`

Tak Jacek Jaworek mógł się ukrywać. "Nie był jak Rambo"

4 min. czytania
22.07.2024 09:10
Obserwuj nas na Google

Jacek Jaworek ukrywał się przez ostatnie trzy lata w lasach niczym partyzant czy filmowy "Rambo"? Zdaniem byłego policjanta Roberta Ziółkowskiego jest to mało prawdopodobne. -Mieszkanie w lesie odpada choćby przez kwestię temperatury i jedzenia. Coś musiał przecież jeść, musiałby kraść albo napadać na ludzi lub sklepy. Zakładam więc, że Jaworek dobrze się schował poza lasem i miał oczy szeroko otwarte. Jeśli to była Polska, na pewno ktoś mu pomagał poprzez dostarczanie jedzenia lub zapewnienie dachu nad głową - wyjaśniał w rozmowie z Onetem.

Jacek Jaworek
fot. Kasia Zaremba/Agencja SE/East News, Policja

Jacek Jaworek nie żyje? Nowe ustalenia w głośnej sprawie

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie wciąż nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła doniesieniom, że   ciało mężczyzny z raną postrzałową głowy znalezione w piątek należy do Jacka Jaworka. Według TVN24 Jaworek miał przez trzy lata nie zmieniać wyglądu. Jak ustalił "Fakt", policja zabezpieczyła co najmniej jedno nagranie z monitoringu w Dąbrowie Zielonej, na którym widać Jaworka żywego. - Wygląda tak, jak trzy lata temu, nic się nie zmienił, dlatego od razu go rozpoznano - mówi informator gazety.

Śledczy wstrzymują się z jasną deklaracją aż do otrzymania wyników sekcji zwłok, które mają być znane w tym tygodniu. Jak podało TVN24, siostra Jaworka, która widziała znalezione w piątek ciało, nie była w stanie potwierdzić, czy denatem jest jej poszukiwany od 2021 roku brat. Niezależnie od tego można się jednak zastanawiać, co przez ostatnie trzy lata siedziało w głowie mężczyzny. Onet poprosił o komentarz byłego policjanta z Poznania, obecnie autora książek o tematyce kryminalnej, Roberta Ziółkowskiego.

Redakcja poleca

Jego zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo, że Jaworek miał dość życia w ukryciu i stresu przed byciem namierzonym przez służby. - Na pewno rozpamiętywał to, co się stało. Oprócz tego mógł robić dosłownie wszystko. Na pewno musiał coś jeść i gdzieś spać, a do tego ukrywać się i mieć oczy dookoła głowy. Z doświadczenia wiem, że takie osoby, jak on, żyją pod olbrzymią presją - powiedział. 

- Różni przestępcy, których udało nam się odszukać wspólnie z kolegami, może nie skakali z radości na nasz widok, ale czasami mówili: "dobrze chłopaki, że mnie zawinęliście, bo bym dostał na głowę i coś sobie zrobił". Takie osoby, jak Jaworek, czują więc pewną ulgę po złapaniu. Życie niczym szczur, w ciągłym ukryciu, bywa gorsze niż szybkie trafienie do aresztu - kontynuował Ziółkowski, który w czasach służby w policji zajmował się m.in. tropieniem ukrywających się przestępców podejrzanych o zabójstwa.

Jacek Jaworek ukrywał się w lesie? "Ktoś by go zobaczył"

Jak to się jednak stało, że Jaworka przez trzy lata nie udawało się namierzyć? - Z jednej strony to trudne zadanie, a z drugiej wcale nie aż tak skomplikowane. Żyjemy w czasach social mediów, tam przenosi się komunikacja, ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać w tradycyjny sposób. Jeśli więc Jaworek nie używał takich zdobyczy cywilizacji, jak telefon czy karta płatnicza, to w pewnym sensie przestał istnieć dla świata - tłumaczył Ziółkowski.

Rozmówca Onetu jest również przekonany, że Jaworek nie mógł - niczym choćby bohater kultowej serii filmowej z lat 80. "Rambo", ukrywający się w lasach były weteran z Wietnamu, grany przez Sylvestra Stallone'a - przez cały ten czas samotnie ukrywać się w lesie i próbować przetrwać po partyzancku. - Nie znam dokładnie topografii tego terenu, ale wiadomo, że tam mieszkają ludzie. Ktoś by go zobaczył i powiedział policji, a na pewno wszyscy go tam znali lub słyszeli o tej głośnej sprawie - ocenił.

Ponadto mieszkanie w lesie odpada choćby przez kwestię temperatury i jedzenia. Coś musiał przecież jeść, musiałby kraść albo napadać na ludzi lub sklepy. Zakładam więc, że Jaworek dobrze się schował poza lasem i miał oczy szeroko otwarte. Jeśli to była Polska, na pewno ktoś mu pomagał poprzez dostarczanie jedzenia lub zapewnienie dachu nad głową - Robert Ziółkowski

W ocenie eksperta, "jeśli ktoś popełnia zbrodnię i potem się ukrywa, ma poczucie, że w każdej chwili może wpaść, że obserwuje go niemalże cały kraj". - Media nadają komunikaty, policja publikuje zdjęcia i dane osobowe, a do tego ma przeświadczenie, że jest pod ciągłą obserwacją kamer. Psychologicznie to potężne obciążenie, dlatego nie zdziwię się, jeśli Jaworek w końcu uznał, że nie chce tak dłużej funkcjonować - podsumował Ziółkowski w rozmowie z portalem.

Jacek Jaworek poszukiwany za potrójne morderstwo

Ponad trzy lata temu w Borowach pod Częstochową doszło do potrójnego morderstwa. Podejrzanym o zabójstwo brata, bratowej i ich nastoletniego dziecka był Jacek Jaworek - brat, szwagier i stryj ofiar. Był poszukiwany listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania, a także czerwoną notą Interpolu. Przez lata nie udawało się jednak doprowadzić do przełomu, który - istnieje spore prawdopodobieństwo - jest już blisko.

Źródło: Radio ZET/PAP/Onet/TVN24

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET