sprawa Jerzego Ziarkiewicza nawet nie ruszyła z miejsca. Prokuratura Krajowa chce postawić byłemu szefowi Prokuratury Regionalnej w Lublinie poważne zarzuty. Chodzi o przekroczenie uprawnień, poświadczenie nieprawdy i ukrywanie dokumentów. Zarzuty mają związek z dwoma śledztwami prowadzonymi w kierowanej przez Ziarkiewicza jednostce. O nich jednak za chwilę.

Prokurator z politycznymi sympatiami. Trzyma się blisko PiS

Do postawienia Ziarkiewiczowi zarzutów karnych konieczne będzie uchylenie mu immunitetu. Sprawę przekazano do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w lutym 2025 roku. Najpierw przydzielono ją sędziemu Tomaszowi Demendeckiemu z Lublina. To neosędzia i dobry znajomy Ziarkiewicza. Obaj studiowali prawo na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej i są po imieniu. W grudniu ubiegłego roku Onet poinformował, że Demendecki nie wiedział, że ma orzekać w sprawie uchylenia immunitetu Ziarkiewiczowi. Sprawa przeleżała w SN ponad rok.

To się jednak zmieniło. We wtorek (31 marca) sprawę przydzielono innemu neosędziemu Markowi Dobrowolskiemu, powołanemu w 2018 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę do kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na razie nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozpatrzenia sprawy.

Mimo zawieszenia i odcięcia dostępu do prokuratury Ziarkiewicz jest aktywny publicznie. Pokazuje się on publicznie z politykami PiS. Uczestniczył m.in. w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałania Bezprawiu – Bezpieczna Polska, który jest złożony wyłącznie z reprezentantów partii Jarosława Kaczyńskiego. Próbują oni przekonać opinię publiczną, że to obecna władza wielokrotnie dopuszczała się łamania prawa i demontuje wymiar sprawiedliwości. Ziarkiewicza zaproszono na posiedzenie w sprawie tzw. afery Polnord i udziału w niej Romana Giertycha, któremu prokurator stawiał zarzuty. Po zawieszeniu Ziarkiewicza sprawa została umorzona, a Giertych oczyszczony z zarzutów.

Redakcja poleca

Niedawno prokurator otrzymał wyróżnienie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. W czwartek, 12 marca, został powołany do Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP. Nominację w imieniu głowy państwa wręczał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.

Na oficjalnej stronie Prezydenta RP czytamy, że rada jest gremium konsultacyjno-doradczym. Do jej zadań należy m.in. "przygotowywanie opinii i ekspertyz dla Prezydenta RP, wskazywanie zagrożenia dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej w obszarze bezpieczeństwa i obronności, a także przegląd i analiza rozwiązań legislacyjnych dotyczących spraw bezpieczeństwa i obronności".

W skład rady, poza bliskimi współpracownikami Karola Nawrockiego, weszli politycy PiS (były szef MON Mariusz Błaszczak czy były szef KPRM Michał Dworczyk, który ma zarzuty w związku z aferą mailową) czy szefowie służb, którzy kierowali nimi w czasie rządów PiS. Sławomir Cenckiewicz zapowiadał, że prezydent skorzysta z "najwyższej klasy wiedzy eksperckiej dla budowy programu nowoczesnego państwa".

Zapytaliśmy więc Kancelarię Prezydenta o kompetencje Ziarkiewicza, stawiane mu zarzuty dyscyplinarne oraz o ewentualne wynagrodzenie członków rady. Czekamy na odpowiedź.

Prokurator Jerzy Ziarkiewicz ((drugi rząd od dołu, drugi z prawej, obok Michała Dworczyka)
Fot. Przemysław Kelek/KPRP
Prokurator Jerzy Ziarkiewicz w drugim rzędzie od dołu, drugi z prawej, obok Michała Dworczyka

Jedne akta schował, innych nie przekazał. Poważne zarzuty wobec Ziarkiewicza

Wróćmy do zarzutów, jakie prokuratura chce postawić Ziarkiewiczowi. Pierwszy dotyczy nieprawidłowości w sprawozdaniu spółki Polimex-Mostostal. Spółka wykazywała spory zysk, chociaż w rzeczywistości miała problemy finansowe. Ten zabieg pozwolił ubiegać się o stumilionowy kredyt w banku. Ziarkiewicz sporządził w tej sprawie kilkuzdaniową notatkę, bez żadnych dodatkowych dokumentów. Wyznaczony do prowadzenia sprawy prokurator referent nie wiedział, co ma z tym zrobić. Przełożony jego pytania zbył, więc ten zwrócił akta z notatką Ziarkiewiczowi. Nie wiadomo, co się z nimi stało.

Gdy w grudniu 2020 roku pracownicy sekretariatu zauważyli w systemie trwające ponad rok postępowanie sprawdzające, w którym nic się nie dzieje, szef prokuratury miał polecić odnotowanie, że zostało wszczęte w grudniu 2019 r., przedłużone w marcu 2020, a w grudniu 2020 połączone z innym postępowaniem. Według śledczych z PK Jerzy Ziarkiewicz podał nieprawdę, nie dopełnił obowiązków służbowych i przekroczył uprawnienia. Grozi za to do trzech lat więzienia. "Akta główne do tej pory nie zostały odnalezione" - informował w oficjalnym komunikacie prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.

Druga sprawa dotyczy Przemysława Marchlewicza (zgadza się na podawanie nazwiska - przyp. red.), byłego wiceprezesa Lotosu, w przeszłości polityka PiS. W 2020 roku, gdy był prezesem spółki Varso, według śledczych mogło tam dojść do poświadczenia nieprawdy w wystawianiu faktur VAT.

Marchlewicza nawet tymczasowo aresztowano, a gdy opuścił areszt, zatrzymano ponownie i rozszerzono zarzuty. Prokurator Ziarkiewicz złożył wniosek o areszt, ale decyzją sądu Marchlewicz wyszedł za kaucją. Pod koniec września 2020 prawnik Przemysława Marchlewicza za pośrednictwem prokuratury złożył zażalenie na postanowienie o zatrzymaniu. Śledczy powinni przekazać je do sądu niezwłocznie (zazwyczaj w ciągu siedmiu dni). Prokurator Ziarkiewicz osobiście zarejestrował je w systemie, ale nie przekazał do sądu. W prokuraturze przeleżało dokładnie trzy lata, trzy miesiące i 18 dni.

Zażalenie przekazano dopiero w lutym 2024 roku, już po wymianie Ziarkiewicza. W kwietniu 2024 roku sąd uznał, że postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu było bezzasadne. Marchlewicz złożył zawiadomienie w tej sprawie.

Kolejne problemy człowieka Ziobry? Jakby w rok trzykrotnie objechał równik

Z kolei "Wyborcza" informuje o innej sprawie, w której będzie musiał się tłumaczyć Ziarkiewicz. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu prowadzi postępowanie dotyczące "przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza państwowego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej." Grozi za to do 10 lat więzienia. Chodzi o podróże służbowe Ziarkiewicza. W samym 2023 roku miał przejechać prywatnym autem ponad 120 tys. km, czyli trzykrotną długość równika. Otrzymał za to ponad 140 tys. zł w ramach delegacji służbowych. Śledczy uważają, że to niemożliwe. Postępowanie jest prowadzone od listopada 2024 roku, ale nadal się nie zakończyło.

Przypomnijmy, że Jerzy Zierkiewicz ma opinię człowieka byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. To do kierowanej przez niego Prokuratury Regionalnej w Lublinie trafiło wiele spraw niewygodnych dla PiS. Wiele z nich lądowało w "zamrażarce", którą był garaż na tyłach jednostki. Tak było z "kilometrówkami" byłego europosła Ryszarda Czarneckiego, czy brata byłego komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka podejrzewanego o udział w grupie wyłudzającej VAT. Dzięki działaniom Ziarkiewicza Łukasz S. uniknął aresztu.

Także w tej prokuraturze przez siedem lat prowadzono śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Jej prezes Marek Trela został zwolniony na początku 2016 roku, tuż po przejęciu przez PiS władzy. Śledztwo nie wykazało żadnych nieprawidłowości, ale podczas ośmiu lat rządów PiS państwowa stadnina została doprowadzona na skraj upadku.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET