Nowy sposób oszustów nad Bałtykiem. Omijajcie te stoiska. Wszystko "ściemnione"
Nie od dzisiaj wiadomo, że w nadbałtyckich kurortach łatwo paść ofiarą oszustów. Jeszcze do niedawna popularnym sposobem na szybkie naciągnięcie turystów była gra w "trzy kubki". W ostatnim czasie oszuści zaczęli wykazywać się większym sprytem i wymyślili stoiska z "tajemniczą paczką".
Oszustwa na "tajemniczą paczkę" nad Bałtykiem
Wybierając się do jednego z nadmorskich kurortów turyści często natrafiają na ulicznych naciągaczy, którzy proponują im grę w "trzy kubki" czy też wyzwanie zwisania na okręcającym się drążku. Oczywiście te zabawy są z góry ustawione, a wygranie w nich pieniędzy jest niemożliwe. Turyści kuszeni wysokimi nagrodami jednak biorą udział w grach organizowanych przez oszustów, tracąc pieniądze odłożone na urlop. W ostatnim czasie nad Bałtykiem można zauważyć nowe stragany, reklamujące tzw. tajemnicze paczki. Wystawcy proponują zakup paczek zawierających zwroty konsumenckie oraz nieodebrane zamówienia z dużych serwisów sprzedażowych, takich jak Allegro czy OLX. Oczywiście nabywca nie wie, co znajduje się w środku i kupuje przysłowiowego "kota w worku".
Nagraniem zawartości "tajemniczej paczki" podzielił się jeden z turystów, który odpoczywał w Mielnie (woj. zachodniopomorskie). Mężczyzna za 100 złotych kupił trzy paczki i szybko pożałował tej decyzji. "Nie polecam. Numery przesyłek są fałszywe. Dopiero później zauważyłem, że nie ma na nich nadawcy. Numery są ściemnione, ich większa część jest zamazana. Jedyne co się może zgadzać to adresy, ale brakuje tu jeszcze maila" - mówi turysta. W kupionych przez niego paczkach znajdowały się dwukrotnie te same przedmioty, czyli gadżety z kreskówki dla dzieci "Bluey" oraz pluszowy miś panda. "W każdej paczce jest to samo, mimo że mają inne adresy. Tutaj mamy na przykład Czeladź, a tutaj Morzyczyn. Nie jest to prawdopodobne, aby zamówiono pod te adresy to samo. Jeśli widzicie takie stoiska, to omijajcie je szerokim łukiem" - przestrzega mężczyzna.
Oszustwami zainteresowała się policja
Podobne stoiska z "tajemniczymi paczkami" zaobserwował w Sarbinowie jeden z turystów. W rozmowie z "Faktem" opowiedział o tym, co można znaleźć w takiej paczce. "Wiele osób spodziewa się, że mogą tam być bardzo wartościowe rzeczy, jakaś elektronika, ale nic bardziej mylnego. W każdej z nich była tania «chińszczyzna». Produkty firm typu «krzak». Jedno z rzekomych nieodebranych zamówień to były m.in. tandetne i kiepskiej jakości słuchawki i mydło. Kto robi takie zamówienia?!" - mówi "Faktowi". Mężczyzna dodaje, że koszt jednej takie paczki to 35 złotych, a dwóch - 60 złotych.
Mężczyzna zadzwonił na infolinię rzekomego dostawcy paczek i dowiedział się, że firma nie ma nic wspólnego ze stoiskami nad Bałtykiem. Cała sprawa została zgłoszona Państwowej Inspekcji Handlowej w Koszalinie, a także koszalińskiej policji. Jednak ze względu na brak osób poszkodowanych, funkcjonariusze nie przyjęli zgłoszenia. - Nie mamy zgłoszeń od osób, które kupiły tam paczki i czują się oszukane. Dostaliśmy jednak zgłoszenie od jednej z firm kurierskich, że bezprawnie wykorzystywane jest jej logo - mówi "Faktowi" nadkom. Monika Kosiec, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET/ Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET