`

Masowe zatrucie turystów w Tatrach. Sanepid ma nową teorię

2 min. czytania
26.08.2024 15:22
Obserwuj nas na Google

Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krakowie szuka źródła masowego zatrucia turystów, do którego doszło w Tatrach. W niedzielę 25 sierpnia ratownicy TOPR ewakuowali z Doliny Pięciu Stawów Polskich 20 osób, których stan sugerował infekcję wirusową. Istnieje podejrzenie, że mogli oni pić wodę z górskiego potoku.

Masowe zatrucie w Tatrach
fot. Pawel Murzyn/East News

Masowe zatrucie w Tatrach

W miniony weekend - od 23 do 25 sierpnia - ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mieli ręce pełne roboty. Kamil Suder, ratownik dyżurny TOPR powiedział, że w tych dniach przeprowadzono 49 działań, w trakcie których udzielono pomocy 68 osobom. - Najczęstszą przyczyną, przez którą nas wzywano, były upadki i potknięcia. W niedzielę z rejonu Doliny Pięciu Stawów Polskich przetransportowaliśmy też 20 osób, których stan sugerował infekcję wirusową. 

Onet podaje, że osoby, które rozchorowały się w Dolinie, cierpiały na wymioty i intensywną biegunkę. - Wiele osób pewnie uważa, że doszło do jakiegoś zbiorowego zatrucia u nas w schronisku, bo ludzie zjedli tu coś nieświeżego - powiedziała Marta Krzeptowska, jedna z gospodyń pracujących w schronisku. Zapewniła jednak, że tak nie było. - Ci wszyscy chorzy mieli objawy żołądkowej infekcji wirusowej często dużo niżej na szlaku. Dochodzili do nas ostatkiem sił i tu pomagał im dyżurujący w schronisku ratownik TOPR - powiedziała. 

Sprawę zatrucia bada WSSE

Rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie Dominika Latak powiedziała, że ratownicy TOPR ewakuowali spod schroniska w Dolnie Pięciu Stawów grupę młodzieży w wieku od 15 do 16 lat. - Prowadzimy śledztwo, żeby sprawdzić, czy mogli zatruć się tam - powiedziała. 

Redakcja poleca

- To nie jest oczywiste, ponieważ okazuje się, że nie wszyscy członkowie tej grupy jedli tam posiłki. Do tego mamy innych zatrutych w tym samym miejscu, ale niebędących członkami tej grupy - dodała. WSSE podejrzewa, że do zatrucia mogło dojść przez wypicie wody z górskiego potoku. - Nasi inspektorzy w Zakopanem pracują i dziś być może będziemy już wiedzieli więcej na temat źródła tego zatrucia - powiedziała Latak.

Ludzie pili wodę wprost z potoku?

Podobne podejrzenia mają też przewodnicy górscy. Jeden z nich powiedział, że tego dnia ludzie "masowo ruszyli w góry". - To był gorący dzień i ludziom chciało się pić. Zabrali ze sobą zbyt mały zapas wody, więc w połowie szlaku wielu zapewne wpadło na pomysł, by pić wodę wprost z potoku. To nie jest dobry pomysł - mówił. 

- Taka woda ma swoje mikroorganizmy, do których człowiek nie jest przyzwyczajony. Dodatkowo do potoku trafiają zrzuty oczyszczonej już wody z minioczyszczalni ścieków przy schronisku w "Piątce". Oczyszczonej, ale zawsze w takim zrzucie coś jednak może zostać. Zwłaszcza gdy oczyszczalna pracuje na pełnych obrotach, bo jest szczyt sezonu urlopowego. W normalnych warunkach zapewne nikomu nic by nie było, ale w ten dzień było strasznie gorąco. Ludzie, idąc w górę, pocili się mocniej niż normalnie i wypocili wodę z organizmu, narażając go na osłabienie. Tym samym nie mieli siły walczyć z wirusem w żołądku i efektem było takie masowe zatrucie - wyjaśnił. 

Źródło: Radio ZET/Onet

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET