Pies Leszek zgnił żywcem, bo "nie wolno bawić się w Boga". "Trafiłyśmy do piekła"
"Trafiłyśmy do piekła" - napisały wolontariuszki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Opola. W trakcie jednej z interwencji znalazły psa, który zgnił żywcem. Jego właściciel - ponad 90-letni mężczyzna - twierdził bowiem, że zwierzę musi umrzeć samo i "nie wolno bawić się w Boga i zabijać".
Dramat w Opolu. Pies zgnił żywcem, właściciel nie reagował
O dramacie psa, który zgnił żywcem, poinformowały wolontariuszki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Opola. W czasie jednej z interwencji spotkały się z "zacofaniem, średniowiecznymi poglądami i kategorycznym brakiem przyzwolenia na eutanazję". Wszystko to doprowadziło do prawdziwego dramatu bezbronnego psa.
"Starszy pan stwierdził, że pies ma umrzeć sam, że już mu wykopał dół w ogródku. Tylko że pies od kilku dni nie zdycha. Ale według właściciela koniec jest już blisko, bo piesek robi pod siebie, śmierdzi, nie ma już świadomości i od wczoraj ma ciągłe drgawki" - poinformował TOZ. "I że nie wolno bawić się w Boga i zabijać. Że wszystkie jego psy umarły samodzielnie".
Pies Leszek konał w niewyobrażalnych męczarniach
Wolontariuszki podkreślają, że w czasie interwencji bardzo często muszą trzymać emocje na wodzy i zachować profesjonalizm, ale tym w tym przypadku kosztowało je to bardzo dużo. "Dawno żadna z nas nie płakała, ale dzisiaj wylałyśmy morze łez nad losem psa, który przez właściciela został upodlony do granic możliwości, a jego ogromne cierpienie doprowadziło do utraty świadomości" - przekazały w poruszającym wpisie.
Pies Leszek był w tragicznym stanie. Miał niewyobrażalnie zgniłe zęby, każdy pod ropą, we krwi. W podniebieniu widoczna była przetoka do jamy nosowej. Na brzuchu urósł mu guz. Był odwodniony, wychudzony i miał drgawki agonalne. "Zapewne nie jadł i nie pił od dawna... Nawet fakt, że Leszek już nie cierpi, bo został poddany eutanazji, nie przynosi nam pocieszenia. Przeraża nas świadomość czasu, w jakim działa się ta psia tragedia i że w momencie, kiedy Leszek zasnął, on nie był już niczego świadomy" - przekazał TOZ.
Przypomnijmy, że ustawa o ochronie zwierząt wskazuje, iż osoba popełniająca przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Społecznicy zastanawiają się nad zgłoszeniem tej interwencji policji. Do tej pory nikt tego nie zrobił ze względu na wiek właściciela zwierzęcia.
Źródło: Radio ZET/TOZ Opole
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET