"Oddał dwa strzały, jeden w głowę". Nowe, nieoficjalne ustalenia ws. Jacka Jaworka
Jacek Jaworek w sumie oddał dwa strzały, według różnych źródeł jeden miał zrykoszetować, albo też być strzałem próbnym, natomiast drugi był tym strzałem w głowę już śmiertelnym – ustalił reporter TVN24 Jerzy Korczyński. Wcześniej tvn24.pl podał nieoficjalnie, że badanie DNA wykazało, iż odnalezione w piątek zwłoki z raną postrzałową należą do poszukiwanego ws. potrójnego zabójstwa.
Jacek Jaworek nie żyje? Nowe ustalenia
Zwłoki znaleziono w piątek 19 lipca kilka kilometrów od Borowców, gdzie ponad trzy lata temu doszło do potrójnego morderstwa. Podejrzanym o zabójstwo brata, bratowej i ich dziecka był Jacek Jaworek. Był poszukiwany listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania, jak również czerwoną notą Interpolu. Przez lata nie udawało się jednak doprowadzić do przełomu.
19 lipca media obiegła wiadomość o odnalezieniu zwłok w miejscowości Dąbrowa Zielona, ok. 5 kilometrów od Borowców. Od razu spekulowano, że może chodzić o Jacka Jaworka. Prokuratura nie potwierdziła, ale też nie zaprzeczyła tym ustaleniom. W sobotę reporter Tvn24.pl podał nieoficjalnie, że są już wyniki badania DNA potwierdzające, że są to zwłoki Jaworka.
Jaworek oddał dwa strzały? Media: "Jeden miał rykoszetować"
TVN24 podał w sobotę 20 lipca nowe informacje dotyczące odnalezionych zwłok. Reporter TVN24 Jerzy Korczyński ustalił, co zarejestrowała kamera monitoringu ulokowana w pobliżu miejsca, gdzie odnaleziono ciało. - Te nagrania zostały już przejrzane i wynika z nich, że Jacek Jaworek w sumie oddał dwa strzały, według różnych źródeł jeden miał zrykoszetować, albo też być strzałem próbnym, natomiast drugi był tym strzałem w głowę już śmiertelnym - przekazał Korczyński. Zaznaczył, że mężczyzna zostawił w magazynku dwa naboje, a resztę wyrzucił.
- Policjanci musieli spenetrować cały ten teren bardzo dokładnie, żeby wyszukać te dwie łuski, które zostały wystrzelone, ale także pozostałe naboje. Ciało mężczyzny przygniotło część tych pocisków, stąd też trzeba było szukać głęboko w ziemi - podał reporter TVN24.
Na miejsce udała się w piątek siostra Jacka Jaworka, ale nie była w stanie potwierdzić, czy ciało należy do jej brata. W sprawie pojawił się jednak inny element wspólny. - Mężczyzna miał takie znamię na ciele długości około 7 centymetrów i policjanci, którzy odnaleźli zwłoki tego mężczyzny, z którymi nieoficjalnie rozmawialiśmy, również potwierdzają, że ten mężczyzna znaleziony tutaj takie znamię miał - relacjonował dziennikarz TVN24. Na wtorek zaplanowano sekcję znalezionych zwłok.
Źródło: Radio ZET/Tvn24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET