Nawet dwa razy dłuższe kolejki na NFZ. "Sytuacja jak z brutalnego mema"
NFZ szuka oszczędności kosztem diagnostyki. Gigantyczna dziura budżetowa, szacowana na 20-30 mld złotych, zmusiła Fundusz do drastycznego cięcia stawek za tzw. nadwykonania. Szpitale alarmują: otrzymamy tylko połowę pieniędzy za wykonane badania. Prezes szpitala w Środzie Wielkopolskiej Paweł Dopierała ostrzega w Radiu ZET, że kolejki na rezonans czy kolonoskopię mogą wydłużyć się nawet dwukrotnie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie badania zostaną objęte zmniejszonym finansowaniem przez NFZ.
- Dlaczego szpitale obawiają się wydłużenia kolejek do badań.
- Co prezes szpitala w Środzie Wielkopolskiej mówi o finansowej sytuacji placówek.
- Które szpitale mogą uniknąć problemów z dostarczaniem świadczeń.
Trudna sytuacja w NFZ
NFZ mierzy się z ogromną dziurą budżetową, która w 2026 roku - według niektórych szacunków - może sięgnąć nawet 30 mld złotych. Fundusz planuje zaoszczędzić, zmniejszając finansowanie nadwykonań w ramach świadczeń nielimitowanych.
Szpitale za wykonane ponad limit badania takie jak: tomografia komputerowa, rezonans, kolonoskopia czy gastroskopia, otrzymają zaledwie 50-60 proc. pieniędzy. W przyszłości na tę listę mogą zostać dopisane kolejne badania, a także wizyty u konkretnych specjalistów.
"To jest dramat z finansowego punktu widzenia"
Narodowy Fundusz Zdrowia zapewnia, że nie odbije się to na pacjentach. Na odmiennym stanowisku stoją jednak szpitale, które alarmują, że kolejki znacząco się wydłużą. W rozmowie z Radiem ZET sprawę skomentował prezes szpitala w Środzie Wielkopolskiej Paweł Dopierała. - To jest dramat z finansowego punktu widzenia - powiedział na wstępie.
- My już teraz wykonujemy tych badań znacznie więcej niż mamy w kontrakcie. Mimo to kolejki, zwłaszcza w endoskopii, sięgały nawet roku. Teraz będziemy musieli te kolejki jeszcze wydłużyć, bo przecież w tej pracowni nikt nie siedzi za darmo, tam pracują ludzie, a to generuje koszty - mówił.
Kolejki wydłużą się nawet dwukrotnie
Paweł Dopierała wprost stwierdził, że działanie pracowni będzie ograniczane do poziomów zakontraktowania, żeby nie zadłużać szpitali. - Mówimy więc o wydłużeniu się kolejek o 50, a może nawet 100 proc. Więc jeżeli w tym momencie komuś zostały do badania dwa miesiące, to możliwe, że będzie czekał nawet cztery, a w sytuacji, gdy ktoś ma przed sobą jeszcze dziewięć miesięcy oczekiwania, to łatwo policzyć, jak długo będzie musiał czekać - stwierdził. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że problem nie będzie dotyczył wszystkich szpitali. Niektóre placówki mają bowiem wystarczająco duże kontrakty z NFZ, by zapewnić dostęp do świadczeń bez ograniczeń.
- Trzeba powiedzieć to sobie jasno: Będziemy zdrowsi, bo zwyczajnie nie będziemy wiedzieć, że chorujemy. To jest brutalne, ale to właśnie diagnostyka daje szanse na mniej inwazyjne leczenie w przyszłości, a teraz mamy sytuację jak z brutalnego mema, który pojawił się w sieci, mówiącego, że kolejka będzie dziedziczona, bo nie wiadomo, czy dziadek się doczeka - mówił.
Prezes szpitala w Środzie Wielkopolskiej zapewnia, że placówka, mimo ograniczeń, będzie przyjmowała pacjentów. Jednak pracownie, zamiast przez 10 godzin dziennie, będą dostępne przez 6 czy 7 godzin. - Gdybyśmy założyli, że wykonujemy wszystko do limitu, a później kończymy, to powinniśmy we wrześniu zamknąć pracownie - wyjaśnił.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET